19.11.2020/15:34

Polska Izba Handlu pisze do Gowina, by powstrzymać luzowanie zakazu handlu w niedziele

- Apelujemy o rezygnację z planów liberalizacji ograniczenia handlu, która może w negatywny i trwały sposób wpłynąć na małe polskie sklepy - piszą w liście do wicepremiera Jarosława Gowina przedstawiciele Polskiej Izby Handlu. Organizacja odpowiada w ten sposób na ostatnie przecieki o możliwym odmrożeniu handlu w niedziele w grudniu lub nawet do końca pandemii.

Portal wiadomoscihandlowe.pl widział dokument, którego kopia trafiła także m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, innych przedstawicieli rządu, a także związkowców z NSZZ "Solidarność". Główne tezy pisma pokrywają się z tym, o czym pisaliśmy w niedawnym artykule pt. "Solidarność zyskuje strategicznego sojusznika do obrony zakazu handlu w niedziele", w którym opisaliśmy ewolucję stanowiska PIH w sprawie niedziel.

Pismo do Gowina to reakcja na niedawny apel Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, by przywrócić handel w niedziele grudniowe, a także ostatnią niedzielę w listopadzie. POHiD wystąpił o poparcie tego postulatu do Piotra Dudy, przewodniczącego NSZZ "Solidarność". Ten jednak odparł, że uważa apel POHiD za "festiwal obłudy i hipokryzji".

A co na to Polska Izba Handlu? - Z niepokojem i zaskoczeniem obserwujemy próby liberalizacji przepisów dotyczących ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę podejmowane z inspiracji dyskontów i sieci wielkopowierzchniowych. Trudną sytuację epidemiczną, w której się wszyscy znaleźliśmy, wykorzystuje się jako pretekst do wprowadzenia czasowego zniesienia zakazu handlu - czytamy w piśmie PIH do Gowina.

Organizacja twierdzi, że zawieszenie - choćby czasowe - niedzielnych ograniczeń "zaszkodzi małym polskim sklepom, które często walczą o przetrwanie". - Przykładowo, w związku z zaostrzeniem pandemii Czechy zdecydowały się na zamknięcie sklepów w niedziele z wyjątkiem tych znajdujących się na dworcach lub lotniskach. Odwrotny kierunek działań proponowany w Polsce nie tylko zachęci klientów do wychodzenia z domów, co nieuchronnie przełoży się na pogorszenie i tak trudnej sytuacji epidemicznej, ale też przyniesie długofalowe szkody w postaci umocnienia wciąż rosnących dyskontów, kosztem małych i średnich polskich przedsiębiorców i rodzinnych firm handlowych - wskazano w liście.

Tak jak NSZZ "Solidarność", tak i Polska Izba Handlu stoi na stanowisku, że ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele nie powinna być
nowelizowana w najbliższym czasie. PIH podkreśla w piśmie do Jarosława Gowina, że aktualne przepisy służą mniejszym placówkom handlowym, "zwłaszcza tym do 100 mkw., które mogą prowadzić działalność w niedziele, korzystając z wyłączenia polegającego na prowadzeniu w tym dniu działalności przez właściciela, który staje za ladą". Przypomnijmy jednak dla porządku, że tysiące sklepów korzystają z innego wyłączenienia, przewidzianego dla placówek pocztowych, a ono pozwala na pracę w niedziele szeregowych pracowników. Dotyczy to już nie tylko osiedlowych Żabek.

- Zgodnie z licznymi dostępnymi wynikami badań, małe sklepy są uważane przez konsumentów za najbezpieczniejsze w czasie pandemii. Zawieszenie lub nowelizacja ustawy ograniczającej handel w niedziele w obecnej sytuacji spowodowałaby silne perturbacje na rynku, poważne problemy organizacyjne dla małych i średnich przedsiębiorców, wzrost kosztów i poważne wyzwania jeżeli chodzi o obsadzenie stanowisk pracy, szczególnie w chwili obecnej kiedy kilkaset tysięcy ludzi przebywa na kwarantannie - podkreśla Polska Izba Handlu.

Jej przedstawiciele argumentują też, że zmiany legislacyjne, choćby o charakterze tymczasowym, "mogłyby spowodować straty lub konieczność likwidacji prowadzonej działalności, a co najmniej negatywnie wpłynąć na mniejsze placówki detaliczne, które musiałaby się liczyć ze spadkiem liczby klientów i obniżeniem wyników sprzedaży". Wskazują, że w tych placówkach średnia wartość sprzedaży w niedziele jest wyższa niż w pozostałe dni tygodnia.

- Zgadzamy się, że najważniejsza jest solidarność i wspólne działanie, dlatego nasi członkowie tak znaczne środki i nakłady pracy przeznaczyli na wyposażenie sklepów, aby klienci mogli bezpiecznie robić zakupy czy wsparcie różnych podmiotów, np. poprzez nieodpłatne dostarczanie produktów spożywczych służbom medycznym. Nie możemy zapominać jednak, że w dłuższej perspektywie zarówno dla klientów, jak i pracowników handlu ważne jest, aby kryzys nie doprowadził do zamknięcia małych i średnich przedsiębiorstw, a tak może się stać z wieloma małymi sklepami, jeżeli zakaz handlu zostanie zliberalizowany, niestety tymczasowe poluzowanie może stanowić krok w tym kierunku - czytamy w liście do Jarosława Gowina.

Autorzy pisma dodają: - Z perspektywy potężnych sieci dyskontów i sklepów wielkopowierzchniowych łatwo powiedzieć: "stańmy wspólnie do walki, a potem się zobaczy". W przypadku małych sklepów tego "potem" może po prostu już nie być. Mając na uwadze powyższe informacje, apelujemy o rezygnację z planów liberalizacji ograniczenia handlu, która może w negatywny i trwały sposób wpłynąć na małe polskie sklepy.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • mxc 20.11.2020

    Wystarczy żeby zgodnie z prawem Żabki w niedziele mogły przyjmować tylko usługi kurierskie , a stacje paliw sprzedawać tylko paliwo. Od razu wajcha pójdzie w drugą stronę. Obłuda i hipokryzja

  • mxc 20.11.2020

    Wystarczy żeby zgodnie z prawem Żabki w niedziele mogły przyjmować tylko usługi kurierskie , a stacje paliw sprzedawać tylko paliwo. Od razu wajcha pójdzie w drugą stronę. Obłuda i hipokryzja

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także