08.07.2020/17:00

Sklepy internetowe z żywnością muszą działać jak kluby nocne

Pandemia pokazała, że czasy polityki "first-come, first-served" w sklepach internetowych z żywnością mogą zbliżać się ku końcowi - przekonuje Witold Ferenc, założyciel Frisco.pl, a obecnie prezes Open Routing

W szczycie lockdownu e-sklepy spożywcze miały problem z obsłużeniem niespotykanie dużej liczby klientów. Wolne okienka dostaw zakupów do domu znikały szybciej niż papier toaletowy z półek sklepowych. W konsekwencji niektórzy lojalni e-klienci, przyzwyczajeni do robienia przez internet codziennych zakupy, musieli ustąpić miejsca klientom nowym, często kupującym na zapas wyłącznie podstawowe, "gabarytowe" towary. Teraz firmy wyciągają z tego wnioski.

Podstawowy z nich? - Konieczność wprowadzenie "polityki klubu nocnego" - tłumaczy w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Witold Ferenc. - Każdy dobry klub robi selekcję chcących wejść do niego osób, bo inaczej nie byłby modny, nie trzymałby odpowiedniego poziomu i nie byłby rentowny. To samo będą musieli robić sprzedawcy żywności przez internet. E-sklepy dostrzegły potrzebę wprowadzenia bramki, która pozwoli im na wybór lojalnych klientów, a odfiltrowywanie klientów "oportunistycznych". Do tej pory dostępność slotów była generalnie wysoka, więc mało kto się tym przejmował. Te czasy się już skończyły - dodaje Ferenc.

Podkreśla przy tym, że model rentowności w biznesach e-grocery jest fundamentalnie inny od tego, z jakim mamy do czynienia w przypadku stacjonarnych sklepów spożywczych. - W fizycznych sklepach rentowność liczona jest per produkt i per sklep, w praktyce nie ma więc znaczenia, czy w danej placówce dojdzie do 10 tys. czy 20 tys. transakcji dziennie. Z kolei rentowność w e-grocery wynika głównie z wielkości koszyka. Marża na zamówieniu za 500 zł jest diametralnie inna od marży przy zakupach za 200 zł, podczas gdy koszt dostawy pozostaje zbliżony - wyjaśnia ekspert.

Pandemia uwypukliła tę różnicę. W chwili, gdy wartość koszyków w e-sklepach spożywczych poszybowała o 50-70 proc. (to dane, którymi chwalą się firmy), również rentowność podskoczyła do poziomu, z jakim nigdy nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Pojawił się jednak inny problem: jak "wyłowić" tych klientów, którzy chcą zrobić naprawdę duże zakupy - czyli tych, na których e-sklep może najwięcej zarobić - w sytuacji, gdy zderzają się oni z brakiem dostępnych okien dostawy?

- Dostępność slotów powinna być ważnym elementem nagradzania lojalnych klientów - uważa Witold Ferenc. Jego zdaniem wyróżnić można dwa rodzaje klientów. Pierwszy to osoby, które regularnie robią zakupy "pełne", dla całej rodziny, obejmujące wiele kategorii produktów. Druga grupa to klienci robiący okazjonalne zakupy, polujący na promocje, zamawiający przez internet niemal wyłącznie produkty ciężkie, wodę czy proszki do prania. E-sklepy powinny zrobić wszystko co w ich mocy, by klienci z pierwszej grupy zawsze mogli liczyć na dostępne okienko dostawy w krótkim terminie.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • ooO 10.07.2020

    sklep drive thru funkcjonuje od kilkunastu lat w Kaliszu. Skoro wlasciciel, pomimo zapowiedzi, nie zdecydowal sie na kolejne otwarcia to odpowiedz nasuwa sie sama.

  • (...) 09.07.2020

    Ciekaw jestem kiedy ktoś w Polsce wpadnie na pomysł drive thru (:, widziałem tego typu sklepy spożywcze w Australii już w latach 90tych, tutaj sądze że byłby to także świetny pomysł na szybkie drobne zakupy spożywcze, bez wysiadania z samochodu. Dziwne że nikt nie widzi tutaj tej niszy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.