18.11.2020/01:19

Czy w dyskontach klienci nie kradną? Dlaczego Lidl i Biedronka się nie zabezpieczają?

Można się zastanawiać, jaki jest powód tego, że dyskonty nad Wisłą w tak niewielkim stopniu zabezpieczają się przed nieuczciwymi klientami? Pierwszy, to koszty. Model dyskontowy zakłada maksymalne ograniczenie kosztów w całym łańcuchu dostaw. Dlatego najwięksi operatorzy wliczają ewentualne straty w koszty biznesu, a każda inwestycja w zabezpieczenia oznacza konieczność podniesienia ceny produktu na półce.

Eksperci sygnalizują także, że jednym z argumentów może być szybkość obsługi, która spadnie przy konieczności ręcznego zdejmowania zabezpieczeń. Innym powodem może być często niewielka przestrzeń i obawy o wygospodarowanie miejsce pod montaż bramek systemów bezpieczeństwa.

- Współczesne systemy zabezpieczeń produktów są tak konstruowane, że stają się praktycznie bezobsługowe dla pracowników sklepów. Miniaturyzacja anten (bramek) sprawiła, że da się je zamontować nawet w najmniejszej placówce handlowej. (…) Dziś to tylko od sieci handlowych należy decyzja czy chcą przestać tracić ponad miliard złotych rocznie, który wynoszą im ze sklepów nieuczciwi konsumenci – dodaje Ewa Pytkowska.

Złodziej zawsze ocenia ryzyko, a te rośnie w przypadku sklepów, które wdrożyły nowoczesne systemy zabezpieczeń. Dyskonty, często pozbawione jakichkolwiek urządzeń chroniących towary przed kradzieżą, stają się łatwym i stosunkowo prostym celem. Nie ma się co łudzić, że w dyskontach pojawiają się tylko uczciwi konsumenci, a złodzieje omijają je z daleka. Tym bardziej, że ta forma sklepów przeszła ogromną przemianę i coraz częściej na ich półkach pojawiają się towary znanych, światowych marek.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Popelka 19.11.2020

    Sieci dyskontowe nie muszą wprowadzać zabezpieczeń, ponieważ koszty strat są przenoszone na dostawców. W akcjach in-out rozliczenie finalne następuje po dokonaniu zwrotów do dostawcy. Ilości, które wracają nikt nie weryfikuje, bo nie jest w stanie fizycznie przeliczyć każdego zwrotu z każdego sklepu, do tego dochodzą towary uszkodzone i puste opakowania - to również wraca, jako towar pełnowartościowy. Weryfikacja następuje dopiero na magazynie dostawcy, czyli za późno, by zakwestionować ilości i stan produktów. Sieć płaci tylko za towar, który fizycznie przeszedł przez kasy, wszystkie rozbieżności idą w koszty dostawcy.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także