Orlen chce się wzorować na sieci McDonald’s czy AmRest pod kątem komunikacji. Jednak Piotr Suchodolski, dyrektor wykonawczy ds. marketingu komercyjnego w Orlenie, przekonuje, że polski koncern paliwowy ma przewagę nad globalnymi markami fast foodów. Jaką ofertą gastronomiczną sieć chce kusić kierowców?
- Jak zmienił się program Vitay Orlenu przed ćwierć wieku?
- W gastronomii Orlen chce iść dalej niż McDonald’s czy Pizza Hut i Starbucks
- Co klienci najczęściej kupują z ofert gastronomicznej na stacjach Orlen?
Jak zmienił się program Vitay Orlenu przez ćwierć wieku?
Program Vitay w marcu obchodził 25-lecie. Jak zmienił się ten projekt przez ten czas?
– To była gigantyczna transformacja. Zaczynaliśmy od plastikowej karty oraz zbierania punktów za zakupy i tankowanie na naszych stacjach. Punkty można było wymieniać na nagrody wybierane z papierowych katalogów.
Dziś Vitay to rozbudowany ekosystem e-commerce. Użytkownicy mogą wymieniać punkty na nagrody z szerokiej gamy produktów – od oferty gastronomicznej, jak hot-dogi i zapiekanki, przez paliwo, aż po duże nagrody rzeczowe z dopłatą. To pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania klientów i jak szeroko dziś patrzymy na program lojalnościowy.
W gastronomii Orlen chce iść dalej niż McDonald’s, Pizza Hut i KFC
Skoro mowa już o gastronomii, to które rozwiązania z aplikacji Żabki czy McDonald‘sa lub Starbucksa są inspiracją dla Orlenu?
– Aplikacja Vitay jest znacznie bardziej rozbudowana, ponieważ łączy ofertę sklepową, gastronomiczną i przede wszystkim energetyczną. Uważnie obserwujemy rynek i czerpiemy inspiracje, szczególnie w obszarze procesów i jakości komunikacji. Dla nas benchmarkiem w Europie jest aplikacja Repsola.
