04.04.2021/09:11

Show room, franczyza i e-sprzedaż - tak przedsiębiorcza rodzina powiększa zasięg sieci kawiarni w pandemii

– Sieć naszych kawiarni osiągnęła już pokaźną liczbę oddziałów i wciąż się rozrasta, stawiamy na ciągły rozwój. Otworzyliśmy show room, planujemy rozwój we franczyzie i doskonalimy sprzedaż przez internet – mówi nam Grzegorz Gwóźdź, właściciel sieci Karpicko liczącej 30 lokali. 

Minął rok po wprowadzeniu pierwszego lockdownu, który boleśnie uderzył m.in. w branżę gastronomiczną. Szacuje się, że nawet połowa lokali zawiesiła działalność lub została zlikwidowana. 

Marcowy raport Briefly wykazał wyraźny podział branży HoReCa na segmenty. Jednym z nich – który radzi sobie całkiem nieźle – są restauracje i kawiarnie. 60 proc. spośród nich działa na wynos. 

Na uwagę zasługuje fakt, że w czasie, gdy jedni spowalniają lub całkowicie wycofują się z biznesu, inni myślą o dalszym rozwoju m.in. w oparciu o franczyzę. 

Tak jest w przypadku kawiarni Karpicko, która jest firma rodzinną działającą od 1990 roku na terenie Wrocławia, Poznania i Zielonej Góry. Sprzedaż prowadzona jest poprzez 30 własnych kawiarni, w których pracuje blisko 200 osób. 

Zapytaliśmy założyciela tej sieci, jak to jest prowadzić biznes w czasie pandemii, kiedy większość restauratorów myśli jedynie o tym, jak przetrwać kolejny dzień. 

– W prowadzenie firmy jest zaangażowana cała nasza rodzina - babcia, dziadek, ja z żoną, nasze dzieci z partnerami, nasi wieloletni współpracownicy oraz młodsi zdolni managerowie. Nasza firma działa nieprzerwanie od 1990 roku i jak każdy przedsiębiorca miałem świadomość, że w biznesie jest czas na lata tłuste, jak i chude. Prowadzenie działalności sprawia naszej rodzinie dużą satysfakcję i jest ważną częścią naszego życia dlatego postanowiliśmy, że 30 kawiarni własnych jest odpowiednią ilością, abyśmy mogli o nią zadbać własnymi rękoma wraz z naszymi najbardziej zaufanymi pracownikami. Jesteśmy teraz w momencie, w którym musimy zdecydować czy pielęgnujemy nasze istniejące kawiarnie i nie otwieramy nowych lokali czy wręcz przeciwnie - obieramy nową strategię i budujemy sieć franczyzową. Zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję i czujemy, że to będzie najlepszy wybór – mówi w rozmowie z wiadomoscihandlowe.pl Grzegorz Gwóźdź.

Dodaje, że firma chciałaby otworzyć franczyzowe lokale m.in. Warszawie, Śląsku i Trójmieście oraz w Berlinie.

– W Polsce planujemy rozwój w miastach, które nasi potencjalni franczyzobiorcy nam już proponują. Jeżeli chodzi o Berlin odpowiedź jest prosta, mamy tam wielu zaufanych przyjaciół, którzy pomogą nam w rozwoju naszej pierwszej zagranicznej placówki. Dużą rolę odgrywa tu także odległość, droga z Karpicka do Berlina to zaledwie 3 godziny - to o godzinę krócej, niż do Warszawy, a poza tym znam Berlin, lubię to miasto, pracowałem tam kiedyś przez dwa lata. Oprócz odległości, dużą rolę odgrywa tu również charakter tego miasta, które zdecydowanie jest wielokulturowe i posiada szeroką, różnorodną grupę konsumentów. Będzie to z pewnością jeden z ciekawszych projektów, które do tej pory realizowaliśmy i nie możemy doczekać się efektów – kontynuuje Grzegorz Gwóźdź. 

Firma nie czeka na tzw. normalność po „koronakryzysie”, którą z nadzieją oczekuje większość przedsiębiorców z branży, już teraz podejmuje konkretne kroki. Musi jednak brać pod uwagę zmiany zachowań konsumenckich.

Podczas, gdy lokale gastronomiczne są zamknięte, coraz więcej zwykłych sklepów spożywczych urządza  tzw. kąciki kawiarniane z ofertą na wynos. Czy możemy mówić o tym, że pandemia na stałe wprowadzi niektóre trendy do branży gastronomicznej i spożywczej? 

– Zdecydowanie nie zastąpi to standardowej sprzedaży dine in, ale rzeczywiście i u nas powstały swego rodzaju show roomy prezentujące produkty delikatesowe. Pamiętajmy, że obowiązują nas umowy i comiesięczny czynsz, miejsce musi na siebie pracować. Wykorzystaliśmy tę przestrzeń (w której w normalnych czasach siedzieliby goście) na to, aby zaprezentować pełną gamę naszych produktów i możliwości. Jest to dla nas nowość, ale już teraz widzimy, że wprowadzone przez nas rozwiązania spełniają swoje zadania i przynoszą zamierzone efekty. Większość naszych produktów jest również do kupienia poprzez stronę internetową z opcją dowozu na określonych obszarach. Przeniesienie części sprzedaży do internetu było bardzo dobrym ruchem, w dzisiejszych czasach trzeba wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klienta i umożliwiać mu różne sposoby za zakup poszczególnych produktów – podsumowuje Grzegorz Gwóźdź, właściciel sieci cukierni Karpicko. 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także