REKLAMAATLANTA POLAND - BAKAL - ŚWIĘTA - BANER GŁÓWNY (GRUDZIEŃ 2019)
Wędlin paczkowanych będzie coraz więcej. Nie dlatego, że konsumenci nie chcą już kupować na wagę. Konfekcji potrzebują dyskonty i sklepy convenience, które dziś rozwijają się najszybciej.
REKLAMAPurella - SuperSuple - Belka w artykułach (01-15.12.2019)
Radosław Chmurak, Tarczyński

Radosław Chmurak, Tarczyński

Sokołów, Morliny i Krakus to czołówka, jeśli chodzi o rozpoznawalność marek wędlin – wynika z badań firmy Regis, przeprowadzonych na próbie 700 osób. Za nimi jest jeszcze kilkadziesiąt brandów, co pokazuje, jak rozdrobniony jest polski rynek. Bez względu jednak na wielkość zakładu i rozpoznawalność marki, każdy wytwórca – nawet ten z 1­‑proc. udziałem w rynku – bez wędlin paczkowanych w ofercie ma pod górkę.

Producenci nie mają wyjścia

Nawet wytwórcy dziczyzny i produktów tradycyjnych musieli pogodzić się z faktem, że bez konfekcjonowania mają ograniczone pole manewru. Choć opakowania z tworzywa sztucznego nie licują z tradycyjnym wizerunkiem ich wyrobów, wędliniarze musieli je zaakceptować. Inaczej nie weszliby do wielu punktów sprzedaży, m.in. do dyskontów czy sklepów convenience, czyli formatów o coraz większym znaczeniu w polskim handlu.

Na tym jednak nie koniec korzyści, jakie producentom przynosi paczkowanie. – Rozwój konfekcjonowania wędlin i mięsa trochę zmusza, a jednocześnie motywuje do wdrażania innowacyjnych materiałów opakowań oraz do rozwijania metod pakowania. Opakowanie nie tylko zabezpiecza przed wpływem środowiska zewnętrznego, wpływa na jakość czy ułatwia transport, ale jest jednym z ważniejszych narzędzi komunikacji marketingowej. Dobrana kolorystyka, czytelna nazwa produktów czy wyraźny logotyp są elementami, które przyciągają uwagę nabywcy. To, jak produkt prezentuje się na sklepowej półce, często decyduje o wyborze marki – mówi Iwona Szklarska, wiceprezes zarządu ZM Madej Wróbel.

Andrzej Pawelczak z Animeksu uważa, że warto ponieść koszty na inwestycję w ten segment. – Wędliny konfekcjonowane to kategoria stosunkowo jednorodna, a o jej sukcesie decyduje najczęściej brand, np. Morliny, który w oczach konsumentów jest synonimem wysokiej jakości. Proces budowania marki jest zazwyczaj długi i kosztowny. W końcowym efekcie przynosi jednak zwrot z zainwestowanych pieniędzy – mówi dyrektor.

Konsumenci tego chcą

Nie byłoby rozwoju wędlin konfekcjonowanych, gdyby nie zmiana preferencji polskich konsumentów. Polacy coraz chętniej wybierają produkty, które pozwalają zaoszczędzić czas (np. nie stojąc w kolejce). A zamiast kupować kilka razy w tygodniu na wagę, robią to raz, wybierając mięso w paczce, które nie zepsuje się nawet przez miesiąc. – Taki sposób podania towaru klientowi wynika z potrzeb rynku, szybszego tempa życia, potrzeby zakupu mniejszych porcji, z tego że mamy coraz mniej czasu, a gotowy produkt jest dla wielu osób dużym ułatwieniem – mówi Iwona Szklarska.

Na rynku widać dwie skrajne tendencje: część konsumentów stara się oszczędzać, więc dłużej zastanawiają się nad tym, co kupują. Z drugiej strony istnieje grupa, którą niezmiennie stać na najwyższą jakość, stąd segment premium utrzymuje się na stałym poziomie. Ci mniej zamożni zawsze wybierali wędlinę na wagę, bo była tańsza. Ale co mają zrobić dziś, gdy kupując w najtańszych sklepach (dyskontach) nie znajdują jej na półce? Nie ma rady, muszą brać wędlinę w paczkach.

Klienci hiper­‑ i supermarketów stoją przed innym dylematem: drożej w paczce czy taniej na wagę. Zastanawiają się wówczas, skąd bierze się różnica w cenie i czy warto płacić więcej? – Wyższa cena wędlin pakowanych wynika z kosztów ponoszonych w procesie konfekcjonowania. Na ten koszt składają się: przygotowanie produktu, czyli krojenie w plastry, pakowanie oraz koszty wynikające z dodatkowych czynności wymaganych w procesie produkcji. Sprzedaż wędlin w opakowaniach detalicznych rozwija się dość dynamicznie ze względu na dużą wygodę w użytkowaniu takich produktów oraz większą gwarancję związaną z bezpieczeństwem żywności – mówi Mieczysław Walkowiak, wiceprezes zarządu ds. handlu i marketingu w firmie Sokołów.

Wciąż funkcjonuje opinia, że to, co w paczce, jest bardziej nasycone chemią. Choć producenci za pomocą działań marketingowych starają się przekonywać konsumentów, że to nieprawda. – Indykpol wprowadza nową jakość wędlin konfekcjonowanych, bez konserwantów (linia Dobre naturalnie). Tym samym zaprzecza stereotypowemu kojarzeniu wędlin paczkowanych z konserwantami i mniejszą świeżością w stosunku do produktów ze stoiska tradycyjnego. Staramy się pokazywać, że taki rodzaj pakowania umożliwia nam przekazanie ważnych informacji, np. składu czy terminu przydatności do spożycia – mówi Zenon Kiełt, dyrektor research and development w Indykpolu. A przedstawicielka ZM Madej Wróbel dodaje: – Wędliny konfekcjonowane to te same wędliny, które można kupić również na wagę, ale dzięki opakowaniu zyskują dłuższy termin ważności i wbrew panującym opiniom – są bez większej zawartości chemii – wyjaśnia Iwona Szklarska.

Detalistom się opłaca

W placówce o powierzchni sprzedaży 50 mkw. tradycyjne stoisko wędliniarskie z oszkloną ladą i miejscem dla personelu zajmuje około 15 proc. powierzchni handlowej. Tymczasem bywa tak, że przeciętny obrót, jaki to stoisko generuje, nie przekracza 5 proc. całkowitej sprzedaży. Dlatego detaliści coraz częściej stają przed wyborem: prowadzić tradycyjny dział z wędlinami krojonymi, czy przejść na produkty paczkowane. Sprzedaż wędlin zza lady wiąże się z dodatkowymi kosztami. Nie tylko trzeba opłacić pracowników, ale także spełnić wymogi sanepidu (np. montując dodatkowe zlewy, przeprowadzając badania wody itd.), zainwestować w chłodnie, do których na noc trafia niesprzedana partia towaru. Co więcej, do tego wszystkiego należy doliczyć straty wynikające z ubytków spowodowanych parowaniem wędlin – a to nawet 20 proc. wagi.

Zastąpienie tradycyjnego stoiska regałem z wędliną paczkowaną może być ryzykowne. Do podjęcia takiej decyzji najbardziej potrzebna jest wiedza na temat klientów sklepu. Bilans placówki, która z wędlin krojonych przerzuca się na paczkowane, jest zazwyczaj podobny: sklep traci część klientów, dla których nowy wyrób jest z rozmaitych względów – głównie wyższej ceny – nie do zaakceptowania. Jednocześnie, lepsza dostępność produktu, większa rotacja i znacznie mniejsze koszty sprawiają, że w ogólnym rozrachunku placówka na takiej zamianie zyskuje.



Wędliny konfekcjonowane można podzielić na dwa rodzaje: pakowane w próżni, gdzie między produktem a opakowaniem nie ma nic, i takie, gdzie w paczce oprócz wędliny znajduje się gaz. W pierwszym przypadku dłuższą trwałość gwarantuje brak tlenu, w drugim – odpowiedni skład mieszanki gazów, który nie dopuszcza do niepożądanych procesów chemicznych. Producent decyduje się na jedno lub drugie m.in. w zależności od rodzaju wyrobu i tego, jaki efekt wizualny chce uzyskać. Firmy produkujące maszyny do pakowania to m.in. Tepro, Empra, Multivac.





Czas na przekąski

W tej kategorii produktów naturalne jest oczekiwanie konsumentów na nowe produkty, zatem innowacyjność producentów jest niezbędna. Dotyczy to zarówno samych produktów (smak, forma), jak i również nowych form opakowania. Niestety, wprowadzenie nowych opakowań oznacza ryzyko inwestycyjne związane z zakupem nowych linii opakowaniowych. Na takie działania mogą sobie pozwolić tylko najlepsi i najwięksi gracze rynkowi. Warto może w tym miejscu wspomnieć o tworzącej się kategorii produktów mięsnych, mianowicie o przekąskach. Choć jest to nowa oferta na naszym rynku, można mówić już o konkurencji. Firma Tarczyński dostrzegła dużą szansę rynkową i właśnie wypuściła na rynek linię mięsnych przekąsek pod submarką Snaxy. Jest to linia oferująca nie tylko pojedyncze przekąski, ale również ich miksy, a zainspirowana została europejskimi wędliniarskimi smakołykami. W asortymencie Snaxów znalazły się absolutnie innowacyjne i dotąd niespotykane na naszym rynku przekąski pleśniowe.






Na tym rynku liczy się innowacyjność

Firma Balcerzak i Spółka jako pierwsza wprowadziła na rynek produkty typu „2 w 1” lub „3 w 1”, które są odpowiedzią na poszukiwanie przez klientów wędlin wysokiej jakości. Do dziś wiodącym hitem jest pionierski Zestaw kanapkowy, gdzie w 180­‑gramowym opakowaniu konsument otrzymuje trzy różne wędliny. Zestawy wędlin plastrowanych to nasz wyróżnik – niewiele firm ma takie w ofercie, Balcerzak i Spółka natomiast stale ten asortyment poszerza. Oprócz już wymienionego produktu, w serii zestawów oferujemy również Salami dwa smaki, Krakowskie dwa smaki, Krakowskie Trio, czy kilka wersji pod markami własnymi detalistów. Zarówno klienci, jak i konsumenci, cenią te produkty – gwarantują one bowiem różnorodność wyboru w wygodnej formie. Nas cieszy uznanie odbiorców i rozwój sprzedaży – dziś możemy powiedzieć, że ten koncept to był strzał w dziesiątkę.



Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (128) Wrzesień 2013

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony