17.08.2016/09:46

Sklep po wakacjach: półka nie znosi próżni

W październiku w Jastarni kończy się sezon turystyczny, a wraz z nim dobry okres w handlu. Ale w Łodzi nie jest już tak źle, bo mieszkańcy wracają z wakacji do szkół i do pracy.

Przygotowanie do sezonu jesienno-zimowego polega głównie na „wietrzeniu” sklepów, co sprowadza się do redukcji części asortymentu. Niektóre produkty (np. związane z grillem, kosmetyki do opalania, część zabawek) zostają w całości wycofane, inne wycofuje się wyłącznie z magazynu. Ten drugi rodzaj asortymentu to np. piwo, które sprzedaje się dobrze przez cały rok, więc na półce powinna pozostać taka sama liczba SKU, jaka była latem. Za to można ograniczyć stocki magazynowe, bo towar słabiej rotuje, i nie trzeba zamawiać go tyle samo, co w wakacje.

Ewentualnie można zawęzić ekspozycję piw orzeźwiających, typu radler i smakowych. Zwłaszcza tam, gdzie były szeroko reprezentowane w sezonie, czyli głównie w miejscowościach turystycznych.

Ludzie piją przy kaloryferze

Zasada mówiąca, że po sezonie zapasy robimy ostrożniej, obowiązuje także w przypadku napojów. Tu także na półce zostawia się to, co było dostępne w wakacje, ale zapasy należy ograniczyć do najlepiej rotujących wariantów. Do niedawna najbardziej narażona na jesienny spadek sprzedaży była woda butelkowana. Ale w ostatnich latach to się zmieniło, bo Polacy piją jej coraz więcej. Trzeba jednak uwzględnić wrześniowe „tąpnięcie” (wielu detalistów uważa wrzesień za najgorszy miesiąc w roku). Za to październik przynosi ożywienie, co jest efektem rozpoczęcia sezonu grzewczego – gdy w domach robi się ciepło, ludzie piją więcej.

Jesienią rośnie także sprzedaż mocnych alkoholi, ale to wzrost, który nie wymaga uzupełniania półki o nowe indeksy, a jedynie wygospodarowania dodatkowego miejsca w magazynie. Detaliści mówią, że to, czego po wakacjach nie zarobili na piwie, zrekompensuje im sprzedaż wódki w chłodniejsze dni.

Napojem, który niezależnie od pory roku rotuje na w miarę stabilnym poziomie (niezmiennie dobrym), jest Coca‑Cola. Zdaniem handlowców sprzeda się zawsze, niezależnie, czy za oknem jest 10, czy ‑10°C.

Jesienią natomiast sporo dzieje się w bonetach, gdzie miejsce lodów zajmują mrożonki. Ale nie jest tak, że jeden asortyment wypiera w całości drugi. Lody nie osiągają wtedy zerowych stanów – w ofercie zostają większe formaty, rolady. Znikają głównie „impulsy”, choć też nie całkiem. Nawet zimą powinny one mieć swoje miejsce w sklepie. Zwłaszcza w placówkach często odwiedzanych przez dzieci. Bonety, które latem stały przy kasach, jesienią mogą powrócić w głąb sali sprzedaży. Tym bardziej że produkty, które zaraz do nich trafią, nie są w najmniejszym stopniu impulsowe. Chodzi przecież o mrożonki.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.