29.10.2016/16:53

Stokrotka - sprawdzony partner w prowadzeniu sklepu

Odwiedził m.in. Indie, Meksyk i Polinezję. Po Europie podróżuje kamperem, jeździ na nartach, nurkuje w oceanach, lata na kajcie, a co lato rowerem przemierza Alpy. Mirosław Cieszyński może sobie na to pozwolić, bo w swoim sklepie bywa raz w tygodniu. Dzięki temu, że jest w Stokrotce, częściej nie musi.

Stokrotka regularnie przeprowadza audyty, a także testy tajemniczego klienta. Dostaję ich wyniki i dokładnie wiem, co się dzieje w sklepie bez konieczności częstego bywania tam. A w codziennej pracy zastępuje mnie na miejscu kierowniczka, do której mam pełne zaufanie – mówi Mirosław Cieszyński. Działalność detaliczna nie jest jedynym biznesem, jakim się zajmuje. Oprócz tego, że prowadzi sklep, jest także współwłaścicielem
agencji reklamowej, specjalizującej się w reklamach wielkoformatowych i świetlnych.

Dwa razy więcej paragonów
Stokrotka Market w Przeworsku została uruchomiona wiosną br. Sklep ma 220 mkw. i działa na parterze nowego budynku handlowo‑usługowego, na piętrze którego znajduje się klub fitness. – Przychodzi tam dużo kobiet, które przy okazji mogą zrobić zakupy do domu. Na brak klientów nie narzekam. Nie tylko za sprawą dobrej lokalizacji, ale również dużego wkładu centrali w rozreklamowanie placówki – opowiada nasz rozmówca. Stokrotka nie jest pierwszym sklepem pana Cieszyńskiego. – Dwa lata temu rozpocząłem działalność handlową, która miała być uzupełnieniem dla mojego biznesu. Uznałem, że warto czerpać dochód z dwóch źródeł. Gdyby w reklamie pogorszyła się koniunktura, miałbym jakieś zabezpieczenie – tłumaczy detalista.

Sklep o prawie identycznej wielkości (210 mkw.), ale prowadzony w innej sieci franczyzowej, działał tylko 10 miesięcy, a nasz rozmówca musiał ciągle do niego dokładać. W końcu powiedział stop. – Tam rekordem jednego dnia było 300 paragonów. W Stokrotce na otwarciu miałem prawie 1000, a średnio dziennie jest około 500 – porównuje Mirosław Cieszyński. Różnica wynika ze słabszej lokalizacji, ale nie tylko. Poprzednia placówka także działała przy głównej ulicy miasta – drodze krajowej 94, ale bardziej na obrzeżach, a klienci mieli do sklepu gorsze dojście. Stokrotka mieści się przy głównej ulicy łączącej osiedle zamieszkane przez 2500 osób z centrum miasta. W bliskiej okolicy są też dwie szkoły – podstawowa i gimnazjum.

Dodatkowa reklama mile widziana
Dobra lokalizacja to podstawa sukcesu w detalu. Zwłaszcza gdy w pobliżu działa placówka konkurencyjnej, bardzo mocnej w tym regionie sieci, a niedaleko jest popularny dyskont. – Dzięki Stokrotce klienci nie tylko wiedzą o istnieniu mojego sklepu, ale także o dobrych cenach. Co tydzień wychodzi nowa 12‑stronicowa
gazetka promocyjna. Centrala kolportuje w mojej okolicy 4500 egzemplarzy. Do tego dochodzi 4‑stronicowa
gazetka wsparciowa dołączana do głównej co dwa tygodnie. Poza tym co tydzień Stokrotka zmienia promocje na billboardzie stojącym przy głównej ulicy. Sieć zajmuje się marketingiem i reklamą, kierowniczka – sprzedażą, więc ja mam czas na inne rzeczy – wylicza pan Cieszyński. Dodatkowo we własnym zakresie detalista drukuje co dwa tygodnie 1500 ulotek z czterema wybranymi hitami sprzedażowymi z aktualnej gazetki, które
następnie jedna z pracownic rozdaje ludziom na miejscowym targu. A ponieważ jest on jednym z największych w okolicy, Stokrotkę przy okazji odwiedza wielu mieszkańców pobliskich wsi.

– Cieszy mnie, że centrala jest elastyczna i otwarta na współpracę. Zaproponowałem mojemu doradcy klienta powtórzenie akcji z wysyłaniem dzieci do kina, jaką miałem w poprzedniej sieci. Stokrotka chętnie na nią przystała – mówi detalista. Przy kasach znajduje się tablica, gdzie w kolumnach wypisano wszystkie klasy z pobliskiej szkoły podstawowej. Za każde 15 zł wydane w sklepie klienci dostają naklejkę do przyklejenia na tablicy i wsparcia jednej z nich. Dzieciaki z tej, która w miesiąc zgromadzi najwięcej naklejek, wygrają darmową wycieczkę do kina w pobliskim Rzeszowie na wybrany seans. – Wydrukowaliśmy ulotki i dostarczyliśmy do szkoły, by dzieci mogły powiadomić o akcji rodziców, dziadków, rodzinę. Koszt całej promocji jest niewielki, a przełożenie zakupowe zauważyliśmy już po pierwszym dniu – relacjonuje detalista.

Zadowolona kierowniczka
– W dniu otwarcia sklepu zagadnął mnie człowiek, który powiedział, że jest „przeworskim łowcą cen”. I pochwalił moje (śmiech). Takich łowców cen w okolicy jest sporo. Klienci bardzo pozytywnie zareagowali na nową placówkę. Wszystko poszło sprawnie, była ekipa otwarciowa Stokrotki, wcześniej pracownicy sieci pomogli mi m.in. przy zatowarowaniu – relacjonuje pan Cieszyński. Nie ukrywa, że to właśnie dzięki partnerskiemu potraktowaniu związał się ze Stokrotką, która na Podkarpaciu nie jest jeszcze bardzo znanym szyldem. Po
nieudanej przygodzie z poprzednim sklepem detalista został z meblami i wyposażeniem wartym
ponad 100 000 zł. – Miałem do wyboru: sprzedać to za pół ceny albo spróbować jeszcze raz. A nie lubię się poddawać. Pracownik Stokrotki przyjechał, pomierzył wszystko i tak zaplanował rozkład nowej sali sprzedaży,
że udało mi się wykorzystać wszystko z poprzedniego sklepu – dodaje nasz rozmówca.

Podkreśla, że z siecią z Lublina połączyła go też wspólna wizja prowadzenia biznesu. – Zawsze staram się, by klient był zadowolony i wszystko zostało zrobione terminowo. Lubię mieć poczucie dobrze wykonanej pracy – kończy Cieszyński. Kierowniczka, bez której nasz rozmówca nie miałby takiego komfortu prowadzenia sklepu, cieszy się z kolei, że prawie wszystkie produkty są przywożone w jednej dostawie. – Pracuje mi się bardzo dobrze, to fajny, ładny sklep, mam więcej swobody niż w poprzedniej sieci. No i stroje są lepsze (śmiech). Z każdym problemem mogę zadzwonić do pani Magdy – doradcy klienta. Czasem telefonuję do niej nawet kilka razy w ciągu dnia, zawsze pomoże, nawet wieczorem – podkreśla kierowniczka. 
 

Mirosław Cieszyński oprócz handlu detalicznego zajmuje się także działalnością reklamową. Te dwa biznesy może łączyć dzięki wsparciu Stokrotki w prowadzeniu sklepu

Promocja

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.