02.08.2016/09:22

Upadłość Marcpolu i puste półki w Almie – czy to początek problemów w branży?

Sytuacja na rynku handlu detalicznego nie napawa optymizmem. Rośnie liczba przypadków niewypłacalności firm. Eksperci sądzą, że wprowadzenie podatku handlowego spowoduje dalsze pogorszenie koniunktury. Problemy detalistów oznaczają również kłopoty dla ich dostawców. Dlatego przybywa firm, które sięgają po zabezpieczenia w formie ubezpieczeń należności.

Niska rentowność i ostra konkurencja w handlu sprawiają, że w ostatnim czasie operatorzy borykają się z rosnącą liczbą wyzwań i problemów. Z roku na rok sieci handlowe drastycznie ograniczają liczbę otwarć nowych placówek, a ich przychody i zyski nie rosną już tak gwałtownie jak jeszcze kilka lat temu. Teraz coraz częstszym problemem detalistów, także tych, za którymi stoją znane, renomowane szyldy – są problemy z regulowaniem płatności.

Upadłość sieci Marcpol i puste półki w sklepach Alma Market są tego wymownym przykładem. Niestety, należy się spodziewać, że podobne kłopoty będą dotykać kolejnych operatorów, zwłaszcza mniejszych. Rosnące ryzyko utraty płynności finansowej dotyczy również hurtowników. Dla kontrastu, koniunktura w branży spożywczej od dłuższego czasu pozostaje relatywnie korzystna i nic nie zapowiada, aby miało się to teraz zmienić. Niemniej kondycja producentów żywności jest w znacznym stopniu uzależniona od warunków współpracy z dystrybutorami – rynek FMCG to układ naczyń połączonych. To, co dzieje się w jednym obszarze, ma też znaczenie gdzie indziej.

Sieci chcą renegocjować kontrakty

Nadchodzące zmiany w prawie, w tym przede wszystkim związane ze znajdującą się już na samym końcu procesu legislacyjnego ustawą o podatku od sprzedaży detalicznej i planowanym zakazem handlu w niedziele, na pewno w dużym stopniu wpłyną na warunki współpracy producentów żywności z dystrybutorami. – Nie ma wątpliwości co do tego, że sieci handlowe w głównej mierze przerzucą na dostawców nowy podatek i spadki obrotów, a co za tym idzie zysków, związane z zakazem handlu w niedziele. Wydaje się jednak, że częściowo obarczą nim również klientów, choć nie będzie to łatwy proces, gdyż Polacy są bardzo wrażliwi na podwyżki cen – komentuje Ewa Madejska, główna księgowa w Develey Polska.

Mariusz Dadej, dyrektor zarządzający i członek zarządu firmy Polbioeco, oferującej produkty ekologiczne, alarmuje, że sieci handlowe już dziś oczekują zwiększenia upustów. Jego przedsiębiorstwo otrzymało na razie pisma w tej sprawie od dwóch operatorów. Kupcy argumentują, że renegocjacja umów jest koniecznością, aby po nałożeniu nowego podatku nie utracić konkurencyjności. Dlatego nie wyobrażają sobie dalszej współpracy na starych warunkach. Jeśli w tej sytuacji dostawca nie zaakceptuje zmian, musi liczyć się z tym, że asortyment produktów z jego firmy zostanie ograniczony.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

  • spostrzegawczy 21.01.2017

    Bizenes ubezpieczeniowy polega na tym by pozyskac jak największa wielkośc składek i by jak najmniej wypłacic tytułem usunięcia szkody . Wiec np do kosztów ubezpieczenia doliczcice koszty pozyskiwania raportów i koszty windykacji bo widnykacje i raporty wykonuje firma wskazana przez ubezpieczyciela oraz czas usunięcia szkody i marża rosnie to wam wyjdzie ze sami sobie możecie zorganizować lepiej i taniej sprzedaż Po tym co piszecie o marzach na wspołpracy z ubezpieczycielem to oni wiecej zarabiaja niz dostawca towaru do sieci - wiec bizes ubezpieczeniowy otrzymał reklamę

  • Kuba 04.08.2016

    jaki jest koszt takiego ubezpieczenia ? ... jest wiele składowych - branża, wielkość obrotu który chcemy zabezpieczyć, dotychczasowe straty. małe i średnie firmy to okolice 0,4% od obrotu.

  • avatar_XF 03.08.2016

    Inne sieci też płacą jak same chcą. Tylko Portugale z Biedry nie mają tyłów, ale tam dostawcy są do cna wyrzęci z marży. Już nie ma z czego schodzić! Mniejsze sieci też cięnko przendą, pewnie parę się wywróci. Podatek handlowy może otworzyć pudełko z Pandorą…

  • Krzyś 03.08.2016

    Od kilku lat rok do roku udzialy dyskontów rosną dynamicznie na stabilnym rynku. Tylko w ostatnim półroczu obroty biedronki wzrosły o blisko 10% a w poprzednim o kolejne grubo ponad 15%. Jeżeli ludzie nie kupują więcej a obroty jednych rosną to drugim muszą spadać ... na całość nakłada się deflacja spadek cen, koszty rosną a ceny spadają więc rentowność także leci na łeb bo generalnie jest w branży niska ... więc przewiduję że to początek .... kolejne to hipery szczególnie Tesco .... może 500+ spowoduje wzrost rynku, choć myślę że bardziej to będzie odczuwalne w segmentach innych dóbr a nie spożywczym ... :)

  • Olek 03.08.2016

    Zygmuncie, tak stwierdzając można uznać , że w każdym tekście jest lokowanie produktu - pisząc, że Olewnik, czy Morliny wprowadzą na rynek nową szynkę lub kiełbaskę - też można uznać, że jest lokowanie :-)

  • Zygmunt 03.08.2016

    "artykuł zawiera lokowanie produktu". nikt się nie przyznaje do napisania tego tekstu?

  • gosiaR 02.08.2016

    Ktoś wie ile kosztóje takie ubezpieczenie?

  • zdegustowany69 02.08.2016

    Może kolejny upadnie Globi? Na Pradze Południe ostatnio zamknęli Carrefour i w jego miejscu jesdt Globi. Zmienili szyld ale niestety chamska obsługa pozostała... Gorzej niż za PRL-u. Trudno uwierzyć że takie sklepy wciąż działają

  • realista72 02.08.2016

    W Almie na moim osiedlu braki na półkach widać najbardziej na stoisku z piwem. Sprzedawczynie robią co mogą, żeby je zatuszować, ale 30 twarzyczek piwa Połczyn-Zdrój to chyba przegięcie. Swoją drogą, ciekawe ilu spośród tysięcy dostawców produktów do sieci pana Mazgaja ubezpieczyło należności? Kilku? Kilkunastu? Oj, to może zaboleć...

  • kamil 02.08.2016

    Bardzo ciekawy artykuł.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.