12.03.2012/21:33

Jak jeździ Fiat Freemont?

W środku włoski, z zewnątrz amerykański – tak najkrócej można opisać Fiata Freemonta. A jak jeździ? Tak, że polskie drogi od razu wydają się mniej dziurawe.

Freemont stanowi pokłosie fuzji Fiata z amerykańskim Chryslerem. To tak naprawdę Dodge Journey, ale z włoską stylistyką we wnętrzu oraz włoskim motorem pod maską, co czyni z tego samochodu ciekawą propozycję na rynku rodzinnych vanów. Oczywiście przy założeniu, że ceny oleju napędowego przestaną rosnąć – auto dostępne jest bowiem wyłącznie z silnikami wysokoprężnymi.

Jazda Fiatem Freemontem różni się od tej, którą znamy z innych modeli włoskiej marki. Począwszy od najmniejszych modeli, a na dostawczakach skończywszy – żaden Fiat nie tłumi tak dobrze nierówności terenu, jak Freemont. Niewątpliwie cecha ta spodoba się osobom, które lubią, gdy auto nie jedzie tylko „płynie”. Ale bez przesady – miękka charakterystyka zawieszenia nie oznacza, że kierujący pozbawiony jest bodźców z zewnątrz, co znamy z niektórych amerykańskich samochodów. Mamy tu raczej do czynienia z połączeniem amerykańskiego komfortu i fiatowskiego wyczucia asfaltu. Połączenie korzystne, bo do pasażerów nie docierają nierówności terenu, a kierowca ma pełną kontrolę nad pojazdem. Przy mocy 170 KM to sprawa niezwykle ważna. Choć auto waży 1874 kg, jest żwawe i zdolne do dynamicznego przyspieszania nawet na czwórce.

Kompromis między wygodą i pewnym prowadzeniem jest jedną z wielu pozytywnych cech Freemonta. Inną jest wykończenie auta w środku. Amerykanie przyzwyczaili nas do tego, że w nieco inny sposób niż my podchodzą estetyki wnętrza. To, co za oceanem stanowi normę, w Europie jest traktowane jako wariant niskobudżetowy. Na szczęście Fiat po swojemu urządził kokpit. Nie jest to wprawdzie poziom Alfy Romeo, ale brakuje niewiele.
W autach przeznaczonych do dalekich wypraw wszystkie ruchome części powinny być masywne, odporne na ścieranie, dobrze spasowane oraz nie rozpraszające uwagi. I takie są. Z małymi wyjątkami. Niepozorny, ale niezwykle istotny element stanowi podłokietnik. We Freemoncie podłokietnik jest, ale tak jakby go nie było, ponieważ, żeby dosięgnąć do niego łokciem trzeba odrywać dłoń od kierownicy. Do mankamentów można zaliczyć także niezbyt wiele miejsca na tylnej kanapie. Nic złego natomiast nie można powiedzieć o fotelu kierowcy. Jest wygodny i łatwy w obsłudze. Dobrze to sprawdziliśmy, przejeżdżając Fiatem jednego dnia ponad 700 kilometrów.

Auto posiada trzeci rząd siedzeń. Są to dwa fotele przeznaczone do przewozu dzieci. Fotele Freemonta można składać i rozkładać w 30 różnych konfiguracjach. Jedną z nich jest zupełnie płaska podłoga. Co więcej, siedzenia w drugim rzędzie ustawione są wyżej, niż te z przodu, zaś trzeci rząd znajduje się jeszcze wyżej, co zapewnia wszystkim pasażerom dobrą widoczność.

Freemont jest standardowo wyposażony w system bezkluczykowy. Pilot umożliwia zdalne otwieranie pojazdu i bagażnika oraz uruchomienie pojazdu bez użycia kluczyka (po wciśnięciu przycisku przy kierownicy). Wystarczy podejść do auta z pilotem w kieszeni lub torbie, nacisnąć klamkę i otworzyć drzwi. Identycznie otwiera się bagażnik.

Samochód może być wyposażony w jeden z silników z rodziny 2.0 MultiJet II z turbosprężarką (140 i 170 KM). Obie jednostki są dostępne z manualną skrzynią biegów (sześciobiegową), która przekazuje napęd na przednie koła.





Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 3 (113) Marzec 2012 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.