06.05.2024 / 17:29
StoryEditor

Szymon Poliński, prezes FC Kopernik: Widzimy, że sklepy firmowe to dla nas must have

Szymon Poliński, prezes Fabryki Cukierniczej Kopernik zapowiada rozwój sieci sklepów firmowych, przede wszystkim w Toruniu, ale też w innych miastach chętnie odwiedzanych przez turystów (fot. FC Kopernik) 
Fabryka Cukiernicza Kopernik miała swego czasu ponad 30 sklepów firmowych. Aktualnie prowadzi ich pięć, ale ta liczba wzrośnie. Szymon Poliński, prezes FC Kopernik, w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl stwierdza, że mają one stanowić jeden ze sprzedażowych filarów firmy. Zapowiada też rozwój eksportu i obecności w internecie oraz poprawę dystrybucji w kanale tradycyjnym. Szymon Poliński zdradza również, jak wygląda jego podejście do współpracy z dyskontami.

Jak obecnie wygląda struktura sprzedaży produktów FC Kopernik w poszczególnych kanałach? Na które z tych kanałów będziecie kłaść szczególny nacisk?

W naszej podstawowej strukturze sprzedażowej wyróżniamy kanały: tradycyjny, nowoczesny, dyskonty, kanał alternatywny oraz sklepy firmowe, na które chcemy położyć szczególny nacisk. Mamy świadomość zmian zachodzących na rynku detalicznym, powodujących kurczenie się kanału tradycyjnego, natomiast wciąż widzimy w nim dla nas duże pole do rozwoju. Bardzo duży potencjał dostrzegamy także w eksporcie. Chcemy, żeby eksport piernika się rozwijał, i żeby ten produkt, charakterystyczny dla naszego kraju, stawał się za granicą coraz bardziej rozpoznawalny.

Rozumiem, że kilkuprocentowy udział eksportu w sprzedaży to za mało. Do jakiego celu w tym zakresie firma dąży?

Jesteśmy na etapie, w którym najważniejszy jest dla nas rozwój samych możliwości eksportowych. Musimy najpierw rozbudować ten kanał, a dopiero potem oczekiwać znaczących zmian, jeżeli chodzi o strukturę sprzedaży. To nie dzieje się z roku na rok. Myślę, że stworzenie solidnego kanału eksportowego, który pozwoli nam na relacje z klientami z całego świata, to perspektywa około pięciu lat.

Na jakich zagranicznych rynkach produkty Kopernika są już dostępne? Czy w rozwoju eksportu stawiacie na konkretne kraje lub regiony świata?

Nie faworyzujemy ani nie dyskryminujemy żadnego kraju. Dziś dostarczamy nasze produkty do wielu państw, takich jak: Niemcy, Czechy, Rumunia, Stany Zjednoczone, Japonia czy Australia. Intensywnie szukamy możliwości dotarcia na kolejne rynki. Będziemy dążyć do tego, żeby liczba tych krajów systematycznie rosła.

Wracając do sprzedaży w kanale tradycyjnym, co w niej obecnie kuleje?

Są regiony w kraju, w których nasze produkty trudno dostać w sklepach reprezentujących ten kanał, a to oznacza, że tracimy część potencjału sprzedażowego. Obszarem, w których ich dostępność można by istotnie poprawić, jest na pewno Polska wschodnia. Oczywiście są też regiony, takie jak Toruń i okolice, gdzie nasze produkty można kupić niemal w każdym sklepie.

Swego czasu Kopernik prowadził 35 sklepów firmowych. W ostatnich latach ich liczba została zredukowana do obecnych pięciu. Dlaczego tak się stało i skąd u pana niezachwiana wiara w ten kanał?

Trudno mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego część sklepów firmowych została zamknięta, bo nie ja te decyzje podejmowałem. Zakładam jednak, że miały one uzasadnienie w rachunku ekonomicznym, i albo rentowność tych placówek była na tyle niska, że dalsze ich utrzymywanie nie miało sensu, albo czasy były takie, że bardziej opłacało się bazować na rozwijającym się kanale nowoczesnym.

Teraz widzimy, że sklepy firmowe stanowią nieodłączny element naszej tożsamości i abstrahując od innych miast, w Toruniu musimy je mieć. Funkcja tych placówek jest podwójna. Mają one być jednym z filarów naszej sprzedaży i ważyć w niej jak najwięcej. Mają też pełnić rolę wizerunkową, być emanacją naszej obecności na rynku. W związku z tym, że asortyment produktów dostępny w tych sklepach jest najszerszy i obejmuje wyroby niedostępne nigdzie indziej, mają też one pokazywać pełnię naszych możliwości.

Ile sklepów firmowych w samym Toruniu chcielibyście mieć docelowo i czy macie ambicje wejścia z nimi do innych miast?

Naszym priorytetem jest rozwój sieci sklepów firmowych w Toruniu, co nie oznacza, że wykluczamy możliwość otwierania takich placówek w innych miastach, chętnie odwiedzanych przez turystów, takich jak Kraków, Gdańsk, Warszawa czy Wrocław. Chcemy mieć tych sklepów jak najwięcej, ale konkretnej liczby nie podam, bo proces rozwoju takiej sieci, jej powrotu na rynek, będzie długotrwały i musimy go prowadzić z wyczuciem.

Jaki typ lokalizacji tych placówek preferujecie? Czy w grę wchodzą sklepy firmowe w centrach handlowych?

Na tę chwilę sceptycznie podchodzę do lokowania sklepów firmowych w centrach handlowych. Optymalnym miejscem dla takiej placówki, choćby ze względów logistycznych, jest sąsiedztwo zakładu produkcyjnego, i sklep w tej lokalizacji już prowadzimy. Poza tym widzę te placówki w centrach miast, na starówkach, czyli generalnie w miejscach chętnie odwiedzanych przez turystów.

Skoro pierniki produkowane w Toruniu mają być wizytówką Polski, to powinny być także dostępne w sklepach na lotniskach. Co z obecnością produktów firmy w takich placówkach?

Nasze produkty można kupić na lotniskach i wiele osób, które często podróżują, mam tu na myśli np. artystów czy ludzi ze świata biznesu, mówi, że zna je z tego typu miejsc. Mało tego, nasze produkty są też oferowane na pokładach samolotów. Ich sprzedaż w takich miejscach jest jak najbardziej wskazana i stanowią one część wspomnianego przeze mnie kanału alternatywnego.

Domyślam się, że do kanału alternatywnego zalicza się także e-commerce. Jak wygląda sprzedaż wyrobów Kopernika w internecie i jak firma ocenia jego potencjał?

Muszę przyznać, że e-commerce to jeden z kanałów najmniej przez nas jak dotąd zagospodarowanych. Współpracujemy co prawda z zewnętrznymi sklepami internetowymi, natomiast skala sprzedaży i dostępność naszych produktów online są obecnie znacznie poniżej oczekiwań. Nie można powiedzieć, że nie robimy w tym zakresie nic, ale na pewno nie tyle, ile byśmy chcieli, i ile byśmy mogli.

Podsumowując, wierzymy w możliwości, jakie daje e-commerce. Musimy zadbać o naszą obecność i rozwinąć sprzedaż w tym kanale, bo jest to wymóg czasów. Myślę, że za rok będziemy już w tej pracy bardziej zaawansowani.

Jaką rolę w sprzedaży produktów Kopernika odgrywa kanał nowoczesny, w tym zwłaszcza dyskonty, które przyczyniają się do wspomnianego przez pana kurczenia się tzw. handlu tradycyjnego?

Zmiany na rynku detalicznym są czymś naturalnym i producentom nie pozostaje nic innego niż się do nich dostosować – mówi się zresztą, że na rynku nie wygrywają najsilniejsi czy najinteligentniejsi, tylko ci, którzy się najlepiej dostosowują. Stąd rosnący w siłę kanał nowoczesny, w tym dyskonty, jest dla nas istotny.

W dzisiejszych realiach absolutnie nie można go pomijać, i trzeba z nim współpracować, ale zawsze należy to robić na swoich zasadach. Nie można też faworyzować ani tego, ani żadnego innego kanału, bo prawda jest taka, że żaden z nich osobno nie zapewni firmie tak dużej sprzedaży, żeby pozwoliło jej to na sprawne funkcjonowanie i stabilny rozwój.

Mam z tego wnioskować, że Kopernik współpracuje ze wszystkimi sieciami dyskontowymi?

Tak, co do zasady jesteśmy otwarci na współpracę ze wszystkimi i co roku, zwłaszcza w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, kiedy obecność naszych produktów w sklepach jest w interesie sieci, staramy się tę współpracę nawiązać. Co nie oznacza, że w każdym roku i z każdą siecią się nam to udaje. Zdarzają się przypadki, że w danym roku w danej sieci pewnych produktów po prostu nie ma.

Magdalena Stosio-Róg
19.01.2026 / 10:07
StoryEditor
System kaucyjny a sklep spożywczy - czym się kierować wybierając ręczną zbiórkę opakowań zwrotnych?
Ręczne zwracanie butelek w sklepie 

Wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce wiąże się z nowymi obowiązkami dla przedsiębiorców, którzy do niego dołączą. Czekają ich także decyzje do podjęcia, w tym ta dotycząca metody zbiórki opakowań zwrotnych: lepiej wybrać rozwiązanie automatyczne czy manualne? Przyglądamy się bliżej temu drugiemu rozwiązaniu.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak działa system kaucyjny w Polsce?
  • Na czym polega ręczna zbiórka opakowań w systemie kaucyjnym?
  • Jakie są zalety i wady manualnej zbiórki opakowań?
  • Kiedy warto wybrać ręczne zbieranie opakowań kaucyjnych w sklepie?
Jak działa system kaucyjny w Polsce?

Przypomnijmy, że system kaucyjny stał się w Polsce faktem 1 października 2025. Wprowadzono go, aby ograniczyć ilość odpadów i zwiększać odsetek materiałów, które trafiają do recyklingu. Zamknięty system obiegu surowców ma w tym znacznie pomóc. Wprowadzenie tego rozwiązania to jednak spore wyzwanie dla przedsiębiorstw handlowych. Zgodnie z przepisami, do przyjmowania pustych opakowań w systemie kaucyjnym zobowiązane są sklepy o powierzchni sprzedaży przekraczającej 200 mkw. Dla mniejszych placówek decyzja o przystąpieniu do systemu kaucyjnego jest dobrowolna.

Na czym polega ręczna zbiórka opakowań w systemie kaucyjnym?

Sklepy mogą samodzielnie podjąć decyzję o tym, czy stawiają na ręczną czy też automatyczną zbiórkę opakowań w systemie kaucyjnym. Duże sieci wybierają raczej rozwiązanie zautomatyzowane, bo przy ich skali działalności zbiórka manualna może stanowić utrudnienie. Opiera się ona bowiem na tym, że to pracownik sklepu każdorazowo przyjmuje zwracane opakowanie, rejestruje je na kasie za pomocą czytnika lub skanera i umieszcza w przeznaczonym do tego miejscu – worku czy skrzyni – z którego następnie butelki i puszki z podziałem na frakcje odbierane są przez operatora. Klient otrzymuje potwierdzenie i zwrot kaucji w kasie.

Jakie są zalety i wady manualnej zbiórki opakowań?

Ręczna zbiórka opakowań w systemie kaucyjnym nie jest rozwiązaniem idealnym, ale ma swoje plusy. Jest tańsza, bowiem nie wiąże się z koniecznością zakupu specjalistycznego sprzętu, w tym przypadku – butelkomatu. Wymaga również mniej miejsca, co będzie ogromną zaletą dla punktów handlowych o bardzo małej powierzchni – odpada problem przearanżowania sklepu tak, by zrobić miejsce dla maszyny przyjmującej butelki. Zbiórkę można zacząć właściwie od razu po podpisaniu umowy z operatorem, określającej warunki współpracy - jedyne zadanie na tym etapie to przeszkolenie personelu pod kątem przyjmowania opakowań zwrotnych.

Mimo tych zalet, manualna zbiórka opakowań nie cieszy się znaczną popularnością. Automaty są bowiem po prostu wygodniejsze. Na etapie wdrażania programu kaucyjnego, gdy opakowań było niewiele, sklepy mogły pozwolić sobie na zbiórkę ręczną. Dziś jednak skala jest większa. To oznacza obciążenie pracowników zadaniami związanymi z kaucją za butelki i puszki i wpływa na konieczność dostosowania logistyki wewnętrznej przedsiębiorstwa. Zbierane ręcznie opakowania nie mogą być zgniatane, a to wiąże się z koniecznością wygospodarowania miejsca na ich przechowywanie. Znaczną wadą tego rozwiązania jest również niższa opłacalność: ponieważ taka zbiórka generuje wyższe koszty po stronie operatora, sklepy dostają niższe dopłaty za funkcjonowanie w tym modelu systemu kaucyjnego.

Kiedy warto wybrać ręczne zbieranie opakowań kaucyjnych w sklepie?

Dużym sieciom handlowym nie opłaca się ręczna zbiórka opakowań kaucyjnych w sklepach. Mały przedsiębiorca powinien jednak rozważyć wady i zalety tego rozwiązania. Nie dla wszystkich będzie ono optymalne, lecz sprawdzi się na przykład w niewielkich punktach handlowych z umiarkowanym ruchem, w których obsługa systemu kaucyjnego przez pracownika nie będzie utrudniała normalnego funkcjonowania sklepu.

To także dobra metoda dla małych sklepów, które dopiero chcą wdrożyć system kaucyjny, bądź dla punktów sprzedaży działających jedynie sezonowo, dla których koszt utrzymania butelkomatów byłby zbyt wysoki. Rozwiązanie manualne jest tańsze, oparte na kontakcie z człowiekiem, co dla lokalnych punktów handlowych może być dodatkową zaletą, a także nie stwarza bariery technologicznej i zwraca się szybciej nawet przy niższych stawkach od operatora. Nie warto go zatem z góry odrzucać, a zamiast tego poddać analizie i zadecydować, czy dla konkretnego sklepu będzie to wygodna opcja.

28.01.2026 / 22:11
StoryEditor
Polacy wydali 10,6 mln zł w jeden dzień. Marketplace zanotował rekordowy wzrost
Rekordowe półrocze Erli – jakie są wyniki finansowe za I połowę 2025 roku?

Święta 2025 r. okazały się przełomowe dla Erli. Marketplace zanotował najlepszy sezon w swojej historii, osiągając rekordowe 10,6 mln zł GMV w jeden dzień i przyciągając setki tysięcy nowych klientów. Dane pokazują jednoznacznie: Polacy coraz odważniej kupują online, a grudzień to już nie tylko prezenty, lecz także duże decyzje zakupowe – od elektroniki premium po wyposażenie domu.

Rekordowy sezon świąteczny platformy Erli

Sezon świąteczny 2025 był dla Erli najlepszym okresem w historii platformy pod względem wartości sprzedaży. Wysokie wolumeny p...

Dziękujemy, że nas czytasz!
Pozostało jeszcze 97% tekstu

Jeśli widzisz ten tekst, oznacza to, że wykorzystałeś limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu lub próbujesz przeczytać artykuł premium, dostępny wyłącznie dla naszych Subskrybentów. Wspieraj profesjonalne dziennikarstwo. Wykup subskrypcję i uzyskaj nieograniczony dostęp do naszego portalu.

Kliknij i sprawdź wszystkie korzyści z prenumeraty WH Plus

DOSTĘP 30 DNI
34,99 zł - 30 dni
PRENUMERATA ROCZNA WH PLUS
399,99 zł - 365 dni

W RAMACH SUBSKRYBCJI OTRZYMASZ:

  • Dostęp do ekskluzywnych treści publikowanych wyłącznie na naszym portalu
  • Dostęp do wszystkich bieżących artykułów - newsów, analiz, raportów, komentarzy, wywiadów
  • Dostęp do całego archiwum artykułów na portalu wiadomoscihandlowe.pl - ponad 50 tys. materiałów dziennikarskich

W ramach Prenumeraty WH Plus także:

  • 6 wydań magazynu Wiadomości Handlowe w wersji drukowanej i e-wydania
  • Raport:Lista 60 regionalnych i lokalnych spożywczych sieci handlowych – trendy, prognozy wyzwania dla małych sieci
  • Tygodniowy przegląd kluczowych informacji i analiz. W każdy piątek w twojej skrzynce e-mail.
  • Gwarantowane miejsce na webinarach organizowanych przez Wiadomości Handlowe
  • Rabat 30% na wybrane raporty WH MARKET

01. luty 2026 19:06