04.02.2013/11:10

Odido w Brzezinach prowadzi zapalona podróżniczka

Organizowana przez Makro sieć Odido skupia już blisko 1500 sklepów, w większości o powierzchni 70-80 mkw. Opisywany kandydat do tytułu Marketu Roku 2013, jako wyjątek potwierdzający tę regułę, ma aż 210 mkw. A wygląda tak, że hurtownik mógłby zacząć tworzyć od niego nowy format – Odido Premium.

Sklep Krystyny Urbańskiej leży w miejscowości Brzeziny, w niewielkiej gminie zamieszkałej przez około 5000 osób. Jednak placówka ze swoim wyglądem i sposobem organizacji mogłaby zostać przeniesiona do pobliskiego Kalisza lub w dowolny inny punkt w Polsce, gdzie z powodzeniem rywalizowałaby zarówno z dyskontami, jak i z delikatesami.

Meble z górnej półki

W Centrum Handlowym Odido na powierzchni 210 mkw. właścicielce udało się zgromadzić około 10 000 SKU. W tym największym sklepie w okolicy jest wszystko, czego klient w małej miejscowości może potrzebować – od artykułów spożywczych, przez prasę, środki chemiczne czy higieniczne, po kosmetyki. Można tu także opłacić rachunki oraz zagrać w Lotto. Nie brak też tzw. towarów sezonowych – przed 1 listopada w ofercie były znicze. Już od wejścia sklep robi bardzo pozytywne wrażenie. Wszystko za sprawą rozbudowy o 100 mkw. i generalnego remontu, który odbył się dwa lata temu. Właścicielka kupiła wtedy m.in. nowe meble, zamawiając elegancki drewniany regał alkoholowy robiony na wymiar, dokładnie taki, jakie można spotkać w delikatesach. Na wymiar zamówiła też drewniany stojak na prasę. Jest on, podobnie jak regał alkoholowy i owocowo­‑warzywne, bardzo dobrze oświetlony punktowym światłem. Na stoisku mięsno­‑wędliniarskim znajduje się, długi na osiem metrów, ciąg chłodniczy, a na wyłożonych kafelkami ścianach znajduje się drewniana, elegancka rama z dodatkowym oświetleniem oraz zdjęciami artykułów spożywczych. Nowe meble, dbałość o wykończenie sali sprzedaży a także wysmakowane ozdoby sprawiają, że dla sklepu w Brzezinach Makro mogłoby śmiało stworzyć nowy format – Odido Premium.

Odido kontra Sieć 34

Miła i elokwentna właścicielka ma tyle energii, że aż trudno uwierzyć, że zbliża się do wieku emerytalnego. Przygodę z handlem rozpoczęła ponad dwie dekady temu od prowadzonego z mężem sklepu o powierzchni 60 mkw. Dziś, niestety już samodzielnie, jest właścicielką dwóch placówek. Druga, także działająca w ramach Odido, znajduje się we wsi położonej kilka kilometrów od Brzezin. Odido jest już drugim podejściem właścicielki do franczyzy. – Pierwszy raz z sieciami handlowymi spotkałam się podczas wycieczki do Barcelony na początku lat 90. Sama na franczyzę zdecydowałam się dopiero 10 lat później, ale moja przygoda z Siecią 34 trwała tylko rok – opowiada pani Krystyna. Nie podobały jej się liczne ograniczenia, dlatego wypowiedziała umowę. – Nie zależało mi na przystąpieniu do kolejnej sieci, ale Odido okazało się na tyle przyjazną i gwarantującą niezależność strukturą, że zdecydowałam się spróbować ponownie – mówi detalistka. Specjaliści Odido od początku oferowali jej wsparcie m.in. w gruntownej zmianie ustawienia produktów na półkach.
Zapytana o największe atuty swojego sklepu, podkreśla, że priorytetem było od zawsze nastawienie na klienta. – Gdy żył mój mąż, jeździł po każdy towar, o jaki pytali klienci. A ja kontynuuję tę strategię – opowiada Krystyna Urbańska. Za atut swojego sklepu uważa również zaufany personel. Rekordzistka pracuje tu od 20 lat, ale są też i pracownice z 16­‑17­‑letnim stażem. – Ekspedientki znają prawie wszystkich klientów z imienia. Z każdym chętnie porozmawiają, wiedzą co komu polecić. Nie wątpię, że ludzie przychodzą do mnie, bo doceniają niemal domową atmosferę i przyjazną obsługę – twierdzi właścicielka sklepu startującego w konkursie Market Roku 2013.

Lawina błotna w Tybecie


Dziennie Odido w Brzezinach odwiedza ponad sto osób, a średnia wartość paragonu oscyluje wokół 20 zł. Okoliczni klienci chętnie odwiedzają sklep, bo wiedzą, że jest on bardzo dobrze zaopatrzony. A w parze z szerokim asortymentem idą atrakcyjne ceny – średnie marże wynoszą około 15 proc. – U mnie są rozsądne marże na wszystko, nie bawię się w obniżanie cen jednych produktów i rekompensowanie strat podnoszeniem cen innych. Moi klienci doskonale wiedzą, że chcę po prostu zarobić na godziwe życie, a nie zdzierać z nich – mówi pani Krystyna. Choć naprzeciwko jej sklepu działają dwie konkurencyjne placówki, nasza rozmówczyni zupełnie się nimi nie przejmuje. Woli skupiać się na prowadzeniu swojego sklepu najlepiej jak umie.
Lubi handel, ale nie ukrywa, że to dla niej przede wszystkim sposób finansowania swojej życiowej pasji – podróżowania. Dotychczas odwiedziła już m.in. Meksyk, Chiny, Tybet i sporą część Europy. Z każdą wycieczką wiążą się jakieś wspomnienia, czasem mrożące krew w żyłach. Dwa lata temu przeżyła w krainie Ladakh w Tybecie lawinę błotną. – Musieliśmy nagle uciekać ze schroniska, czasu starczyło tylko na zabranie dokumentów i czegoś ciepłego do ubrania. Zginęło wtedy 60 osób, a 300 zaginęło. Nigdy nie zapomnę tego przejmującego, wszechobecnego dudnienia, gdy z gór schodziła lawina. A potem słyszała już tylko krzyk dzieci, płacz matek, modlitwy starców, gdy wraz z nurtem unosiły się kolejne ciała ludzi, którzy nie zdążyli znaleźć schronienia. Ale te traumatyczne przeżycia nie zniechęciły energicznej sześćdziesięciolatki. Wciąż chce podróżować i dokładać starań, by mieć zadowolonych klientów.

Sebastian Szczepaniak

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.