06.11.2020/11:25

Szykuje się bitwa o franczyzę. Kodeks dobrych praktyk, ustawa, czy jedno i drugie?

Prace nad Kodeksem dobrych praktyk we franczyzie powoli postępują. W czwartek odbyło się kolejne posiedzenie zespołu roboczego ds. franczyzy w Radzie Przedsiębiorców działającej przy rzeczniku MŚP, w trakcie którego omówiono niektóre założenia do kodeksu. Nie obyło się bez kontrowersji.

Dyskusję zdominował wątek raportu o franczyzie w Polsce, powstałego na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości. W tym tygodniu ujawniliśmy na portalu wiadomoscihandlowe.pl jego treść, opisując zawarte w dokumencie daleko idące postulaty legislacyjne, sprowadzające się do znacznego wzmocnienia pozycji franczyzobiorców. Przykładowo, prezes UOKiK miałby zyskać kompetencje do ochrony zbiorowych interesów franczyzobiorców. Z kolei franczyzodawcy jeszcze przed podpisaniem umowy z franczyzobiorcą musieliby przedstawiać mu - z wyprzedzeniem czasowym - tzw. prospekt informacyjny zawierający szczegółowy wykaz obowiązków, opłat, kar - łącznie aż 25 elementów. Kliknij, aby przeczytać nasz obszerny artykuł na ten temat.

Rzecznik gwarantem kodeksu

Wielu organizatorów sieci franczyzowych liczy na to, że mądrze skonstruowany Kodeks dobrych praktyk uchroni branżę przed zmianami na poziomie ustawowym. Na tym etapie trudno ocenić, czy Ministerstwo Sprawiedliwości faktycznie przymierza się do stworzenia projektu ustawy i wysłania go do Sejmu, czy może zlecony przez resort raport i postulaty w nim zawarte mają być jedynie "straszakiem" dla przedsiębiorców, który przyspieszy samoregulację branży. Podczas czwartkowej dyskusji Magdalena Madzia, członkini Stowarzyszenia Ajentów i Franczyzobiorców (grupa ex-franczyzobiorców Żabki, która nagłośniła w mediach swoje problemy z długami wiosną 2020 r., co zapoczątkowało działania Ministerstwa Sprawiedliwości w tej sprawie), a także członkini partii Razem, wskazywała, że kodeks to jej zdaniem za mało.

- Na naszym rynku franczyzowym jest wolna amerykanka, niech to dzisiaj wybrzmi! - mówiła. - Nie po to były zlecane analizy, żeby dzisiaj wszyscy udawali, że jest świetnie. Bo gdyby było świetnie, to dzisiaj byśmy się w ogóle nie spotykali; nie trzeba byłoby kodeksu wymyślać. Kodeks dobrych praktyk to nie jest minimum, minimum to ustawa, a kodeks dobrych praktyk powinien być wisienką na torcie. To jest danie dobrych standardów i poklepanie po ramieniu, że ktoś robi więcej niż (wymaga - red.) ustawa. Jeśli ktoś myśli, że kodeks zamiecie projekt ustawy franczyzowej pod dywan, to się bardzo grubo myli - mówiła Magdalena Madzia.

Również Marzena Gradecka, prezes Drogerii Jasmin, PGD Polska, podkreślała, że "kodeks powinien być raczej uzupełnieniem tego, co tam (w ewentualnej ustawie - red.) się znajdzie". - To powinno być spójne uzupełnienie, a nie jakaś alternatywa - mówiła, dodając, że w jej opinii na posiedzeniu zespołu roboczego ds. franczyzy "jest pewna nierówność, grupa franczyzodawców jest reprezentowana najbardziej". Marzena Gradecka zwracała też uwagę, że układ franczyzodawca-franczyzobiorca "z natury jest niesymetryczny". Zastanawiała się również, dlaczego trwają prace nad kodeksem "dla dużych przedsiębiorców", podczas gdy rzecznik MŚP powinien bronić interesów MŚP. Przedstawiciele biura rzecznika wskazali w odpowiedzi, że "jest to sprzeczność pozorna". - Kodeks ma być nie dla franczyzodawców, ale zarówno dla nich, jak i franczyzobiorców. Chodzi o dobre praktyki działania zarówno jednej, jak i drugiej strony umowy. Rzecznik działa na rzecz małych i średnich przedsiębiorców, (...) natomiast ma również uprawnienie do działania na rzecz ładu rynkowego, na rzecz dobrego funkcjonowania rynku - wskazał przedstawiciel biura rzecznika MŚP.

Sam rzecznik Adam Abramowicz sprawę franczyzy zna od podszewki - w przeszłości był bowiem prezesem sieci Nasze Sklepy (w 2008 r. udziały zostały sprzedane Grupie Eurocash). Abramowicz wspiera prace nad Kodeksem dobrych praktyk we franczyzie. Zapowiedział w czwartek, że aby poparł kodeks i został jego "gwarantem", w dokumencie będą musiały znaleźć się zapisy zapewniające możliwość swobodnego wyjścia z umowy franczyzowej.

- Dla mnie to główny wyznacznik, czy umowa jest uczciwa - ocenił Abramowicz. - W mojej sieci franczyzobiorca miał trzy miesiące na opuszczenie sieci. Jak byłem prezesem, było 200 franczyzobiorców, sekretarka miała natychmiast wszystko przerwać, "bo przyjechał nasz pracodawca". Robiliśmy wszystko, żeby on w sieci był. (...) Przy takim układzie, że istnieje swoboda wyjścia, franczyzodawca dołoży wszelkich starań, by franczyzobiorca był zadowolony - powiedział rzecznik MŚP.

Potrzebne szkolenia

Uczestnicy czwartkowego spotkania - a przynajmniej ci, którzy zabrali głos - wydawali się w dużej mierze zgadzać z postulatem Abramowicza. Różnice zdań dotyczyły tego, jak długie powinny być terminy wypowiedzeń - tutaj propozycje wahały się od kilku miesięcy aż do trzech lat. Na razie nie zdecydowano się na żaden konkretny wariant.

Ciąg dalszy artykułu - na drugiej stronie.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • MAF 08.11.2020

    Mam jedną uwagę - nie zaduzo zabezpieczeń, bo to sie franczyzodawcom przestanie opłacać. A wówczas, zamiast franczyzowego schronienia przed silna konkurencją i kryzysem, który wisi nad nami, zaistnieje masowe spadanie z rynku firm niezależnych. NIektóre zostaną kupione (oby wówczas jak najwięcej!) i trafią tak czy owak na swoje miejsce, ale już do nowego właściciela. A kto tam będzie pracował, to się okaże. Nie przesłodźcie tego Państwo, bo cukier szkodzi, także franczyzobiorcom, Pozdrawiam, maf

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także