12.12.2016/16:27

Eurocash pracuje nad strategią rozwoju dla biznesu hurtowego

W III kw. br. w rentowność biznesu hurtowego Grupy Eurocash bardzo mocno uderzyła deflacja oraz kanibalizacja sprzedaży w segmencie cash & carry. Władze Grupy prowadzą obecnie strategiczną analizę otwarć w celu ograniczenia kanibalizacji w tym segmencie biznesu. Jak wynika z informacji portalu wiadomoscihandlowe.pl firma rozważa relokację lub zamknięcie niektórych hurtowni.

Sprzedaż LfL segmentu hurtowni cash & carry, działających w ramach grupy Eurocash spadła w III kw. o 3,6 proc., zaś narastająco o 2,9 proc. Największy wpływ na wyniki tej części biznesu miały otwarcia nowych hal oraz deflacja cen alkoholu, piwa i nabiału.

Ta sytuacja zmusiła władze dystrybutora do pogłębionej analizy przyszłego rozwoju biznesu hurtowego w segmencie cash& carry. - Kiedy publikowaliśmy wyniki za III kw. chcieliśmy przy okazji sprawdzić, ile placówek Cash&Carry w ogóle się w Polsce zmieści. Zawsze mówiliśmy, że będzie to ok. 200 obiektów, co wynika z 25-kilometrowego zasięgu pojedynczej hurtowni. W tej chwili na mapie Polski mamy już 190 takich „kółek”, więc jesteśmy bardzo blisko założonego planu – mówi Jacek Owczarek, dyrektor finansowy i członek zarządu Grupy Eurocash.

I dodaje: - Do końca roku będziemy analizować sytuację cash & carry, następnie ogłosimy, co dalej. Odsetek kanibalizacji wynosi w tym momencie nieco powyżej 1 proc. (a dokładnie 1,6 proc. – red.).

Jednocześnie Jacek Owczarek podkreśla, że „trudno teraz przewidzieć, czy w nowym roku Eurocash zamknie chociaż jedną hurtownię. - Jestem jednak przekonany, że analiza pokaże, że część obiektów trzeba będzie relokować, co pociągnie za sobą konieczność zamknięcia wybranych obiektów, ale pozwoli także na uruchomienie dodatkowych hurtowi – wyjaśnia dyrektor finansowy.

Eurocash ma mocno rozwiniętą sieć hal cash & carry w dużych, średnich, a nawet mniejszych miastach. Trochę słabiej sytuacja wygląda w przypadku największych aglomeracji, takich jak Warszawa, Trójmiasto, Kraków, Poznań, Wrocław, Rzeszów, czy Lublin, gdzie silną pozycję ma Makro, czy Selgros. Przedstawiciel Grupy Eurocash zapytany przez wiadomoscihandlowe.pl, czy w kontekście obecnie prowadzonych analiz spółka widzi jeszcze możliwości rozwoju sieci hal cash & carry w największych miastach kraju powiedział jedynie, że „Eurocash był zawsze tam gdzie jego klienci”. Podkreślił, że „niezależni polscy detaliści, którzy do dziś mają najsilniejszą pozycję w małych miejscowościach.” - W dużych miastach widzimy, że sklepy małoformatowe ze względu na zmieniające się zwyczaje zakupowe Polaków, również zyskują na znaczeniu. Dlatego inwestujemy dziś w rozwój nowych formatów detalicznych, które pozwolą naszym klientom odpowiedzieć na zmieniające się trendy. W międzyczasie natomiast będziemy dostosowywać dystrybucję hurtową, zarówno tą w formie cash & carry jak i bezpośrednich dostaw – mówi Jacek Owczarek.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.