17.05.2014/21:43

MasterCard kusi gigantów

MasterCard, jedna z największych organizacji płatniczych, ogłosił, że obniży opłaty interchange dużym sieciom handlowym, które będą promować płatności kartami z jego logo. Pytanie tylko, komu się to opłaci?

18184384_mlPierwszego lipca zaczną obowiązywać nowe stawki opłaty interchange fee, którą banki i organizacje płatnicze pobierają od handlowców od transakcji kartowych. Decyzją polskiego parlamentu prowizja ta wyniesie ustawowo maksymalnie pół procenta wartości paragonu (dziś jest to przeciętnie 1,3 proc.). Właściciele mniejszych sklepów powinni jednak wiedzieć, że w ich przypadku stawki, a zatem i łączny koszt akceptacji obejmujący marżę agenta rozliczeniowego, nie spadną automatycznie – muszą wystąpić do agenta rozliczeniowego o aneks do umowy. Bez tego stawka ani drgnie.

Może kartą? – pyta kasjer

Duzi operatorzy nie tylko nie muszą pilnować aneksów (wynika to z innych, niż w przypadku drobnych detalistów, zapisów w umowach). MasterCard ma też ciekawą propozycję dla ponad dwudziestu operatorów o rocznych obrotach powyżej 3 mld zł. Jeśli co najmniej 22,5 proc. wpływów z transakcji bezgotówkowych przypada w ich sklepach na karty MasterCard, to stawka interchange fee wyniesie 0,3 proc. Tyle że propozycja istnieje tylko na papierze, bo żadna z sieci nie spełnia dziś tych warunków. Jeśli któremuś z operatorów uda się sprostać oczekiwaniom MasterCard (czytaj: znacząco zwiększy udział płatności kartami MasterCard wśród klientów), obniżkę odczuje dopiero po roku. Dla sieci będzie to spore wyzwanie, zważywszy, że udział kart MasterCard w transakcjach bezgotówkowych wynosi między 8 a 17 proc. (na Zachodzie 50­‑60 proc.).

Placówki wielkopowierzchniowe to łakomy kąsek, bo odpowiadają za około 45 proc. wszystkich transakcji bezgotówkowych na rynku. – Widzimy duży potencjał wzrostu w tym kanale. A ponieważ największe sieci wskazują na zbyt wysokie, ich zdaniem, stawki interchange, przygotowaliśmy ofertę, która zakłada ich obniżenie w zamian za promowanie transakcji bezgotówkowych – uzasadnia Michał Skowronek, dyrektor generalny na Polskę i kraje bałkańskie w MasterCard Europe. W jego opinii sieci handlowe mogą na wiele sposobów promować obrót bezgotówkowy, począwszy od premiowania płatności „plastikiem” w programach lojalnościowych, przez instalowanie kas samoobsługowych honorujących wyłącznie karty, po akcje skierowane do konkretnych grup klientów (np. 10 proc. zniżki za płatności kartą dla seniorów). – Wystarczy, że kasjer, podając kwotę do zapłaty, zapyta klienta, czy nie zechciałby zapłacić kartą – podsuwa Michał Skowronek.

Specjalną ofertę MasterCard ma dla firm, które nie akceptują „plastiku”. To nie tylko Biedronka, z rocznymi obrotami sięgającymi 30 mld zł, ale również sieć Eurocash Cash & Carry. Ta ostatnia jest jedynym dużym hurtownikiem, w którego halach nie można płacić kartowo. Makro i Selgros wprowadziły terminale na początku br.
Jeśli Biedronka i Eurocash skuszą się na ofertę MasterCard i zobowiążą się, że w pierwszym roku udział kart tej organizacji w całości transakcji wyniesie 10 proc., w kolejnym 15 proc., a w trzecim 22,5 proc., to od razu będą korzystać z preferencyjnej stawki interchange fee, czyli 0,3 proc.

Dla niewielkich sklepów MasterCard nie przygotował oferty na preferencyjnych warunkach. – Z badań Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że dla właścicieli niewielkich sklepów poważniejszym problemem, niż opłata interchange, są koszty dzierżawy terminala i wysokość prowizji dla agentów rozliczeniowych. Dlatego też mniejszym sklepom zamierzamy zaproponować dofinansowanie mPOS­‑ów (rodzaj przenośnych terminali – red.), o ile będą one umożliwiać transakcje zbliżeniowe – uzasadnia Michał Skowronek.

Policzmy...

Jakub Kiwior, dyrektor VISA Europe, uważa, że propozycja MasterCard tylko pozornie jest atrakcyjna. Przekonuje, że gdyby „wgryźć się” w strukturę opłat towarzyszących transakcjom bezgotówkowym, trudno mówić o preferencyjnych stawkach nawet dla wąskiej grupy największych detalistów, którzy teoretycznie mogliby spełnić ostre wymagania. – Zakładając, że opłata interchange spadłaby za jakiś czas do 0,3 proc. wartości transakcji, trudno mówić o realnej obniżce w stosunku do naszej oferty. Z tego, co podaje „Gazeta Wyborcza”, wiadomo, że opłaty marketingowe w MasterCard wynoszą 0,18 proc., wobec naszej ponad trzy razy niższej, bo sięgającej 0,05 proc. Biorąc pod uwagę niższe koszty procesingu VISA nasza oferta jest porównywalna, nawet przy hipotetycznej stawce konkurencji 0,3 proc., która byłaby naliczana tylko największym sieciom od momentu przekroczenia w przyszłości trudno osiągalnego progu 22,5 proc. udziału kart MasterCard w obrocie i o wiele lepsza przy uregulowanej ustawowo stawce 0,5 proc. – wskazuje Kiwior.

Przypomina, że w Parlamencie Europejskim trwają prace, mające na celu obniżenie stawki interchange fee do 0,2 proc. dla kart debetowych i 0,3 proc. dla kart kredytowych. – Wiele wskazuje na to, że nowy pułap może zacząć obowiązywać już pod koniec 2015 roku i nie trzeba będzie spełniać dodatkowych warunków, by korzystać z obniżonych stawek – podkreśla Kiwior. Dodaje, że VISA Europe podjęła wobec Komisji Europejskiej zobowiązanie, iż od 1 stycznia 2015 roku sieci handlowe obsługiwane przez agentów rozliczeniowych z zagranicy, będą mogły pod pewnymi warunkami, ustalonymi z Komisją Europejską, korzystać z obniżonych do 0,2 i 0,3 proc. stawek interchange, a polscy agenci będą je mogli stosować dla firm działających w innych krajach Unii.

Od 2010 roku VISA Europe rozwija program skierowany do agentów rozliczeniowych, którego celem jest zwiększenie liczby terminali w małych sklepach wcześniej nie akceptujących kart. – Za każde nowe urządzenie zainstalowane do końca września 2013 roku agent rozliczeniowy otrzymuje przez dwa lata dofinansowanie w wysokości 40­‑60 zł miesięcznie. Do tej pory w ten sposób współfinansowaliśmy 159 000 urządzeń – mówi Jakub Kiwior.

Właśnie wystartowała nowa edycja programu. Przez rok VISA Europe będzie dopłacać 40 zł miesięcznie do każdego terminala zainstalowanego poza powiatami miejskimi.

Zapytaliśmy sieci handlowe, co sądzą o propozycji MasterCard. Biedronka odpowiedziała wymijająco, a Lidl stwierdził, że firma „stoi na stanowisku, iż obniżka interchange powinna mieć charakter bezwarunkowy i dotyczyć wszystkich podmiotów na rynku, zaś działanie MasterCard ma charakter pozorny i wymaga analizy z punktu widzenia przepisów o ochronie konkurencji”. Auchan i Tesco nie zdradziły, co sądzą o pomyśle.

101_separator



Oferta tylko pozornie atrakcyjna
Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego z niepokojem obserwuje działania firmy MasterCard i jej propozycję skierowaną do największych sieci handlowych. Oferta obniżenia stawki interchange do poziomu 0,3 proc. wartości transakcji jest jedynie pozornie atrakcyjna. W rzeczywistości wprowadza zamęt, głównie z powodu braku możliwości spełnienia warunków skorzystania z preferencyjnej stawki. Niepokojem napawa również fakt, że MasterCard oferuje dalsze obniżenie stawki, nie respektując jej obecnego poziomu. Organizacja powinna była już z początkiem roku przedłożyć agentom rozliczeniowym cenniki dla nowo zawieranych umów. Tymczasem traktowanie przez nią sześciomiesięcznego okresu przejściowego, jako okresu próżnowania ustawy, jest przejawem arogancji wobec ustawodawcy oraz przedsiębiorców i konsumentów, którzy postulowali obniżenie wywindowanych stawek. Przypomnijmy, że znajdowały się one na tak wysokim poziomie właśnie ze względu na politykę duomonopolu organizacji płatniczych, MasterCard oraz VISA, które wespół z bankami komercyjnymi czerpały z niej zyski, w 2013 roku sięgające 2 mld zł. Jeśli dodamy, że MasterCard był jedynym podmiotem, który w 2012 roku sprzeciwił się samoregulacji i przyjęciu porozumienia wypracowanego przez wszystkich uczestników rynku pod auspicjami Narodowego Banku Polskiego, to będziemy mieli pełny obraz obłudy tej propozycji. Kreowanie się przez MasterCard na promotora rozwoju obrotu bezgotówkowego jest jedynie chwytem marketingowym. Wystarczy spojrzeć na warunki zakładające, że podmioty te muszą przyjmować określony procent transakcji kartami z logo MasterCard. Wynosi on 22,5 proc. w przypadku podmiotów, które już przyjmują transakcje kartowe, zaś w przypadku tych, które do tej pory honorowały jedynie gotówkę – 10 proc. w pierwszym roku, 15 proc. w drugim i docelowo w trzecim roku – 22,5 proc. Zdajemy sobie sprawę, że obecnie tylko jedna sieć spełnia te warunki. Uważam zatem, że przygotowywanie oferty tylko dla jednego podmiotu i nazywanie jej propozycją dla całego rynku, jest nieetyczne i stanowi nadużycie przepisów o ochronie konkurencji.

101_separator



Sieci same podejmą decyzję

Żaden z członków POHiD w tej chwili nie wypełnia wymogów, pozwalających skorzystać z oferty MasterCard. Wszystko rozbija się o udział transakcji dokonywanych przy pomocy kart MasterCard w rocznym obrocie sieci – w przypadku każdej z sieci jest on znacząco niższy niż wymagane 22,5 proc. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju transakcji bezgotówkowych w Polsce, niełatwo będzie osiągnąć wymagany pułap. To projekt ambitny i długofalowy, obliczony na lata, a wiążący się z kosztami promowania płatności kartami jednej określonej organizacji. Każda z sieci musi sama zadecydować, czy warto podejmować takie wyzwanie. Szczególnie że dzięki inicjatywie VISA od początku 2015 roku zaczną obowiązywać stawki interchange dla sieci handlowych obsługiwanych przez agentów rozliczeniowych z zagranicy. Dla wielu to furtka do natychmiastowego zbicia stawki interchange do 0,2­‑0,3 proc. dla kart VISA.

101_separator



Anna Terlecka


Wiadomości Handlowe, Nr 5 (135) Maj 2014

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.