16.02.2017/19:32

Kupuję w Piątce i Top-Markecie. Na okazję poluję w Lidlu - wywiad z Katarzyną Dowbor

Bardzo lubię Lidla. Podobają mi się serie tematyczne Lidla, np. ostatnio były dni francuskie, nakupowałam dużo świetnych serów. Mają też doskonałe warzywa. W dyskontach są rzeczy równie dobre, jak kiedyś w Almie, ale znacznie tańsze. Jestem wielką fanką takich okazji - mówi Katarzyna Dowbor, dziennikarka i prezenterka telewizyjna

Ma Pani swój ulubiony sklep?

Tak, w Piasecznie, nazywa się Piątka. Nieduży, ale z fajnymi, starannie dobranymi produktami. Jest tylko jeden problem – nie ma tam gdzie zaparkować. Myślę, że jest to powszechna bolączka niewielkich placówek handlowych w małych miejscowościach. Kiedy objadę sklep trzy razy dookoła i nie znajdę miejsca parkingowego, rezygnuję i idę gdzie indziej.

Do dyskontu?

Bardzo lubię Lidla. Zresztą koleżanka i kolega z branży go reklamują. Podobają mi się serie tematyczne Lidla, np. ostatnio były dni francuskie, nakupowałam dużo świetnych serów. Mają też doskonałe warzywa. To, że ktoś kupuje tylko w najlepszych sklepach uważam za snobizm. W dyskontach są rzeczy równie dobre, jak kiedyś w Almie, ale znacznie tańsze. Jestem wielką fanką takich okazji.

Marki własne też Pani kupuje?

Znam, to produkty z Karolem Okrasą albo z Dorotą na opakowaniu. Nie uważam, jak niektórzy, że to niska jakość za niską cenę. Obawiam się, że najlepszej, włoskiej mozzarelli w pod marką własną dyskontu nie znajdę, ale twarogi czy jogurty Pilos są fantastyczne. Nie powinniśmy kierować się ceną, na zasadzie „co tanie, to złe, a co drogie – dobre”, bo nie zawsze tak jest. Polskie kasze firmowane przez Lidla, są świetne.

Czym Pani kieruje się na zakupach?

Smakiem. Dobre jest to, co nam smakuje. Drugą rzeczą, którą się kieruję, jest potrzeba. Mam córkę wegetariankę, więc muszę kupować dużo warzyw i innych niezbędnych w tej diecie produktów. Wędlin się u mnie w domu prawie nie jada, za to sery zawsze są w lodówce mocno reprezentowane.

Co Panią najbardziej denerwuje w sklepie?

Ścisk. Staram się chodzić do sklepu przed południem w poniedziałek, bo zazwyczaj po weekendzie mniej osób robi zakupy. Jak wprowadzą zakaz handlu w niedziele, to pewnie trzeba się będzie przerzucić na wtorek, bo w poniedziałek ludzie będą nadrabiać zaległości. W sklepie lubię się skupić, obejrzeć, nie chcę się spieszyć. Bo ja lubię zakupy.

Rozmawia Pani z ekspedientkami?

Uwielbiam takie rozmowy. Koło domu mam Top Market, gdzie wszystkie panie mnie znają i wiedzą, że mam swój ulubiony, włoski ser pecorino. Często słyszę: „pani Kasiu, mamy ten pani ser”. To bardzo miłe. Rozmawiając z ekspedientkami, można się dowiedzieć wielu rzeczy. Sięgam po produkt, a sprzedawczyni mówi: „Niech pani tego nie bierze”. Nie dopytuję, o co chodzi, ale jestem jej wdzięczna. Im lepsze kontakty nawiązuję w sklepie, tym lepsze rzeczy mogę kupić. Dlatego lubię mój Top Market. Poza tym mam go blisko domu, jest najlepiej zaopatrzony i nie trzeba jeździć do miasta.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Ćwok 18.02.2017

    (komentarz ocenzurowany przez moderatora)

  • Dramat 18.02.2017

    (komentarz ocenzurowany przez moderatora)

  • anty 17.02.2017

    Dobrze, że jeszcze więcej wazeliny nie wpakowała w tego Lidla :/

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.