18.09.2018/11:05

Smutna jesień polskich formatów handlowych [FELIETON]

W polskim handlu nastały bardzo smutne czasy. Smutne, bo na naszych oczach przewracają się niczym kostki domina kolejne sieci sklepów i hurtowni – często budowane od podstaw ogromnym wysiłkiem rodzinne biznesy. Czyżby na coraz bardziej konkurencyjnym rynku nie było miejsca na autorskie pomysły na handel?

Nie sądzę, ale z pewnością dramatycznie skurczyła się przestrzeń na improwizację. Nastała era zawodowych menadżerów, którzy zastępują, albo przynajmniej wspierają właścicieli. Niestety, nie wszyscy właściciele – czy to ze względów emocjonalnych, czy ambicjonalnych – mają problem z delegowaniem kompetencji w firmie i z podzieleniem się władzą. Tracą przy tym zdolność racjonalnego działania, a w handlu nie można już kierować się wyłącznie intuicją. Nie te czasy. I niczego nie nauczył ich casus Almy, Bomi czy Marcpolu. Popełniają te same błędy. Mają ogólnopolskie, przerośnięte ambicje, ale mnie posiadają zaplecza do ich realizacji (Bać-Pol), albo zatracili swoją tożsamość i, zamiast wyróżniać się prawdziwie delikatesowym charakterem (Piotr i Paweł), zaczęli licytować się ze wszystkimi innymi sieciami na niskie ceny.

Upadek firmy zawsze jest następstwem kumulacji dużych i małych zdarzeń, złych decyzji. Kardynalnym błędem jest przeinwestowanie, zbyt późne zdiagnozowanie faktycznej kondycji przedsiębiorstwa i podjęcie kroków naprawczych dopiero wtedy, gdy ratować w zasadzie nie ma już czego.

Wiele polskich sieci koncentrowało się dotychczas niemal wyłącznie na otwieraniu kolejnych sklepów. Mało kto przyglądał się temu co robią konkurenci i zwracał uwagę na rentowność biznesu. A im szybciej sieć handlowa się rozwija, tym rzadziej patrzy się w niej na potencjał kolejnych lokalizacji i na koszty najmu. Brakuje dokładnych analiz. Trwa bezsensowny wyścig i tworzy się „ogon” nierentownych sklepów, który robi się coraz dłuższy, coraz cięższy i coraz szybciej ciągnie firmę na dno. Przychodzi taki moment, że rentowne placówki nie są już w stanie utrzymać nierentownego ogona. Tak było z Almą i wydaje się, że (niestety) analogicznie jest z kolejnymi polskimi firmami. Racjonalnie zarządzane, międzynarodowe biznesy nie mają problemów z szybkim odcinaniem ogonów. Tymczasem polskie podmioty – ręcznie sterowane przez właścicieli, którzy weszli w buty menadżerów – mają z tym problem i niechętnie podchodzą do tematu zamykania sklepów czy oddziałów. Polacy są dumni, ciężko jest im zrobić krok w tył, przyznać się do jakiegoś zaniedbania, porażki.

Tymczasem trzeźwe analizowanie sytuacji i szybkie podejmowanie decyzji oparte na faktach a nie na nadziejach jest kluczowe w każdym biznesie. Odwlekanie w nieskończoność radykalnych decyzji i mamienie dostawców, że lada moment dostaną należne im pieniądze za towar (często są to miliony złotych) jest nie fair, bo nierzetelny płatnik wpędza w finansowe tarapaty dziesiątki innych Bogu ducha winnych firm dających pracę tysiącom osób. Udawanie, że na statku wciąż gra muzyka, podczas gdy w rzeczywistości woda jest tuż pod pokładem, to najgorsze z rozwiązań. Żal patrzeć…

Dodaj komentarz

7 komentarzy

  • antyPOrtugal 19.09.2018

    Panie redaktorze, PiP to nie koniec... w kolejce są kolejne sieci. Dostawcy dobrze wiedzą które, jedna duża...

  • Galileo 19.09.2018

    PIS też dorzuciła swoje cegiełki do polskiego handlu - manipulacje z podatkiem handlowym, sklepy zamknięte w niedziele, atmosfera zastraszania. Polskie sieci zaczęły padać jak muchy od momentu gdy PIS zaczął rządzić.

  • krzyś 19.09.2018

    dużą firmą nie da się zarządzać jak małą … firma ma swoje etapy rozwoju … cykle … i potrzebna jest twarda wiedza jak to działa no i kontroling, który jest podstawą a często jeszcze w polskich firmach jest tematem tabu … bo wszystko jest tajne przez poufne … a jek sterować dużym statkiem bez nawigacji i za pomocą ręcznych metod … ???

  • kolo 19.09.2018

    myślę, że dwie najgorsze bolączki, które trapią polski handel, w tym detalistów, to przerost ambicji w połączeniu z brakiem rzetelnej rachunkowości zarządczej... te dwie rzeczy razem wywalą do góry kołami każdy biznes

  • Szary 19.09.2018

    Temat jest bardzo złożony , ale takie słowa jak upór , głupota , oraz brak konsolidacji cisną się na usta. Emocjonalne podejście do biznesu osób , które są jego twórcami to kolejny problem. No i oczywiście brak umiejętności zrzeszenia sie w celu realnej walki z sieciami międzynarodowymi. Polski konument ma w nosie czy kupuje u Polaka czy u Portugalczyka. Ważne , aby było tanio. Zreszta w większości i tak nie potrafi zidentyfikować polskich marek, więc nawet jak deklaruje , że kupuje ( lub wydaje pieniądze ) polskie marki to na końcu pójdzie tam gdzie taniej o dwa grosze.

  • Zuznanna 19.09.2018

    Już nie mówiąc o lepszej obsłudze klientów poprzez wykorzystanie e-commerce

  • Putin 18.09.2018

    Polscy tradycyjni handlowcy nie potrafią nawet obliczyć ile zarobili netto z działalności operacyjnej.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.