09.12.2020/17:27

Blaski i cienie regulacji umowy franczyzy

Analiza rynku franczyzy w Polsce, zawierająca szereg postulatów legislacyjnych autorstwa prof. Rafała Adamusa nie jest propozycją rządową. To propozycja naukowa, z której Ministerstwo Sprawiedliwości może skorzystać, albo nie. Nie wiemy jeszcze jaka jest decyzja resortu w tej sprawie. Na tak wczesnym etapie trudno jest mówić jaki będzie jej finał. Mam nadzieję, że dojdzie do dyskusji nad tym, czy poszczególne propozycje zawarte w tym raporcie są właściwe. My - jako Instytut Wymiaru Sprawiedliwości - uważamy, że tak – mówi Jędrzej M. Kondek, sędzia, kierownik Sekcji Prawa i Procesu Cywilnego z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości. 

Jędrzej M. Kondek wziął udział w webinarze wiadomoscihandlowe.pl „Franczyza na rozdrożu. Kontrowersyjne zmiany w prawie”, z nowego cyklu WH Fokus.  W wystąpieniu „Biznes franczyzowy - problemy i pomysły na ich rozwiązanie" odpowiedział m.in. na pytanie po co reguluje się pewne rodzaje umów? 

– W języku prawniczym wyróżniamy umowy nazwane i nienazwane. W polskim prawie cywilnym jest szereg umów, które nie są prawnie uregulowane - sponsoring, przewłaszczenie na zabezpieczenie wierzytelności, faktoring, itd. Zatem, potrzeba uregulowania umowy franczyzy w kodeksie cywilnym czy w innej ustawie nie bierze się znikąd – powiedział nasz rozmówca.

Plusy i minusy regulacji

Jak dodał Jędrzej M. Kondek, każdy system prawa cywilnego (nie tylko polski) opiera się na swobodzie umów. Strony w pewnych granicach - tymi granicami są przepisy ustawy, dobre obyczaje i ustalone zwyczaje dają podstawę do uregulowania umowy tak, jak chcą tego strony. W związku z tym, w kodeksie cywilnym są ogólne przepisy dotyczące tego, jak każda z umów powinna wyglądać, jakie są reguły do ich wykonywania. To daje dużą swobodę stronom do ukształtowania stosunku prawnego. 

– W praktyce, strony mogą zrobić to, co chcą. Mogą na przykład, pomieszać kilka rodzajów umów, mogą wymyśleć własny stosunek prawny, mogą wreszcie skorzystać z któryś modeli ustawowych. W kodeksie cywilnym mamy kilkadziesiąt umów uregulowanych – wskazuje Jędrzej M. Kondek.

Są dwa powody do regulacji umów. Pierwszy - to udostępnienie tzw. ściągi dla uczestników obrotu prawnego i gospodarczego. – Chodzi o to, żeby strony, które chcą zawierać umowy nie musiały za każdym razem regulować wszystkich postanowień. Tak jest np. z umową sprzedaży. Druga przyczyna, to ochrona słabszej ekonomicznie strony stosunku gospodarczego.

W europejskim systemie zazwyczaj chroniony jest konsument. Jednak  pojawiają się też sytuacje, w których chroni się również przedsiębiorcę, przełamuje się zasadę, że wszyscy na rynku mają taką samą siłę przebicia i wiedzę ekonomiczną. Ryzykiem nadmiernie luźnej regulacji jest to, że w praktyce nie będzie stosowana. Tam, gdzie nie mamy do czynienia z umową masową, którą zawiera się raz na kilka lat, można założyć, że będzie ona obszerna, dobrze przygotowana - cała regulacja kondeksowa może okazać się niepotrzebna. Z drugiej strony, nadmiernie posługiwanie się przez ustawodawcę przepisami imperatywnymi może spowodować, że umowa przestanie być elastyczna i straci swój sens – przestrzega Jędrzej M. Kondek.

Zaznacza też, że niejednokrotnie umowę trzeba dostosować do sytuacji, warunków gospodarczych. W związku z tym, jeśli damy stronom za mało swobody, to nie będą one z takiej umowy korzystać, albo znajdą sobie inną umowę nazwaną, którą ewentualnie pozmieniają, albo wymyślą kolejną umowę nienazwaną.

– To pokazuje, że trzeba być ostrożnym w kształtowaniu regulacji. Nie jest tak, że regulacja jest zawsze lepsza od braku regulacji. To nie jest tak, że brak regulacji w kodeksie cywilnym oznacza, że mamy do czynienia z pustką prawną. I z drugiej strony, nie koniecznie musi być tak, że lepsza będzie zła czy nieprzemyślana regulacja. Prace nad regulacjami umów zwykle trwają długo - moim zdaniem tak powinno być, powinny one być odpowiednio przeanalizowane - żeby nie zrobić więcej szkody, niż pożytku. Zawsze można powiedzieć, że swoboda zawierania umów jest pewnym wentylem bezpieczeństwa, z którego nie należy łatwo w tym konkretnym przypadku rezygnować. Natomiast, oczywiście zachodzi potrzeba przemyślenia czy nie istnieje interes w tym, żeby jedną ze stron umowy chronić – uzasadnia Jędrzej M. Kondek, sędzia, kierownik Sekcji Prawa i Procesu Cywilnego z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także