28.05.2018/07:47

Rafał Brzoska: Dziś w sprawie Bezpiecznego Listu postąpiłbym inaczej

Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer.pl przyznał w wywiadzie dla money.pl, że wraz z innymi menedżerami firmy "czuje się w pewien sposób odpowiedzialny" za "trudne decyzje" podjęte w przeszłości w sprawie spółki Bezpieczny List. - Dziś ogłosiłbym upadłość tej spółki w ramach grupy - zadeklarował ponadto.

Przypomnijmy, że Bezpieczny List, kurierska spółka-córka InPostu powołana do obsługi kontraktu Centrum Usług Wspólnych, w lipcu 2016 r. została sprzedana firmie Tenes One za 10 tys. zł, a dwa miesiące później po raz kolejny zmieniła właściciela, trafiając za 5 tys. zł do spółki zarejestrowanej na Cyprze.

- Od momentu rozpoczęcia procesów sprzedaży, pracownicy przestali otrzymywać wynagrodzenie od kolejnego i następnego właściciela - relacjonował sprawę "SuperExpress". - Sprawą zainteresowała się Państwowa Inspekcja Pracy. Przedstawiciele instytucji przyznali wtedy, że podobne praktyki: sprzedaży spółek przez kolejnych właścicieli, aby uniknąć wypłaty pensji pracownikom to praktyka, która jest stosowana nawet w przypadku kilkunastu firm w Polsce w ciągu roku - czytaliśmy w "SE".

Jak informowała w listopadzie 2016 r. Państwowa Inspekcja Pracy, jej inspektorzy "ustalili, że pracodawca nie wypłacił należnych wynagrodzeń za pracę i innych świadczeń wynikających ze stosunku pracy za lipiec dla ok. 1000 pracowników". PIP przyznała, że skoncentrowano się na ustaleniu nieprawidłowości w zakresie wypłaty wynagrodzeń tylko za lipiec, "ponieważ nowy właściciel nie był przygotowany do okazania dokumentów płacowych za sierpień".

Dziś Rafał Brzoska tłumaczy w money.pl, że "to decyzje polityczne" wymusiły sprzedaż Bezpiecznego Listu. InPost wygrał przetarg, a jednak nie doszło do podpisania umowy z Centrum Usług Wspólnych, przez co świadczenie usługi nie zostało rozpoczęte. Brzoska wskazuje, że CUW nie podpisał umowy "pomimo 14 orzeczeń sądowych potwierdzających prawidłowość oferty InPost i nakazujących CUW wykonanie zobowiązań".

Prezes Integera w rozmowie z money.pl przyznaje, że dziś w tej sprawie postąpiłby inaczej, a mianowicie ogłosiłby upadłość spółki Bezpieczny List. - Bo efekt końcowy byłby ten sam. Ludzie i tak straciliby pracę. A nie byłoby tej całej otoczki, że specjalnie ktoś coś sprzedaje - wyjaśnia. Z ust Brzoski pada też słowo "przepraszam", wraz z zapowiedzią, że padnie ono jeszcze nieraz.

Przypomnijmy, że w grudniu 2017 r. Fundacja InPost postanowiła przyznać pracownikom Bezpiecznego Listu po 1 tys. zł bezzwrotnej darowizny z zaznaczeniem, że pieniądze te mogą zostać przeznaczone "na dowolny cel edukacyjny i rozwojowy". Jednak wielu pracowników Bezpiecznego Listu nadal walczyło o wypłatę wyższych zaległych wynagrodzeń i odpraw.

Teraz w wywiadzie dla money.pl Brzoska zdradza, że na koniec bieżącego roku szykowany jest kolejny podobny program. W poprzedniej edycji Fundacja InPost wypłaciła ponad 600 tys. zł; tym razem ma to być prawie 1 mln zł. - To jeden z największych takich programów w kraju. Pieniądze otrzymali wszyscy pracownicy, którzy się zgłosili do programu i dopełnili minimalnych formalności - opowiada Brzoska.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.