12.10.2016/11:15

Browary rzemieślnicze coraz częściej wykorzystują polski chmiel

Małe, średnie i rzemieślnicze browary wykorzystują coraz więcej polskich odmian chmielu. Chętnie sięgają też po nie piwowarzy domowi. Wszyscy razem zużywają ich na tyle mało, że na razie nie poprawiają nie najlepszych nastrojów polskich plantatorów, ale już wpływają na zmianę uprawianych odmian i odtwarzanie plantacji z odmianami historycznymi.

Według danych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) w 2015 roku, uprawy chmielu w Polsce zajmowały nieco ponad 1,4 tys. hektarów. Niemal jedną czwartą tego obszaru porastał chmiel aromatycznej odmiany Lubelski. Powierzchnia jego uprawy z roku na rok systematycznie się zwiększa. Jeszcze większy wzrost odnotowała młoda, aromatyczna odmiana Sybilla. Jej udział w strukturze skupu szyszek chmielowych przekroczył już 11%, kosztem przede wszystkim niemieckiej odmiany Perle, która straciła aż 19% wielkości skupu.

Najpopularniejsza odmiana polskiego chmielu goryczkowego Marynka w zeszłym roku przestała być intensywnie karczowana m.in. pod uprawę niemieckiej odmiany Magnum. Przez lata Marynka była najczęściej uprawianą odmianą chmielu w Polsce. W zeszłym roku jej udział w skupie odmian goryczkowych wynosił 30%, podczas gdy Magnum – prawie 69%. Odmiana bardzo ceniona przez polskich piwowarów przegrała z innymi potrzebami koncernów piwowarskich, jako największych odbiorców chmielowych ekstraktów i granulatów.

Do Lubelskiego, Marynki i Sybilli, które razem z Magnum, Hallertau Tradition i Perle, stanowiły rok temu niemal 99% ilościowego udziału w skupie szyszek chmielowych w Polsce, zaczynają dołączać kolejne odmiany. – Rośnie zainteresowanie odmianami, na które jeszcze kilka lat temu nie było zbytu – mówi Jan Madej, prezes Polskiego Związku Producentów Chmielu. Na popularności mocno chmielonych piw zyskują takie historyczne już, polskie chmiele, jak: Izabella, Oktawia i Tomyski oraz Junga. W szybszym obsadzaniu pól starymi odmianami na przeszkodzie staje… brak sadzonek. Piwowarzy coraz chętniej szukają też nowych odmian, jak Puławskiego i wyhodowanego w Polsce, supergoryczkowego Magnata, który ma szansę odeprzeć ekspansję Magnum.

Mimo braku spójnego planu promocji, polski chmiel budzi rosnące zainteresowanie za granicą. Duża w tym zasługa browarów rzemieślniczych, które ze swoimi piwami, często chmielonymi polskimi odmianami, objeżdżają po świecie piwne festiwale. Sami właściciele Browaru PINTA polskie odmiany chmielu wozili już na wspólne warzenie piw z browarami w Irlandii, Francji i Japonii. 19 października tego roku zabierają świeżo zebrane odmiany Marynka i Lubelski do Włoch. Być może do chmielenia nad Adriatykiem użyją też historycznych odmian Oktawia i Junga. Polski chmiel tak bardzo przypadł do gustu Irlandczykom z Carlow Brewing Company, że uwarzone z jego udziałem piwo Lublin to Dublin zrobili po raz trzeci, fundując mu tego lata intensywną promocję na Zielonej Wyspie.

Największą goryczą polskich plantatorów są najniższe w Europie ceny uzyskiwane w skupie kontraktacyjnym szyszek chmielowych. Na dobrej koniunkturze na polski chmiel najbardziej zyskują pośrednicy, ponieważ plantatorzy nie mają własnych przetwórni. Sytuacji nie poprawia też fakt, że nadal większość warzonego w Polsce piwa chmieli się surowcem z importu, głównie z Niemiec.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.