11.01.2020/14:37

Zakaz handlu w niedziele na stacjach paliw to fake news! Nie chce go ani PiS, ani nawet PIP

PIP nawołuje natomiast do modyfikacji innego wyjątku, który pozwala na handel w niedziele "w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych".

Tym samym cała dyskusja z ostatnich kilku dni jest bezprzedmiotowa. Eksperci zdążyli skomentować pomysł, którego wcale nie ma. Operatorzy stacji paliw zdążyli się przestraszyć, choć mogli spać spokojnie. Politycy zdążyli się pokłócić o sprawę, nad którą i tak nie będą głosować w parlamencie.

Co jak co, ale trudno zarzucić obozowi Prawa i Sprawiedliwości dążenie do ograniczania handlu w niedziele na stacjach paliw, które odbiłoby się przecież negatywnie na wynikach sprzedażowych państwowych gigantów takich jak PKN Orlen i Lotos, a przy okazji uszczupliłoby wpływy z akcyzy. Dowód? Przypomnijmy sobie chociażby, jak wyglądały w 2017 r. prace legislacyjne w Senacie nad ustawą o ograniczeniu handlu w niedziele.

Ustawa, gdy wyszła z Sejmu do Senatu, pozwalała na handel w niedziele na wszystkich stacjach paliw płynnych. W Senacie postanowiono przyjrzeć się temu wyjątkowi dokładnie. Senackie komisje opowiedziały się pierwotnie za tym, aby handel w niedziele na stacjach paliw został ograniczony jedynie do tych punktów, w przypadku których "powierzchnia przeznaczana na sprzedaż i ekspozycję towarów innych niż paliwa płynne" nie przekracza 80 mkw.

Jednak trzy dni później te same komisje... zmieniły zdanie i zaopiniowały wspomnianą poprawkę negatywnie. Ostatecznie na posiedzeniu plenarnym senatorowie zdecydowali się na odrzucenie poprawki i pozostawienie przepisu w wersji przyjętej przez Sejm. Tym samym handel w niedziele na stacjach paliw pozostał dozwolony. Przepis ten obowiązuje do dziś.

Co sprawiło, że komisje w międzyczasie zmieniły zdanie? Tego się jak dotąd nie dowiedzieliśmy. Końcowy efekt prac nad ustawą w parlamencie stanowi jednak dowód na to, że PiS-owi jest po drodze z niedzielnym handlem na stacjach. I doprawdy trudno wyobrazić scenariusz, w którym mogłoby się to zmienić.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Piotr000 21.01.2020

    Dla mnie PIP po tej akcji z procesami sądowymi przeciw Żabce ( przypomnę żabki wszystkie wygrały, wszystkie!) jest instytucją skompromitowaną i kompletnie niewiarygodną.

  • Marcin Kiejdan 21.01.2020

    Po czym można poznać cywilizowane, normalne państwo? Choćby po tym, że tam rząd i instytucje państwowe są przychylne obywatelowi i robią wszystko, że pomóc mu np. prowadzić biznes. W Polsce jak się spojrzy na te wieczne zakusy Pipu i solidarności żeby zrobić na złość, zepsuć interes, zaostrzyć i tak już rygorystyczną ustawę to widać, że niestety normalnego państwa nie mamy.

  • Valver 21.01.2020

    Od razu mi się to wydało jakieś dziwne, nie po to pisiory i solidarnośc robili ta całą operację wysadzenia z siodła małych sklepów i zagarnięcia ich klienteli przez stacje paliwowe szumnie zwane ustawą o zakazie handlu w niedzielę, żeby teraz uderzać w kumpli z paliwówki. Na szczęście niektóre małe sklepy jak żabki dzielnie się trzymają i to jest sól w oku całego tego szemranego towarzystwa.

  • Kapuściak 13.01.2020

    Pis konsekwentnie przywraca komunę w Polsce. Przywraca dyktaturę, niszczy trójpodział władzy i dąży do powstania kasty baronów pisowskich mających przywileje w określonych branżach (tutaj ORLEN i LOTOS). A ponadto w komunie kupowało się mięso w kioskach ruchu czy sklepach z obuwiem a postkomuniści z pisu chcą aby teraz kupować żywność na stacjach paliwowych i na poczcie.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.