19.03.2020/14:59

Handel spożywczy przetrwa epidemię koronawirusa, ale bardzo dużo się zmieni

– Rynek spożywczy w Polsce nie ucierpi znacząco na epidemii koronawirusa. Wielkie sieci handlowe mogą na niej nawet zyskać. Z pewnością zyska rynek e-grocery. Mniejsze sklepy – o ile przetrwają – zyskają silny impuls do poszukiwania silnych partnerów franczyzowych. Ucierpią plany rozwojowe sieci handlowych. Jeśli kryzys się pogłębi i potrwa długo, konsumenci mogą powrócić do dawnych nawyków – komentuje do portalu wiadomoscihandlowe.pl Bartosz Bolecki, Retail Business Unit Director w firmie PMR.

Bartosz Bolecki z firmy PMR w komentarzu dla serwisu wiadomoscihandlowe.pl zwraca uwagę, że firmy zajmujące się handlem artykułami spożywczymi są w stosunkowo dobrej sytuacji, ponieważ w przeciwieństwie do sklepów z odzieżą, elektroniką i innymi artykułami przemysłowymi pozostają otwarte, część z nich nawet zyskała w krótkim terminie dzięki zakupom na zapas. Nieporównanie większe trudności czekają gastronomię, rozrywkę i kulturę, a także turystykę, hotelarstwo czy transport.

– Zakładając, że obecna sytuacja związana z koronawirusem się utrzyma i nie zostaną wprowadzone dalsze restrykcje, rynek spożywczy znacząco nie ucierpi – według prognoz przygotowanych przez PMR na potrzeby raportu „Wpływ epidemii koronawirusa na rynek spożywczy w Polsce”, dynamika w 2020 r. będzie tylko o 0,4 p.p. niższa niż w sytuacji, gdyby epidemii nie było. Oczywiście wpływ na poszczególne formaty będzie różny – na obecnej sytuacji (zakupów na zapas, powrotu do rzadszych, ale dużych zakupów na kilka dni) zyskują przede wszystkim sklepy wielkopowierzchniowe – hipermarkety, supermarkety i dyskonty. Sytuacja wygląda gorzej w przypadku mniejszych formatów – konsumenci pracujący z domu, ograniczający wyjścia na zewnątrz, zamknięte szkoły – to wszystko sprawia, że zakupów impulsowych jest znacznie mniej, rzadziej też korzystamy np. z oferty gastronomicznej sklepów convenience. Jest ona zresztą obecnie ograniczana, co widać na przykład w Żabkach – wylicza Bartosz Bolecki.

Jego zdaniem, w obecnej sytuacji najlepiej radzić będą sobie duże sieci, które mogą zwiększyć stany magazynowe w najbardziej wrażliwych grupach produktowych i nie mają problemu z zaopatrywaniem sklepów. Gorzej sytuacja wygląda dla sklepów niezależnych i małych, lokalnych sieci.

– Wraz z postępowaniem kryzysu upadłości w handlu są możliwe, zwłaszcza jeżeli rząd nie wdroży w odpowiednim momencie programów wsparcia dla zagrożonych firm. Jednak w przypadku rynku spożywczego raczej będzie ich stosunkowo niewiele w porównaniu do innych segmentów rynku detalicznego w Polsce – podsumowuje ekspert.

Bolecki zwraca też uwagę na potencjalne zmiany nawyków i zachowań konsumenckich. Zaznacza, że reakcje społeczeństwa będą bardzo różne i obecnie – gdy kryzys dopiero się zaczyna – trudno prognozowować kierunek zmian, wiele będzie bowiem zależało od tego, jak długo potrwa epidemia i jakie przybierze rozmiary.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • D. 23.03.2020

    Ojej, serio? Przetrwa? Błyskotliwe spostrzezenia, gratulacje

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.