20.05.2020/08:40

Zmiany w globalnym łańcuchu dostaw. Polskie firmy mogą zyskać

Sytuacja spowodowana izolacją chińskiej gospodarki, a następnie gospodarek innych krajów obnażyła globalne zależności od chińskich towarów, które nie spodobały się krajom wysoko rozwiniętym, w tym szczególnie Stanom Zjednoczonym – zauważa Sebastian Sadowski-Romanov, prezes firmy Itro.

Świat zrozumiał, że Chiny nie tylko teoretycznie stały się fabryką świata, ale w rzeczywistości kontrolują ogromne przepływy surowców i komponentów potrzebnych w produkcji praktycznie we wszystkich znaczących gospodarkach świata.

– Obserwujemy masowe wycofywanie się światowych koncernów z rynku chińskiego i próby przekierunkowania produkcji w inne miejsca. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wszczynając wojny celne z Chinami daje sygnał amerykańskim korporacjom do zmiany swoich dostawców i powrotu do produkcji na rynek amerykański. Rząd Japonii oferuje miliardy pomocy firmom, które wycofają się z Chin ze swoją produkcją – komentuje Sebastian Sadowski-Romanov.

Jego zdaniem to szansa dla polskich przedsiębiorców. – Mogą oni wpisać się w te zrywające się łańcuchy dostaw i walczyć o nowe zamówienia, ale też o najnowsze technologie – uważa ekspert.

Gdzie powinniśmy zacząć szukać naszych nowych szans biznesowych? – Z pomocą mogą przyjść dane statystyczne o obrocie w handlu międzynarodowym, który jest bardzo dobrze monitorowany poprzez dokumenty przewozowe i dokumenty celne. Mając dostęp do takich danych możemy sprawdzić kierunki eksportu chińskich przedsiębiorstw lub wielkość importu danego kraju produktów, jakie wytwarzamy sklasyfikowanych kodami celnym (kodami HS) z Chin – wskazuje prezes firmy Itro.

– Analizując takie dane widzimy, które kraje są znacznymi odbiorcami chińskich produktów. Analizując ich postawę wobec zaistniałej sytuacji, możemy wyciągać wnioski o możliwych zmianach w łańcuchu dostaw i właśnie na takie rynki kierować swoją ofertę – dodaje.

Niedawno w chińskiej prasie ukazał się artykuł sugerujący, że jest możliwość narzucenia przemysłowi farmaceutycznemu regulacji, które utrudnią eksport komponentów do produkcji leków dla firm z USA. Tymczasem amerykański sektor farmaceutyczny 70 proc. komponentów sprowadza właśnie z Chin.

– Fabryki samochodowe niektórych koncernów, musiały wstrzymać produkcję, ponieważ większość części była sprowadzana z prowincji Hubei, której stolicą jest miasto Wuhan. Z powodu kwarantanny, która objęła całą prowincję została wstrzymana również produkcja i dostawy komponentów wykorzystywanych w fabrykach produkujących samochody – mówi Sadowski-Romanov.

I dodaje: – Mam nadzieję, że obecna pomoc udzielona przez rząd polskim firmom pozwoliła im na utrzymanie płynności oraz mocy produkcyjnych, aby wykorzystały moment zachwiania globalnej gospodarki i wykorzystały szanse, jakie niesie ze sobą obecny kryzys.

Ekspert podkreśla, że polska gospodarka ma szansę na przejęcie części kontraktów, ponieważ, podobnie jak chińska, jest oparta na produkcji, a nie na usługach - jak wiele gospodarek zachodnich, które mają ograniczone zasoby ludzkie zdolne do wykonywania pracy fizycznej. Obrazuje to np. obecna sytuacja w Niemczech związana z brakiem pracowników sezonowych do zbioru szparagów.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.