Sprawa dotyczyła jednej z pracownic sklepu Biedronka w Wąbrzeźnie (woj. kujawsko-pomorskie). Kobieta przez kilka lat doświadczała szykan, wulgarnych wyzwisk i upokorzeń ze strony swojej bezpośredniej przełożonej. Według ustaleń sądu, kierowniczka nie tylko obrażała podwładną, ale również utrudniała jej wykonywanie podstawowych czynności w pracy. Sąd ustalił, że kasjerka była publicznie poniżana – zarówno przy współpracownikach, jak i klientach sklepu. Niejednokrotnie słyszała obraźliwe słowa.
W toku postępowania sądowego przesłuchano wielu świadków, w tym byłych i obecnych pracowników sklepu oraz członków rodziny poszkodowanej. Zeznania wskazywały jednoznacznie na mobbingowy charakter zachowań przełożonej. Kobieta miała m.in. zabraniać kasjerce korzystania z przerwy na toaletę, a także zmuszać ją do obsługi niesprawnych urządzeń.
Z opinii biegłych wynikało, że doświadczany przez nią stres i upokorzenia doprowadziły do pogorszenia stanu zdrowia psychicznego. Pracownica leczyła się farmakologicznie, a po dłuższej chorobie zdecydowała się rozwiązać umowę o pracę z winy pracodawcy, powołując się wprost na mobbing.
Komisja antymobbingowa Biedronki nie dopatrzyła się nieprawidłowości
Według relacji "Gazety Pomorskiej" po zgłoszeniu przez pracownicę przypadków nękania, spółka Jeronimo Martins powołała komisję antymobbingową. Jednak, jak wskazano w aktach sprawy, "znamion mobbingu nie potwierdzono". Był to jeden z głównych argumentów, na które powoływała się obrona Biedronki podczas procesu.
Właściciel sieci przekonywał, że kontrola pracy powódki nie była formą mobbingu, lecz uzasadnionym działaniem przełożonej wynikającym z obowiązków kierowniczych. Spółka utrzymywała, że podejmowane przez dawną przełożoną pokrzywdzonej "działania korygujące" były konsekwencją niewłaściwego wykonywania obowiązków przez kasjerkę, a nie osobistym atakiem.
Sąd: polityka antymobbingowa Biedronki była nieskuteczna
Sąd Rejonowy w Toruniu nie przyjął argumentacji spółki. W uzasadnieniu wyroku sędzia Alina Kordus-Krajewska z IV Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stwierdziła, że "mimo szeregu dokumentów dotyczących polityki antymobbingowej, nie przyniosła ona żadnych skutków, skoro przełożona przez kilka lat dopuszczała się nieprawidłowych zachowań, a wyższa przełożona je bagatelizowała. Tym bardziej, że sytuacje dotyczące takich zachowań nie dotyczyły tylko powódki".
Sąd uznał więc, że pracodawca nie zapewnił odpowiedniego środowiska pracy, a brak reakcji na zgłaszane problemy stanowił naruszenie obowiązków wobec zatrudnionej. Wyrok jest prawomocny, a jego treść została opublikowana w Portalu Orzeczeń Sądowych.
Na mocy orzeczenia Biedronka została zobowiązana do wypłaty ponad 30 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania. To efekt kilkuletniego nękania, które – jak wykazano – miało bezpośredni wpływ na zdrowie psychiczne pracownicy.

