26.04.2020/15:04

Pleksikrólestwo, czyli sklep w dobie pandemii. Jak detaliści radzą sobie z wirusem?

Sieci handlowe robią wszystko, żeby zatrzymać pracowników w sklepach. Oprócz nagród finansowych wprowadziły cały szereg fizycznych zmian w placówkach. Szyba z pleksiglasu, jednorazowe rękawiczki i płyn do dezynfekcji to dziś elementy równie niezbędne, jak regał z pieczywem.

Kryzys spowodowany koronawirusem wywołał niemałe zamieszanie w organizacji pracy oraz bezpieczeństwa na terenie sklepów. Coś, co jeszcze półtora miesiąca temu wydawało się być dziwną fanaberią nadwrażliwego detalisty, dziś dla wielu sieci jest absolutnym priorytetem, wzmocnionym dodatkowo ministerialnymi i rządowymi rozporządzeniami.

W Biedronce zaczęło się od postulatów związkowców z Sierpnia ’80, Solidarności oraz Solidarności ’80, którzy zgłosili sugestie lepszego zabezpieczenia pracowników poprzez dostarczenie im maseczek oraz środków do dezynfekcji. Szczególnie chodziło o kasjerów, którzy mają najczęstszy kontakt z klientami.

Kilka dni później sieć zdecydowała się podjąć konkretne kroki. Przede wszystkim przeszła na pracę zmianową. Załoga sklepu została podzielona na dwie grupy. Żadna nie ma ze sobą kontaktu, a zmieniają się podczas półgodzinnej przerwy technicznej (pomiędzy 13.30 a 14.30). Pracownicy, którzy ukończyli 60. rok zżycia, ze względu na to, że znajdują się w grupie ryzyka, zostali zwolnieni z obowiązku świadczenia pracy. Z kolei na podłogach pojawiły się specjalne linie, które mają spowodować zachowanie odpowiednich odległości miedzy klientami. Samych kupujących pierwotnie mogło być w Biedronce w jednym momencie maksymalnie 50, jednak rozporządzenie ministra zdrowia zmniejszyło tę liczbę do 3 osób na kasę, co dla wielu placówek oznaczało wprowadzenie jeszcze bardziej restrykcyjnych ograniczeń (później limit klientów w placówkach powyżej 100 mkw. został podwyższony – na każde 15 mkw. mógł przypadać jeden klient).

Z kolei przy kasach zostały zamontowane pleksiglasowe szyby, które mają chociaż częściowo chronić kasjerów przed ewentualnym zarażeniem. Wystarczy jednak, że klient przesunie się do strefy pakowania produktów i wtedy „pleksibariery” między nim a kasjerem już nie ma.

Sieć zapewniła też swoim pracownikom dostęp do żeli dezynfekujących i maseczek, mają oni także na zapleczu certyfikowane mydła. – Nasze sklepy pozostają otwarte. Aby maksymalnie zatroszczyć się o bezpieczeństwo klientów i pracowników, stosujemy nowe, konkretne rozwiązania. Warto jednak pamiętać, że odniosą one skutek tylko wtedy, gdy wszyscy będą stosować się do zasad bezpieczeństwa - powiedział Paweł Stolecki, dyrektor operacyjny w sieci Biedronka.

Mniejsze załogi

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.