21.08.2020/08:02

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK: Biedronka przez lata naruszała zbiorowe interesy konsumentów [OBSZERNY WYWIAD]

Sieć Biedronka co najmniej od 2016 r. na dużą skalę naruszała podstawowe prawa konsumentów. Chodzi o ich zbiorowe interesy, dlatego UOKiK musiał wkroczyć bezpośrednio. W porównaniu do uchybień innych sieci, mamy do czynienia z przepaścią. Tłumaczenie się skalą działalności jest absolutnie niedorzeczne i niebywałe – wyjaśnia Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl.

Decyzja UOKiK o ukaraniu spółki Jeronimo Martins Polska – właściciela sieci Biedronka – wywołała znaczne poruszenie w całej branży detalicznej. Można nawet mówić o przerażeniu. To rekordowa kara w kontekście polskiego handlu detalicznego i i mocny sygnał dla branży.

W przypadku kary nałożonej na Jeronimo Martins Polska mówimy o wieloletnich uchybieniach w sieci Biedronka, które sięgają co najmniej 2016 r. Chodzi o naruszanie podstawowego prawa konsumentów, a mianowicie o prawa do rzetelnej informacji, w tym wypadku informacji o cenie. Łamanie praw konsumentów zachodziło w dwóch obszarach. Pierwsza stwierdzona praktyka to brak uwidaczniania cen – występowała ona średnio w przypadku 14 proc. produktów oferowanych w sklepach sieci. Druga praktyka, znacznie poważniejsza, to różnice pomiędzy ceną uwidocznioną na półce bądź towarze a ceną płaconą przez konsumenta w kasie – powiedzmy wprost, najczęściej była to różnica na niekorzyść konsumenta.

… i konsument poskarżył się do UOKIK.

Sygnały, które do nas w tej sprawie trafiały, to przede wszystkim bardzo liczne skargi konsumenckie. W ciągu ostatniego półtora roku to jest około 400 skarg z konkretnymi przykładami tego typu praktyk. Drugie źródło to kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły zgłaszane nieprawidłowości. W tym samym okresie wykryto 8,5 tys. partii produktów, które albo nie miały ceny albo występowała różnica pomiędzy ceną na półce i w kasie. Koniecznie należy podkreślić, że te nieprawidłowości wystąpiły w 2/3 skontrolowanych sklepów sieci Biedronka.

Tym samym zarówno skala zjawiska łamania praw konsumentów przez tego przedsiębiorcę, jak i długotrwałość procederu – nie odnotowane na taką skalę w żadnej innej sieci – były podstawą nałożenia wysokiej kary na Jeronimo Martins Polska.

W jaki sposób oszacowano taką a nie inną wysokość kary? Maksymalna dopuszczalna kara to 10 proc. przychodu przedsiębiorcy za ubiegły rok, czyli nawet – w przybliżeniu – ponad 5 miliardów zł.

To przepisy określają maksymalną wysokość kary, jaka może zostać nałożona na przedsiębiorcę. W przypadku Biedronki dołożyliśmy starań, by wysokość kary odzwierciedlała skalę naruszenia podstawowych praw konsumentów.

Skąd kwota 115 milionów?

Szczegółowa kalkulacja kary została wskazana w decyzji, którą otrzymała spółka.

Jak już wspomniałem, pod uwagę braliśmy przede wszystkim długotrwałości łamania praw konsumentów i skalę tego zjawiska. Kara powinna oczywiście działać także prewencyjnie, tak aby tego typu nieprawidłowości nie występowały na rynku – przypomnę, że mówimy tutaj wprost o łamaniu prawa konsumenta do rzetelnej informacji.

W komentarzu do decyzji o nałożonej karze stwierdził Pan, że „długotrwała praktyka spowodowała realne straty w portfelach konsumentów i bezpodstawne wzbogacenie się właściciela sieci ich kosztem”. To skłania do pytania, czy UOKIK był w stanie oszacować, choćby w przybliżeniu, straty polskich klientów w związku z nieuczciwymi praktykami Biedronki i bezpodstawne korzyści, uzyskane z tego tytułu przez przedsiębiorcę?

Tego typu szacunki musiałyby uwzględniać daleko idącą ekstrapolację danych z kontroli Inspekcji Handlowej. Z pewnością byłby to bardzo wymagający i niezwykle czasochłonny proces analityczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę transakcji realizowanych w tej sieci handlowej. Nie jest on jednak wymagany, skoro mamy materiał potwierdzający naruszenie praw konsumenta.

Nie mam wszakże żadnych wątpliwości, że były to realne straty w portfelach konsumentów, choćby na podstawie analizy skarg przytoczonych w naszej decyzji. Ale zawsze będzie to tylko pewien wycinek badanego problemu.

Proszę także zwrócić uwagę, że przedsiębiorca w swoim oświadczeniu w związku z wydaną decyzją stwierdza, że się z nią nie zgadza, wskazując jednocześnie, że do błędów mogło dochodzić, ale jest to związane między innymi ze skalą działalności. Zgodnie z prawem, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla działania na szkodę konsumentów, a fakt, że przedsiębiorca uzyskuje tak znaczną skalę działania sprawia, że osiąga on znaczące korzyści finansowe. Skalą działalności nie można nigdy uzasadniać masowego łamania praw konsumenckich, jest to absolutnie niedorzeczne i niebywałe. Przedsiębiorca usiłuje w ten sposób usprawiedliwiać fakt, że przez lata łamał zbiorowe prawa konsumentów, co w mojej opinii nie powinno mieć miejsca i taka linia obrony w sytuacji łamania praw konsumenckich jest niedopuszczalna.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

  • Ciekawy 27.08.2020

    A co wyprawia "0range"to się w głowie nie mieści.Do Biedronki na zakupy już nie chodzę.Wspomagam małe Polskie sklepy ,kupuje w pierwszej kolejności produkty z kodem kreskowym590..... ,ale trzeba uważać na podróbki. Mogę podać przykłady z Lidla .Na opakowaniu "polski product" a kod kreskowy niemiecki,duński albo holenderski,totalny syf nie da się tego jeść.

  • Dostawca 25.08.2020

    Najważniejsze że osoby które umieściły te komentarze nie pracują w firmach nastawionych na zysk, że same nie chcą jak najwięcej zarabiać itp. Czy to ma być winą? Przecież tak każdy z nas funkcjonuje, aby tylko więcej i więcej .... Jak jest tak źle z robieniem zakupów w Biedronce to po co tam chodzisz? Masz do wyboru tyle innych sklepów, po co się męczysz. Załóż własny sklep skorzystaj z ofert franczyzowych i zobaczysz jakie to proste i rentowne zajęcie. Jesteśmy mistrzami Świata w krytykowaniu i robieniu na boku ....

  • igi 24.08.2020

    Pytanie: czy to bałagan, czy działanie systemowe. Tak czy inaczej, patrząc na liczbę podmiotów powiązanych z Biedronką, lepiej dla dostawców, żeby UOKiK nie wykończył Biedronki. Na mieście mówi się też, że rząd przymierza się do przejęcia sieci, co w sumie nawet pasuje do tej układanki.

  • SklepDlaBiednychLudzi 23.08.2020

    Kara śmiesznie niska. Przecież to wychodzi jakieś 38-40 tys. zł na sklep. Odpracują to w ciągu jednej przedświątecznej zmiany.
    Jeżeli Biedronka ma problem z ogarnianiem cen, bo prowadzi działalność na dużą skalę, to być może należy sądownie ograniczyć skalę prowadzenia działalności? Niech zamiast 3000 sklepów prowadzą 2000. Może wtedy znajdą sposób na to, żeby ceny zawsze były przy produktach i zawsze były takie same na półce, jak i przy kasie.
    Drugą kwestią jest liczba promocji. Być może zamiat dwóch sześćdziesięciostronnicowych gazetek w tygodniu niech zrobią wzorem innym jedną, kilkunastrostronnicową gazetkę na tydzień?
    Trzecią kwestią jest liczba pracowników - być może powinni zatrudnić dodatkowe osoby, skoro ten skład osobowy nie daje rady?
    Tłumaczą się w sposób żałosny, a nie zrobili nic, żeby nie dopuszczać do takiej sytuacji.

  • Kuba 22.08.2020

    Śmieszne niska kara. Praktyki będą dalej kontynuowane. Nawet będzie to zielone światło dla innych sieci.

  • Mieszkańcy 22.08.2020

    My,mieszkańcy i klienci portugalskiego sklepu "Biedronka" przy ul.Dereniowa 10/U4, na Ursynowie,w Warszawie jesteśmy bardzo niezadowoleni z usług,świadczonych w tym sklepie.
    Zazwyczaj czynne są jedynie albo jedna kasa,albo dwie kasy a kasjerka jednej z nich zamiast obsługiwać klienta,przechodzi do kas samoobsługowych,aby informować klientów o rodzaju obsługi.Kolejki do kas są codziennie ogromne!
    Poza tym trzeba bardzo często śledzić paragony a nie zawsze jest na to czas,gdyż ceny na paragonie nie zgadzają się z cenami przy danych towarach...
    Poza tym,towary nie mają bardzo często podanych cen a blaty przy kasach zapełnione są dodatkowym towarem,co stanowi dyskomfort dla klienta,który musi bardzo szybko usunąć swój towar z lady o bardzo małej powierzchni przy kasie...
    Na końcu dodam tylko,ze kasjerki tam pracujące są bardzo niemile dla klientow i często obserwuje,ze klienci podchodzą tylko do jednej "sprawdzonej" klientki,która potrafi być jednak uprzejma dla nich...
    Podsumowując,zamiast tej zagranicznej "Biedronki",życzylibyśmy sobie tak wspaniały typowo polski sklep "Topaz",jaki mają mieszkańcy przy ul.Hawajskiej...tylko jeden przystanek od nas.

  • Troxy 22.08.2020

    Niezamierzone błędy ludzkie? Dobre sobie. Pół roku jeździłem do jednej gdzie więcej niż połowa produktów nie miała ceny. Miarka się przebrała jak czytniki też przestały działać. Rozmowy z kierowniczką nic nie dały. Po prostu jak się nie podoba to do innego sklepu , co uczyniłem.

  • JomKippur 21.08.2020

    Sprawa jest ewidentnie polityczna...

  • Sprawiedliwy 21.08.2020

    Polityka firmy nastawiona jest na maxymalny zysk kosztem zdrowia swoich pracowników , a efekty takiej polityki musiały w końcu nastąpić.
    Tłumaczenie, że są to błędy ludzkie wynikające ze skali działalności to hipokryzja i chamstwo!!! Jest to celowe działania i pełna świadomość do czego takie działania kadrowo-personalne mogą doprowadzić. Słynna afera TVN gdzie obnarzono skalę naruszeń, mobbingu i dręczenia ludzi ponadnormatywną praca, brak przerw, nieosiągalne cele i wymagania ,presja, która doprowadziła tysiące ludzi do depresji,chorób kręgosłupa itp .Teraz brak cen od początku działalności tej firmy były problemy z cenami i nic nie robiono. Dziesiątki audytów, raportów tajemniczego klienta obnażały te nieprawidłowości i poza straszeniem pracowników i zrzucania winy na ,że to ich wina,lenistwo ,niesubordynacja nic nie zrobiono, nie pracowano na kompleksowym rozwiązaniem tego problemu. Firma myślała ,że będzie się dalej ,,ślizgać,, i budować swoją pozycję bazując na minimalizacji zasobów, akceptując nieuczciwe praktyki. Wiedzieli o tym i dalej wiedzą że min 10% towarów na sali sprzedaży ma nieaktualne ceny lub ich brakuje. Można codziennie iść do każdego sklepu i stwierdzić nieprawidłowości. Fakt skala działalności jest potężna, sklepy zasypywane są tysiącami produktów tzw in out ,brak odpowiedniego miejsca na eksponowanie tych produktów, brak list cenowych,brak kontroli,dziesiątki cen nie zostają ściągnięte po wyprzedaży, dużo cen spada , część zostaje nierozniesiona bo brakuje rąk do ich rozniesienia bo klient czeka przy kasie i jest sfrustrowany długim czasem oczekiwania, a firma obiecała ,że wszystkie kasy będą uruchomione 🤣😅😂 Wiemy wszyscy jak jest 6-8 kas a pracują max 2 !!! bo koszty personalne są ,,sztywne,, nie ma zgody prezesa na ich zwiększenie .No bo wtedy hasło,,codziennie niskie ceny ,,było by nieaktualne. Także firma nie zainwestowała przez tyle lat w skuteczny system, teraz niech za to płaci .Może , choć w to nie wierzę poprawi się jakoś pracy ,a kierownicy nie będą musieli ze swojej pensji płacić za mandaty z PIS,PIH,PIP za uchybienia ,których autorem jest ich pracodawca ,który prowadzi politykę spychologi nie biorąc na siebie odpowiedzialności za cały ten bałagan

  • fryc 21.08.2020

    wydaje się to dużo.wg.mnie mało.dlaczego?te 115 milionów to nędzne ok 3-5%zysku za rok.mały sklep na dzień dobry dostaje parę stów,za coś takiego może i parę tysięcy.to nawet dla niektórych kilkadziesiąt procent zysku w roku.dla biedronki powinno być ponad miliard,wtedy to byłaby w miarę dotkliwa kara.te 115 milionów to tak jak dla małego sklepu 10zł.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także