11.08.2020/15:50

Prezes POHiD o ukaraniu Biedronki: - To błędy ludzkie, a nie polityka firmy

- Jako Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji obserwujemy wysiłki i działania naszych członków mające na celu właściwe eksponowanie cen w sklepach. Zważywszy na skalę działalności, tysiące artykułów, tysiące pracowników wykonujących tę pracę manualnie, liczbę sklepów i dynamikę tego biznesu całkowite wyeliminowanie błędów jest niemożliwe. Są to błędy ludzkie, które zdarzają się  incydentalnie, a nie w żadnym wypadku polityka firmy - mówi Renata Juszkiewicz, Prezes POHiD.

- Doceniamy wysiłki naszych członków w tym obszarze. Podejmują oni ponadstandardowe działania, które mogą uchodzić za modelowe. W tym konkretnym przypadku należy podkreślić, że niedawna kara nałożona na firmę Biedronka  wydaje się zbyt wysoka. Firma ta – jako lider rynku – w oparciu o swoją strategię, transferuje ogromne wartości dla polskiego konsumenta, a także przyczynia się do wzrostu polskiej gospodarki oraz rozwoju polskich partnerów. Realizowana polityka stoi w sprzeczności z postawionymi zarzutami, a błędne oznaczenia cenowe należy uznać za incydentalne i nieintencjonalne - mówi Renata Juszkiewicz, Prezes POHiD.

Przypomnijmy, że Biedronka została ukarana za prezentowanie innych cen przy stoiskach z towarami, a naliczaniu innych przy kasie. – Właściciel sieci Biedronka naruszał przez kilka lat prawa konsumentów – komentuje prezes UOKiK. – Kupujący w tej sieci płacili zazwyczaj więcej niż chcieli w momencie wyboru produktu – dodaje. I podkreśla, że to niedopuszczalna praktyka, dzięki której sieć mogła się wzbogacać w nieuczciwy sposób.

Biedronka podjęła decyzję o odwołaniu się do sądu.
 

Dodaj komentarz

8 komentarzy

  • Kaja 19.08.2020

    No tak, jeżeli z polityki firmy wynika, że w sklepie możne być bałagan to:
    -nie ma ludzi do towarowania
    -nie ma rozpisanych funkcji i każdy robi wszystko -odpowiedzialność jest rozproszona
    -w związku z tym, ze jest za mało ludzi nie ma kto sprzątać bałaganu, umieszczać cenówek, robić jakiejkolwiek weryfikacji cen itd
    to tzw. zgoda na syf. Pracownicy za nią nie odpowiadają ( jak siedzą na kasie, to nie towarują- coś za coś)
    Klienci dokładają swoje- czasem produkty sa tak porozwalane, że masakra...
    Więc Szanowna Pani grubo sie pani myli.
    To element strategii firmy- zgadzamy sie na bałagan, a o ew. karach pomyślimy...

  • MichalM 16.08.2020

    Celowego oszukiwania na cenach nie ma ale już celowe zaniżanie liczby personelu przez co nie ma możliwości ogarnięcia bajzlu z cenami już jest. Niech Biedronka poda jaki ma współczynnik błędnych cen i jak często robi kontrolę cen. Gdy pracowałem w Carrefour max to o,5% cen mogło być błędnych, każda cena musiał być sprawdzona MINIMUM 2x w miesiącu + jeszcze pracownicy biurowi robili dodatkowe kontrole dla Standardu Zawodu+ mój szef sektora liczył ile wyszło cenówek z drukarki i ile oddali pracownicy zmienionych przed 9:00 żeby ich nie kitrali po koszach. Za przekroczenie 1% nie było miło a kolega na Bazarze, choć to nie była jego wina bo mu informatycy coś nawalili i puszczali po kilka tysięcy zmian cen o 1-2 grosze codziennie, dobił do 5% i wyleciał.

  • dekster8181 13.08.2020

    ta już broni... ta Pani broni tylko koncernów obcych... płacą jej za to czy tak sama z siebie wyrywna?

  • Czytelnik 12.08.2020

    Punkt widzę 9a zależy od punktu siedzenia. To CELOWA POLITYKA FIRMY. Niestety nie da się przeprowadzić wszystkich operacji sklepowych mając coraz mniejsze FTE na sklepach.... A Pani prezes życzę nadal dobrego samopoczucia w wirtualnym świecie

  • rada 12.08.2020

    codziennie przechodza nowe ceny pracownicy nie wiedza co piersze maja robic ale wina nie polityki zakładu tylko pracownika co teraz zabiora nam premie

  • Gość 12.08.2020

    Pani Prezes mówi to, za co jej płacą. Słowa bez znaczenia.

  • dbox 12.08.2020

    To pilnujcie ludzi lepiej to nie będzie błędow które wprowadzają konsumentów w błąd

  • .. I.. 12.08.2020

    FAKT, że incydentalnie takie błędy zdarzają się w
    ale w konkurencji. JMD realizując swoją strategie na przejmowanie rynku poprzez "codziennie niskich cen" (znaną z innych rynków np. USA tzw. predatory pricing) dąży do maksymalnego obniżenia kosztów które pozwalają jej realizować tą strategie cenową. Co wraz z transportem, budżetem marketingowym, budżecie na dopalanie do cen (kosztem promocji) stanowi ogromny % kosztów tej sieci? Personel. I tutaj chyba nie mamy wątpliwości, że obłożenie ilością zadań w stosunku do oblożenia etatami/sklep zawsze było tam za niskie. W ślad za sukcesywnym rozszerzeniem oferty produktowej, zwiększeniem częstotliwości promocji (i inne dodatkowe zadania pominę) tych zadań dla persobelu tylko przybywa. Batalie w tym obszarze od wielu wielu lat prowadzą sami pracownicy (co skutecznie JMD im uniemożliwia blokując referendum strajkowe). Zatem można przyjąć, że jest to mandat za "Codziennie niskie ceny" które odbywa się kosztem pracowników i kosztem serwisu sklepu bo chyba nikt nie zaprzeczy, że bałagan na sklepach mają straszny. Teraz mogą się tłumaczyć brakiem rąk do pracy ale przecież przez LATA, gdy bezrobocie w grupie do 30 roku życia wynosiło 30% a pensja w handlu marne grosze i ludzie szukali pracy poza RP na "zmywaku" wyglądało to przecież identycznie albo gorzej. Czy się opłacało? Przejęli 25% rynku zanim ktoś się połapał o co tam u nich tak naprawdę chodzi.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także