03.05.2014/11:17

Topaz wystawił prymusów

Zbigniew Paczóski zaczynał 21 lat temu z jednym, wygospodarowanym z garażu, sklepem. Dziś w jego sieci Topaz działa ponad sto bardzo dobrych marketów – własnych i franczyzowych. Placówki z tym logo święciły triumfy we wcześniejszych edycjach naszego konkursu. Czy i tym razem będzie podobnie?

Ul. Partyzantów, przy której działa sklep Topaz, to główna arteria zamieszkałego przez niespełna 3000 mieszkańców Stoczka Łukowskiego. Sklep ma 220 mkw. powierzchni handlowej plus nowo dostawiony, 60-metrowy magazyn. Istnieje od 2002 roku. Wcześniej była tu Passa, ale padła. Zbigniew Paczóski przejął nieruchomość razem z 10 osobami personelu i kierownikiem. Nowy właściciel pozostawił wszystkich, zwiększając zatrudnienie do 23 osób. Każdego dnia sklep odwiedza około tysiąc klientów, miesięczny obrót sięga miliona złotych. – Znam tu prawie wszystkich – śmieje się kierownik Mariusz Świeczak, gdy kolejny klient wyciąga rękę na powitanie. – Na święta i weekend majowy pojawiają się przyjezdni, ale ich też w sumie znamy, bo dość często przyjeżdżają do rodziny – dodaje pani Jola z mięsnego.

Remont po pożarze

W wakacje 2008 roku nocne spięcie elektryczne doprowadziło do pożaru. Ognia nie było dużo, ale toksyczny, gryzący dym wcisnął się w każdy zakamarek. Remont trwał miesiąc. Klienci z ulgą wrócili.
Zaraz po wejściu na salę sprzedaży wita nas stoisko z kolorowymi, codziennie dowożonymi, warzywami i owocami. Pochylone lustra potęgują wrażenie obfitości towaru. W sumie na sali sprzedaży udało się zmieścić 18 000 SKU.
Sprzedaż napędzają, pojawiające się co piątek, gazetki promocyjne. Najlepiej rotuje piwo. Doskonale schodzą również produkty marki własnej Lubię, m.in. majonez, ryż czy olej. – Mamy już ponad sto produktów marki własnej. Klienci zaufali jej natychmiast – cieszy się Mariusz Świeczak.
Lada mięsno-wędliniarska to wizytówka każdego Topazu. Siedem pań odpowiada za ekspozycję i obsługę klientów. Wędliny z masarni U Szymona, obsługującej całą sieć, mają wzięcie, mówią o nich „domowe”. Dostawy są codziennie, nikt nie kupuje na zapas. Tu też mieści się witryna z ciastami z firmowego zakładu w Sokołowie Podlaskim. Zaopatrzenie trzy razy w tygodniu, w sumie około 40 rodzajów. Jest z czego wybierać. I ludzie wybierają. Przed Wielkanocą, wciągu dwóch dni, kupili 700 kg ciast różnej maści.
Na stoisku z alkoholem obowiązują sieciowe planogramy. Największe powodzenie mają czyste wódki. Tu też znalazło się miejsce na lottomat, który przynosi dodatkowo nawet 6000 zł miesięcznie. Przy trzech stanowiskach kasowych można też opłacić rachunki.

Klient w kąpielówkach

Ze Stoczka do Siedlec jest 40 kilometrów. Ul. Warszawska to wylotówka na stolicę. Okazały budynek widać z daleka. Parking na 120 aut, stanowiska dla rowerów, obok hotel z restauracją, a wewnątrz niewielki pasaż handlowy. Dosłownie pięć minut spacerem od sklepu znajduje się ulubione miejsce wypoczynku Siedlczan, Zalew nad Muchawką. – Zdarza się, że po zakupy przychodzą osoby w strojach kąpielowych – uśmiecha się Agnieszka Kozioł, kierowniczka placówki. Kiedy rusza sezon grillowy, kupujących nie brakuje nawet późnym wieczorem. Dlatego sklep czynny jest do 23.
W samych Siedlcach Topazów działa 9. Ten to wisienka na torcie – drugi pod względem przychodów w całej sieci. Personel liczy 67 osób. Przez 6 lat trochę zmian było – opowiada Agnieszka Kozioł. – Staram się jednak tworzyć rodzinną atmosferę, każdy pracownik może przyjść po pomoc, porozmawiać.

Wodna mgła na warzywach

Na niemal 1000 mkw. czuje się oddech i przestrzeń. Wszystko ma swoje miejsce, jest doskonale oświetlone i oznakowane. Co chwila ktoś z obsługi coś poprawia, dokłada, przestawia i porządkuje. Stoisko warzywno-owocowe jest wyjątkowe. Tradycyjna witryna z lustrami, gdzie leżą dorodne owoce mieści się pod ścianą. Na środku alei, w długim ciągu leżą odkryte sałaty, rzodkiewki, kapusty, kalafiory, pory oraz zawinięte w folię szczypior i natka pietruszki. Niby normalka, ale wystarczy odczekać kilka minut i na warzywa opada delikatna mgiełka wodna z zamontowanego nad pojemnikami urządzenia. Częstotliwość opryskiwania można ustawić dowolnie, wszystko zależy od pogody i temperatury. W tym miejscu każde warzywo jest świeże od rana do zmroku. Nie traci wagi i jędrności. No i do tego udało się ograniczyć straty na stoisku nawet o 40 proc.

Wystawki paletowe to z reguły towar gazetkowy. Tu też można znaleźć produkty reklamowane na billboardach. Są także stoiska sezonowe: wśród nich wprowadzane od niedawna nasiona i narzędzia ogrodowe. Samoobsługowe pojemniki z pieczywem lubi wielu mieszkańców okolicy. Własny wypiek sprawia, że bułki są zawsze świeże. Obok długiej lady na stoisku mięsnym, gdzie pracuje 12 doświadczonych pracownic odpowiedzialnych za ekspozycję i jakość ogromnej liczby mięs i wędlin (tu też doskonale rotują wędliny od Szymona), kręci się rożen. Zapach pieczonych kurczaków rozchodzi się po okolicy i kusi. Na tyle, że wprowadzono telefoniczne zamówienia na pieczyste. Podobnie zresztą jak na domowe ciasta z sieciowej ciastkarni Natalia i Szymon.

Nagrody i premie

Dla obsady strategicznego stoiska mięsnego przewidziano kwartalne premie. Wszyscy pracownicy mają elektroniczną kartę płatniczą którą mogą płacić za produkty spożywcze. Firma doładowuje ją co miesiąc kwotą 156 zł. Do tego dochodzi także comiesięczna premia frekwencyjna.
Premiowani są też kupujący. Kartę Stałego Klienta ma już ponad 160 000. osób. W siedleckim Topazie 65 proc. zakupów dokonują właśnie posiadacze karty.























Tekst i zdjęcia
Wojciech Chełchowski

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.