Z Lizbony napływają sygnały, które trudno uznać za uspokajające. Grupa Jeronimo Martins właśnie przekroczyła symboliczny próg 25 mld euro sprzedaży, jednak zamiast świętowania pojawiła się wyraźna nuta ostrożności. Kierownictwo koncernu otwarcie mówi o presji kosztowej, niepewności geopolitycznej i coraz bardziej wymagającym rynku, na którym walka o marże przestaje być przewidywalna.
2026 rok to "reality check"
– Po bardzo trudnym okresie 2024-2025, był to kolejny rok pełen wyzwań dla naszych spółek. Wiedzieliśmy, że to nie będzie spacer po parku i nie był – wręcz przeciwnie, mierzyliśmy się z presją wszędzie – powiedział w przemowie podsumowującej wyniki grupy Pedro Soares dos Santos, CEO Jeronimo Martins.
Wydaje się, że jest to zapowiedź zmiany podejścia. Wygląda na to, że w 2026 roku nastąpi odejście od strategii dynamicznego wzrostu za wszelką cenę na rzecz bardziej wyważonego zarządzania ryzykiem. Bieżący rok ma być momentem weryfikacji przyjętych założeń.
– Wkraczając w bardzo niepewny i ryzykowny rok 2026, będziemy balansować między ambicją a ostrożnością. Będziemy przeprowadzać regularne ‘reality checks‘, aby upewnić się, że jesteśmy szybcy i skuteczni w podejmowaniu wszelkich niezbędnych korekt – powiedział. W praktyce oznacza to, że elastyczność stanie się kluczowym zasobem, a błędy strategiczne mogą kosztować więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Handel w świecie Trumpa
– Globalne napięcia geopolityczne i handlowe oraz poważne ryzyka w łańcuchu dostaw, pogłębione przez niedawną eskalację na Bliskim Wschodzie, osłabiały wzrost i negatywnie wpływały na konsumentów, a także na zaufanie biznesu. Bieżący rok zaczyna się w cieniu eskalacji niestabilności geopolitycznej, której wpływ na wskaźniki makroekonomiczne – takie jak ceny energii czy inflacja żywności – pozostaje nieprzewidywalny – powiedział w trakcie swojego przemówienia Pedro Soares dos Santos.


