24.10.2019/13:37

Biedronka upatruje szans we wzroście płacy minimalnej. Jednak sieć obawia się inflacji

Biedronka postrzega zapowiadany przez Prawo i Sprawiedliwość plan wzrostu płacy minimalnej do 4 tys. zł brutto w 2023 r. nie tylko w kategorii rosnących kosztów pracy, ale i szansy na rozwój biznesu. Sieć należąca do Jeronimo Martins zauważa, że podwyżki wynagrodzeń w kraju przyczynią się do większej zasobności portfela Polaków i koniec końców przełożą się na większe zakupy w sklepach dyskontera.

- Wzrost płacy minimalnej ma pozytywny aspekt - mówiła w czwartek w Lizbonie Ana Luisa Virginia, dyrektor finansowa Jeronimo Martins. Jak wskazała, podwyżka najniższych wynagrodzeń w Polsce przyczyni się do "wzmocnienia klasy średniej", poprawienia sytuacji osób najsłabiej zarabiających. Choć, jak podkreśliła, podwyżka płacy minimalnej wywoła efekt inflacyjny, to jednak sieć dostrzega potencjał do zarobienia dodatkowych pieniędzy dzięki rosnącym płacom.

Lider rynku handlowego w Polsce obawia się natomiast, że wysoka inflacja - choć pomaga w podbijaniu wyników sprzedaży - w dłuższej perspektywie może nie być dla sieci dobrą wiadomością. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku wewnętrzna inflacja cen żywności w Biedronce wyniosła 2,8 proc., ale w samym trzecim kwartale wyniosła już 4,7 proc. W samym wrześniu tempo wzrostu cen nieco się zmniejszyło.

- Nie sądzimy, aby utrzymanie takiego poziomu inflacji było zdrowe. W pewnym momencie inflacja przestaje być dla nas korzystna, bowiem chcemy, aby konsument zwiększał wolumen zakupów. Nie chcemy zwiększać sprzedaży tylko w oparciu o inflację, nie jest to naszym celem - powiedziała Ana Luisa Virginia, dodając, że wzrost cen żywności w Biedronce jest niższy niż w skali całego kraju.

Przedstawicielka Jeronimo Martins podczas konferencji prasowej oznajmiła, że Biedronka od początku roku zwiększyła udziały w polskim rynku handlowym o 0,5 p.p. Nie zdradziła jednak, jaka dokładnie część rynku należy obecnie do firmy. Podkreśliła natomiast, że znaczna część wzrostu to efekt wydarzeń z trzeciego kwartału, bowiem w połowie roku wzrost udziałów Biedronki w rynku wynosił 0,2-0,3 p.p.

Ana Luisa Virginia zapowiada, że przed Biedronką pozostaje jeszcze dużo pracy w zakresie otwierania nowych sklepów oraz poprawy oferty w placówkach handlowych. - Nie możemy sobie pozwolić a zdjęcie nogi z pedału gazu - stwierdziła, podkreślając, że gracze tacy jak Dino, Lidl, Stokrotka i inni otwierają kolejne sklepy w Polsce.

Zapytana o to, czy na wzrost sprzedaży w Biedronce w ubiegłym kwartale przełożyła się trudna sytuacja Tesco, odparła, że brytyjska sieć co prawda zmaga się z problemami, jednak nie wpływają one w dużym stopniu na wyniki Biedronki. - Rynek radzi sobie dobrze, gospodarka się rozwija, rodziny mają coraz większe dochody i to są główne przyczyny poprawy efektywności Biedronki - powiedziała.

Jednocześnie oświadczyła, że Biedronka nie zmienia wcześniejszych planów otwarć na końcówkę 2019 r. i tym samym na cały rok. Takie domysły pojawiły się wczoraj po tym, jak Jeronimo Martins poinformowało o obcięciu nakładów inwestycyjnych całej grupy o 50-100 mln euro (okazało się, że przełoży się tylko na sieć Ara działającą w Kolumbii).

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.