18.01.2014/17:21

Foliówki warte miliony

Komisja Europejska zastanawia się nad wprowadzeniem opłat za tzw. „zrywki” w sklepach, czyli jednorazowe opakowania foliowe do pakowania pieczywa, warzyw i owoców. Czy to zła wiadomość dla handlu? Wcale nie.

Unijne pomysły budzą kontrowersje, bo – choć przyświeca im szczytny cel ograniczenia szkodliwego wpływu odpadów z tworzyw sztucznych na środowisko – postrzegane są jako zbyt daleko idące. Komisja Europejska (KE) ma inne zdanie, gdyż część państw członkowskich nie przestrzega nawet już obowiązujących przepisów, np. dyrektywy w sprawie odpadów, zgodnie z którą śmieci powinny przede wszystkim podlegać odzyskowi surowców, a nie trafiać do spalarni czy na składowiska. KE zastanawia się również nad wprowadzeniem zakazu składowania odpadów z tworzyw sztucznych na wysypiskach w całej UE.

Brak alternatywy

– W wielu krajach reklamówki są sprzedawane. My również jesteśmy za takim rozwiązaniem, bo pomaga ono podnieść świadomość konsumentów dotyczącą gospodarowania opakowaniami. Niestety, jest też druga strona medalu – koszty tej edukacji, wcale niemałe w skali roku, ponoszą klienci – mówi Kazimierz Borkowski, dyrektor Plastics Europe Polska. Jego zdaniem, bez instrumentów ekonomicznych Brukseli nie uda się osiągnąć planowanej redukcji zużycia jednorazowych opakowań foliowych. Kłopotem jest też brak alternatywy dla takich opakowań. Cienkie, jednorazowe, plastikowe siatki można zastąpić materiałowymi, wielokrotnego użytku, a pieczywo pakować w torebki papierowe, zamiast „zrywek”, ale co zrobić z warzywami, owocami, słodyczami i całą masą innych produktów sprzedawanych na wagę? – Nie ma czym zastąpić „zrywek”. Powinno się raczej zachęcać ludzi do powtórnego używania foliówek, np. do wyrzucania w nich śmieci – uważa Borkowski. Z danych produkującej opakowania firmy Bioerg wynika, że dziennie Polacy wykorzystują 18 milionów jednorazowych reklamówek. – Liczba na pierwszy rzut oka robi duże wrażenie, ale na tle wszystkich opakowań komunalnych to mniej niż 1 proc. – uważa Agnieszka Jaworska, dyrektor Stowarzyszenia Eko­‑Pak.

Problem z rozdawnictwem

O foliówkach zrobiło się głośno, gdy kilka lat temu rząd próbował wprowadzić tzw. opłatę recyklingową. – Można to nazywać opłatą recyklingową albo środowiskową, ale czym różni się ona od podatku? Zamiast zmuszać ludzi do płacenia kolejnej daniny, lepiej ich uświadamiać i edukować – uważa Agnieszka Jaworska. Handel nowoczesny wykorzystał poruszanie, jakie wtedy zapanowało, i wprowadził opłaty za torebki. Rzekomo dla dobra środowiska. Ale tym sprytnym ruchem sieciom udało się upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Jak tłumaczy nasza rozmówczyni, gdy foliówki są rozdawane za darmo i w sklepie pakuje się do nich produkty, stają się odpadami opakowaniowymi, które sprzedawca ma obowiązek poddać recyklingowi. Natomiast torebki sprzedawane są zwykłym towarem i sklep nie musi rozliczać się z jego odzysku. Sieci więc nie tylko zmniejszyły koszty działalności, ale dodatkowo zaczęły na sprzedaży foliówek zarabiać. Wszystko w zgodzie z prawem.

1000 proc. marży i więcej

Jak szacuje Agnieszka Jaworska, najtańsze reklamówki ze zwykłej folii polietylenowej, zamawiane centralnie dla kilkuset sklepów, kosztują po około 1 gr od sztuki. W zależności od sieci są one później sprzedawane konsumentom za kilka, kilkanaście groszy. Często więc marża na nich wynosi ponad 1000 proc. i więcej! Dla potrzeb naszej analizy przyjmijmy, że będzie to 15 gr za sztukę. Przeciętny supermarket ma od 1000 do 3000 klientów dziennie, uśredniając będzie to 1500 osób. Nie każdy kupi siatkę, bo część osób zrobi zakupy zbyt małe, by jej potrzebować, a część przyjdzie ze swoją torbą wielokrotnego użytku. Jeśli dziennie sprzeda się 1000 foliówek, supermarket zarobi na nich 150 zł. Kwota niewielka, ale po przemnożeniu przez 30 dni, wychodzi już 4500 zł. W Polsce działają sieci mające po 100 supermarketów i więcej, czyli w skali miesiąca na sprzedaży samych foliówek mogą zarabiać kilkaset tysięcy złotych!

Koszty wprowadzenia opłat za popularne „zrywki”, nad czym zastanawia się Komisja Europejska, finalnie poniósłby zapewne konsument. Dość prawdopodobne, że przy okazji sieci chciałyby ponownie zarobić, jak stało się to z foliówkami. Na razie to jednak spekulacje, na konkrety musimy poczekać kilka miesięcy. – Komisja Europejska w ubiegłym roku opublikowała tzw. Zieloną Księgę w sprawie europejskiej strategii dotyczącej odpadów z tworzyw sztucznych w środowisku. Jest tam również mowa o foliówkach. Po zakończeniu konsultacji publicznych, Komisja przetwarza obecnie dane i zapewne opublikuje je na początku przyszłego roku. Wtedy też poznamy odpowiedzi na pytanie, w jakim kierunku Bruksela pójdzie, by redukować zużycie tych opakowań jednorazowych – tłumaczy Kazimierz Borkowski.

Biodegradowalne nie znaczy lepsze

Wprowadzenie opłat za foliówki odbiło się pozytywnie nie tylko na wynikach handlu nowoczesnego, ale również na zużyciu tych opakowań. W niektórych sieciach spadło ono nawet o połowę, w efekcie po ulicach miast fruwa wyraźnie mniej foliówek niż kiedyś. Jednak równocześnie w sprzedaży, oprócz zwykłych toreb, zaczęły pojawiać się, rzekomo bardziej przyjazne środowisku, siatki biodegradowalne czy kompostowalne. – Kupno droższych siatek nie jest rozwiązaniem. Podstawa to odpowiednia segregacja i zagospodarowanie tych opakowań. Recykling ma sens dopóki jego koszt można zoptymalizować. Im więcej rodzajów opakowań, tym więcej potrzeba strumieni segregacji, narzędzi itp. Gdyby na rynku znajdowały się opakowania z jednolitego materiału, wtedy byłoby znacznie łatwiej i taniej nimi gospodarować – mówi Agnieszka Jaworska. Lepiej więc zmniejszyć liczbę zużywanych opakowań foliowych niż wprowadzać do obiegu ich różne rodzaje. Na to się jednak nie zanosi, bo sieci nie mają w tym interesu. Siatki kompostowalne, choć trochę droższe w produkcji od zwykłych, są sprzedawane w sklepach za 40 gr i więcej. Kto dobrowolnie chciałby przestać zarabiać „dla dobra środowiska”?
Sebastian Szczepaniak

Wiadomości Handlowe, Nr 1 (131) Styczeń 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.