20.04.2020/13:20

Aleksandra Falkowska, Deloitte: Z recesji będziemy wychodzić stopniowo. Kluczowy może okazać się optymizm konsumencki

Jeszcze do połowy marca w odniesieniu do wpływu pandemii na polską gospodarkę panował optymizm. Instytucje już wtedy skorygowały w dół swoje wcześniejsze prognozy, wciąż jednak przewidywały, że spadek PKB będzie dotyczył tylko II kwartału, a w skali roku gospodarka urośnie. Warto zwrócić uwagę, że prognozy przewidujące skurczenie się gospodarki w całym 2020 r. zaczęły być publikowane po decyzji rządu o nałożeniu ograniczeń na działalność m.in. branży gastronomicznej i rozrywkowej (14 marca) oraz zamknięciu granic i zawieszeniu pasażerskich połączeń lotniczych i kolejowych (15 marca). Na przełomie marca i kwietnia wiele instytucji po raz kolejny obniżyło prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski, zgodnie przewidując recesję.

Nastąpiło to w czasie, gdy stało się już oczywiste, że restrykcje nałożone na aktywność ekonomiczną i mobilność ludności nie zostaną zniesione zaraz po świętach wielkanocnych. Publikowane prognozy różnią się między sobą nawet o 4 p.p., a analizując raporty towarzyszące prognozom można zauważyć, że rozbieżności wynikają w dużej mierze z różnic w założeniach dotyczących długości trwania pandemii oraz związanych z nią ograniczeń i co za tym idzie jej wpływu na kluczowe zmienne, takie jak produkcja przemysłowa, zatrudnienie, konsumpcja czy inwestycje. Większość aktualnych prognoz zakłada stopniowe likwidowanie ograniczeń od początku maja bądź czerwca. Zapowiadany obecnie przez rząd nieco szybszy początek łagodzenia restrykcji (od 20 kwietnia) stwarza nadzieję na łagodniejszą recesję, ale tylko w wypadku, gdy kolejne kroki mające służyć odmrażaniu gospodarki nie spowodują gwałtownych przyrostów liczby zakażonych koronawirusem. Przewidywania są zatem obarczone dużą niepewnością. Nie pozwalają one na precyzyjne określenie, ile wyniesie spadek PKB. Ich wartość polega jednak nie na podaniu dokładnego szacunku, ale na wskazaniu, że recesja nieuchronnie nastąpi.

Patrząc na spójność ostatnich prognoz, trudno mieć w tym względzie jakiekolwiek wątpliwości. To ważna informacja dla firm, konsumentów, a także rządzących. Do tych ostatnich należy podjęcie kroków zaradczych w ramach polityki fiskalnej i monetarnej oraz szeroko rozumianych działań w celu ochrony miejsc pracy. Właściwa reakcja strony rządowej może złagodzić negatywne konsekwencje recesji, ale już jej nie odwróci. Najnowsze prognozy uwzględniają zresztą program tarczy antykryzysowej. Dlatego firmy oraz konsumenci powinni się przygotować na trudny okres wzrostu bezrobocia, spadku konsumpcji i inwestycji. Umiarkowanie optymistyczne scenariusze przewidują jednak, że gospodarka dość szybko znajdzie się ponownie na ścieżce wzrostu.

Czy w 2021 r. nastąpi odbicie?

Jeśli pandemia nie będzie się przedłużać i nie doprowadzi do znaczących zmian strukturalnych w gospodarce, jest szansa na stopniową poprawę koniunktury już w drugim półroczu bieżącego roku i wzrost gospodarczy w 2021 r. Z prognoz wynika wyraźnie, że po recesji powinno nastąpić odbicie, sięgające nawet 5 proc.

Tak jak w przypadku prognoz na 2020 r., tutaj również nie należy traktować szacunków zbyt dosłownie. Najistotniejsze jest, że instytucje zgodnie przewidują ograniczenie recesji do jednego roku. Jest to pozytywna wiadomość. Odbudowa jednak raczej nie będzie gwałtowna, jak zakładają najbardziej optymistyczne prognozy. Z recesji będziemy wychodzić stopniowo i to nie tylko ze względu na namacalne i dające się policzyć szkody wywołane zamrożeniem wielu gałęzi gospodarki. W przypadku obecnego kryzysu ważne okażą się czynniki behawioralne, trwała zmiana sposobu postępowania oraz oczekiwań zarówno po stronie konsumentów, jak i producentów. Szybkie wygaśnięcie pandemii wywołałoby zapewne przypływ nadziei, optymizmu i woli walki, które w połączeniu z brakiem znaczących problemów strukturalnych w gospodarce dałyby szansę na błyskawiczną odbudowę. Patrząc jednak na rozwój wypadków w Polsce oraz w pozostałych krajach, trudno już w tym momencie liczyć na to, że wirus zniknie, zapomnimy o nim i płynnie wrócimy do tego, co było. Dużo bardziej prawdopodobne jest, że będziemy musieli się nauczyć żyć i rozwijać gospodarkę w sytuacji wciąż obecnego zagrożenia, przynajmniej w najbliższych miesiącach (jeśli nie latach), co może utrwalić pesymistyczne nastroje w dużej części społeczeństwa. W związku z utrzymującymi się obawami w odniesieniu do przyszłości oraz niższymi dochodami ludzie nie powrócą szybko do beztroskiej konsumpcji. Dodatkowo, można się spodziewać, że ze względu na stan finansów publicznych, państwo będzie miało ograniczone możliwości, by pobudzać konsumpcję za pomocą wydatków socjalnych.  Należy przy tym pamiętać, że na sposób oraz tempo wychodzenia z kryzysu wpływ będą miały nie tylko czynniki wewnętrzne, ale i zewnętrzne, obejmujące rozwój sytuacji w innych krajach, zwłaszcza tych, z którymi powiązana jest polska gospodarka.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.