02.05.2017/10:17

E-delikatesy Polski Koszyk stawiają na towary o polskim rodowodzie

Pomysł założenia internetowych delikatesów Polski Koszyk zrodził się z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której dostępne będą sprawdzone produkty spożywcze o polskim rodowodzie. Twórcy e-sklepu najpierw omawiali tę ideę w gronie przyjaciół i znajomych. Dopiero potem zdecydowali się na analizę oczekiwań szerszego grona konsumentów.

Analizy wykazały, że istnieje solidna grupa klientów, którzy chcą kupować polskie produkty nie tylko ze względu na niższą cenę, ale przede wszystkim z powodu ich jakości i po prostu dlatego, że zostały wytworzone w Polsce. Jednak zdaniem Piotra Kondraciuka, prezesa delikatesów internetowych Polski Koszyk, błędem byłoby myślenie, że patriotyzm zakupowy to sprawa nieskomplikowana. – Najważniejsze jest ustalenie kiedy produkt powinien być uznawany za polski, a kiedy nie. Definicji, a tym samym sposobów podejścia do tematu, jest co najmniej kilkanaście – podkreśla nasz rozmówca. Różne wizje prezentują też twórcy serwisów i aplikacji wspierających rodzime produkty. – Projektując witrynę analizowaliśmy różne metody podejścia do tego tematu, by finalnie wybrać aktualnie stosowane rozwiązanie, które oparte jest na miejscu wytworzenia produktu – tłumaczy szef e-sklepu. Dodaje, że kilka innych wariantów klasyfikacji produktów zostało z różnych względów odrzuconych, np. podział producentów na podstawie struktury własności firmy. – Niektórzy uznają, że tylko produkty wytworzone przez firmy o 100-proc. polskim kapitale powinny być określane mianem polskich. Niestety, w przypadku oferty naszego sklepu oznaczałoby to, że jako polskie oznaczone byłyby m.in. suszone daktyle i figi, które wytwarzane są przez firmę ze 100-proc. polskim kapitałem, ale w Turcji – wyjaśnia Kondraciuk.

Teoria i praktyka
W praktyce nie sprawdził się też pomysł dzielenia produktów ze względu na miejsce pochodzenia surowca użytego do ich produkcji. – To ciekawe podejście, które wydaje się dość proste w realizacji, natomiast zmierzyliśmy się w tym przypadku albo z niedostępnością informacji o pochodzeniu surowca, albo z trudnością określenia pochodzenia całego produktu, gdy w jego skład wchodzi wiele składników – mówi prezes Polskiego Koszyka. – Niemniej jednak, oznaczenia dotyczące pochodzenia surowca użytego do wytworzenia produktu wdrożyliśmy w naszym sklepie w przypadku niektórych artykułów – chociażby kawy, która choć palona i pakowana jest w Polsce, to surowiec pochodzi np. z Kenii czy Brazylii – dodaje. Mając już zdefiniowane, co jest produktem polskim, właściciele internetowych delikatesów starali się dociec dlaczego właściwie ich klienci preferują takie wyroby. Okazało się, że odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdyż „polskie produkty” w wielu przypadkach łączą zarówno krajowe pochodzenie, wysoką jakość oraz niską cenę. Zatem klient, który kieruje się dowolnym z tych wyróżników, finalnie zawsze może twierdzić, że za jego decyzją stoi patriotyzm zakupowy. – W naszej ofercie udział polskich produktów wynosi około 61 proc., jednak w przeciętnym koszyku zakupowym klienta jest to już 74 proc. Te liczby pokazują, że pochodzenie wyrobu jest elementem, który istotnie wpływa na decyzje Polaków przy zakupach żywności czy chemii gospodarczej – komentuje nasz rozmówca.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.