29.01.2016/13:27

Opodatkowanie handlu budzi coraz więcej kontrowersji!

Założenia do projektu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej zaprezentowane przez Ministerstwo Finansów budzą liczne zastrzeżenia Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH uważa, że ostatnia propozycja resortu budzi jeszcze więcej kontrowersji, niż poprzednie. - Sam tryb pracy nad podatkiem zaskoczył chyba wszystkich, którzy uczestniczyli w rządowych konsultacjach. Podatek ewoluował "od hipermarketów" przez "sieci handlowe" na cały handel detaliczny, tradycyjny i internetowy - tłumaczy Knap.

Dyrektor generalny PRCH przywołuje opinie "wielu handlowców", którzy twierdzą, że zaproponowany przez rząd podatek progresywny wprowadza nierówne traktowanie przedsiębiorców przez państwo. Zdaniem Knapa, wdrożenie nowego podatku od obrotu w handlu detalicznym, obok istniejącego już podatku CIT i VAT, ma niewiele wspólnego ze sprawiedliwym traktowaniem, zwłaszcza w przypadku skali progresywnej jest wymierzony w jedną branżę i określone grupy firm.

Polska Rada Centrów Handlowych proponuje wprowadzenie podatku liniowego, który docelowo miałby zastąpić podatek CIT.

- Pomimo zapewnień ministra Pawła Szałamachy o bardzo umiarkowanej stawce podatku, przy zaproponowanych stawkach bardzo wiele sieci handlowych w handlu tradycyjnym lub w e-commerce będzie miało problemy z zachowaniem rentowności - uważa Knap. Dyrektor generalny PRCH przewiduje, że - wbrew zapewnieniom resortu finansów - ceny towarów mogą wzrosnąć, a podatek odbije się najbardziej na konsumentach, a oprócz nich na dostawcach i producentach (którzy nie zostali włączeni do konsultacji).

Radosław Knap nie zgadza się z teorią, że wprowadzenie nowego podatku w okolicznościach wysokiej konkurencji nie wpłynie na ceny finalne. - Nasycenie rynku handlowego w Polsce jest niewątpliwie duże, jednak podstawy ekonomii mówią, że w przypadku, gdy na rynku panuje bardzo duża konkurencja to marże są na minimalnym poziomie, który pozwala firmie jedynie przetrwać i jednocześnie przyciągnąć do siebie klienta - przekonuje Knap. Jak dodaje, w sytuacji, gdy państwo podnosi podatki, przedsiębiorcy raczej podnoszą niż obniżają ceny, aby utrzymać rentowność lub optymalizują koszty operacyjne, a w pierwszej kolejności koszty zatrudnienia.

Kwestią, która w przedstawionym projekcie budzi jednak największy niepokój PRCH, jest zapis dotyczący specjalnej stawki podatkowej za handel w soboty, niedziele i święta.

- Bazując na przykładzie sklepu o powierzchni 200 mkw., w którym zatrudnionych jest około 5-7 osób, po zmianach podatkowych i ograniczeniu handlu w weekendy, do czego zmierza resort finansów, pracę mogą stracić 1-2 osoby. W jednej tylko galerii handlowej takich placówek może być 50 czy 200, a takich galerii w Polsce jest ponad 460. W skali całego kraju to możliwa redukcja o około 15 proc. zatrudnionych - wylicza Knap.

Jeśli wyliczenia te się potwierdzą, to w sieciach handlowych niespożywczych i firmach powiązanych (np. usługi sprzątania, ochrony) pracę stracić może nawet 50-60 tys. osób. Podatek wpłynie także niekorzystnie na rynek pracy dorywczej.

Dyrektor generalny PRCH uważa, że ustawodawca zmierza do ograniczenia handlu w weekendy, a to zostanie odczute przez zdecydowaną większość Polaków. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez CBOS na temat handlu w samą niedzielę, zrealizowanego w lutym 2015 roku, aż 71 proc. rodaków przyznaje się do robienia zakupów właśnie w ten dzień. 66 proc. ankietowanych nie ma nic przeciwko niedzielnym zakupom, a 59 proc. respondentów nie widzi nic złego w pracy zarobkowej w ostatni dzień tygodnia.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.