07.12.2017/14:05

Protest przed Sejmem przeciwko zakazowi uboju rytualnego. "Proszę nie zabierać Ukraińców" [AKTUALIZACJA]

Zapytaliśmy Jana Pilewskiego o to, które podmioty podpisują się pod apelem, aby nie zabierać Ukraińców na manifestację, a które nie. Odpowiedzi na to pytanie nie uzyskaliśmy - poproszono nas o osobny kontakt z każdą z organizacji.

W wewnętrznym komunikacie podmiotów zaangażowanych w protest, do jakiego dotarła redakcja portalu wiadomoscihandlowe.pl, znalazło się łącznie 12 wskazówek dotyczących piątkowego wydarzenia. Można się z nich dowiedzieć m.in., że wystąpienia pod Sejmem zapowiedzieli posłowie różnych partii politycznych oraz że podczas manifestacji zostanie złożony list otwarty z petycją.

- Podczas wystąpień ze sceny nie atakujemy Ministerstwa Środowiska, ani żadnej partii politycznej, wszystko skierowane jest przeciwko posłowi Krzysztofowi Czabańskiemu - napisano ponadto. Czabański to poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. To także przedstawiciel wnioskodawców w pracach nad poselskim projektem ustawy.

Nici z zysków

Czabański odpiera argumenty branży mięsnej. - Projekt ustawy w żadnym wypadku nie zakazuje uboju rytualnego w Polsce, ale wprowadza pewne obostrzenia - powiedział w poniedziałek poseł, cytowany w materiale wyemitowanym przez TVP 3 Bydgoszcz.

- Jest zakaz stosowania np. klatek obrotowych, które nie są niezbędnym narzędziem do uboju. Nie chcemy tylko, żeby pewna wygoda hodowców nie przesłoniła cierpienia zwierząt - dodał Czabański. Ustawa po nowelizacji ma pozwalać na ubój rytualny jedynie gminom wyznaniowym. Przepisy mają być zgodne z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, jaki zapadł w tej sprawie w grudniu 2014 r.

Branża mięsna uważa, że planowana nowelizacja prawa "dotknie 350 tysięcy gospodarstw zajmujących się hodowlą bydła mięsnego oraz 450 tysięcy gospodarstw mlecznych, które także czerpią zyski ze sprzedaży bydła na potrzeby uboju religijnego". Organizacje branżowe ubolewają nad tym, że rynek eksportowy polskich firm przejęty zostanie przez zakłady mięsne z innych krajów. Potencjalne straty mogą być gigantyczne.

- Wstępne i niepełne jeszcze szacunki za 2017 r. wskazują, że do tej pory tylko 10 wiodących producentów ze znacznie szerszej listy wyeksportowało wołowinę halal i koszer o wartości ok. 1 mld zł. Są to zaledwie częściowe wyniki, które w rzeczywistości mogą być jeszcze większe - podkreślają producenci mięsa w komunikacie.

Jak utrzymują, w sektorze drobiarskim sytuacja przedstawia się podobnie, "a liderzy tej branży wskazują na katastrofalne w skutkach konsekwencje wynikające z braku możliwości zagospodarowania dynamicznie rozwijającej się produkcji w oparciu o perspektywiczne rynki muzułmańskie". Dodają, że produkcja drobiu rośnie o ponad 10 proc. rocznie, a sektor w blisko 50 proc. uzależniony jest od eksportu.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Oko Proroka 10.12.2017

    Jedynym działem w rolnictwie, który – teoretycznie – podlega opodatkowaniu, jest produkcja specjalna. To np. hodowla zwierząt futerkowych. Przedsięwzięcie od lat bardzo dochodowe, z biednym rolnictwem niemające nic wspólnego. Większość naszego eksportu skór futerkowych osiąga tak imponujące wielkości dzięki temu, że kryją się pod tym właśnie futerka. I bardzo dobrze, niech przedsiębiorczy ludzie zarabiają. Powinni jednak, tak jak inni przedsiębiorcy, płacić stosowne podatki. Tymczasem Ministerstwo Finansów od lat sobie z tym nie radzi. Duże farmy norek, które i tak – tyle że na własne cele – prowadzą dość skrupulatną księgowość – z państwem rozliczają się symbolicznym ryczałtem. Strat poniesionych z tego tytułu przez budżet państwa nie sposób więc nawet policzyć. Nie sposób odpowiedzieć też na pytanie, dlaczego tak się dzieje.

  • kuba 09.12.2017

    Ukraińcy pracujący w Polsce niczym nie różnią się od naszych obywateli pracujących w Norwegii, Niemczech czy Anglii. Tak na pewno nie przyjechali wszyscy bo muszą pracować aby ich zwierzęta mogły jeść i żyć w odpowiednich warunkach - takich samych jak w Norwegii, Finlandii, Danii, Islandii, Szwecji, Litwie, Łotwie, Estonii, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii, Niemczech, Włoszech, Grecji, Bułgarii, Rumunii czy na Słowacji. pozdrawiam nawiedzonych ekooszołomów

  • CZYTELNIK 08.12.2017

    Futerkowi specjaliści i eksperci... Jacek Placek, "dyrektor Instytutu" tłumaczy, że na piątkowy protest zaproszeni są "wszyscy, którym zależy na polskim rolnictwie", niezależnie od kraju pochodzenia. MOŻE CHCE PRZYJĄĆ RÓWNIEŻ UCHODŹCÓW Z BANGLADESZU? CZY MOGĄ BYĆ JESZCZE ESKIMOSI? I jeszcze jakiś Janek Pijarowiec, obsługujący Związek Holenderskich Norek w Polsce (osoba kontaktowa), że obywatele Ukrainy pracujący na fermach, na których hodowane są zwierzęta futerkowe, zgłosili chęć udziału w proteście. A KTO BĘDZIE PILNOWAŁ DOBROSTANU NA FERMACH? KTO NAKARMI, WYDOI I OSKÓRUJE NORECZKI? MOŻE ESKIMOSI?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.