19.10.2017/15:50

Na rynku koniunktura, ale wiele sieci handlowych ma duże problemy. Lepiej już nie będzie!

Polskie sieci detaliczne pomimo rosnących obrotów borykają się z poważnymi problemami. Jak tłumaczy w rozmowie z Wiadomościami Handlowymi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej, od kilku miesięcy rośnie liczba upadłości w segmencie. A w przyszłości będzie tylko gorzej...

Według Grzegorza Sielewicza, polskie sieci handlowe mogą korzystać ze sprzyjającego otoczenia makroekonomicznego. Konsumpcja napędza gospodarkę, bezrobocie spada do poziomu nie widzianego od ponad 20 lat, a Polacy zarabiają coraz więcej.

- Ponadto, optymizm konsumentów potwierdzają odczyty wskaźników ufności konsumenckiej, które sięgają wieloletnich maksimów i dają drogę do dalszego umacniania konsumpcji prywatnej na miejscu głównej siły napędowej wzrostu gospodarczego Polski. Odzwierciedlają to już dane dotyczące sprzedaży detalicznej, która w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku wzrosła o 7,1 proc. r/r (co stanowiło szybsze tempo niż odnotowane w poprzednich latach) - tłumaczy Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Europie Centralnej.

Lepiej nie będzie...

To jednak koniec dobrych wieści dla branży handlowej. - Wydaje się jednak, że możliwości dalszego dynamicznego wzrostu konsumpcji prywatnej ulegają wyczerpaniu - zauważa analityk.

Rosnąca inflacja "zjada" wzrost wynagrodzeń, a konsumenci przestają zwiększać wydatki. - Ponadto, istotny wzrost cen został odnotowany w przypadku produktów żywnościowych, które stanowią największą część typowego koszyka zakupowego. W drugiej połowie 2017 roku dynamika sprzedaży detalicznej odczuje wygasający efekt wprowadzenia programu „Rodzina 500+”, który stanowił wsparcie wzrostów odnotowanych stopniowo po jego uruchomieniu - wylicza Sielewicz.

To boli handel

Sieci handlowe nie mogą skorzystać z dobrej koniunktury z wielu przyczyn. Główną jest bardzo mocna konkurencja i ostra walka cenowa. - Konkurowanie o klienta jest znacznie trudniejszym zadaniem dla mniejszych firm niż dużych przedsiębiorstw, ze względu na słabszą siłę negocjacyjną małego biznesu. Ponadto, mimo poprawy sytuacji materialnej statystycznego Polaka, wciąż istotnym kryterium przy podejmowaniu decyzji zakupowych jest cena, a klienci wybierają sklepy czy sieci, gdzie można kupić najtaniej – to kieruje ich bezpośrednio do największych graczy na rynku, którymi zazwyczaj są podmioty zagraniczne - tłumaczy Sielewicz.

To sprzyja konsolidacji na rynku. Widać to po ostatnich transakcjach, jak np. przejęcie Mili i Eko Holdingu przez Eurocash.

- Liczba konsolidacji na rynku rośnie, jednak duża konkurencja pozostaje istotną barierą w prowadzeniu bieżącej działalności przedsiębiorstw handlowych. Na przestrzeni ostatnich kilku lat zgłasza ją coraz większa liczba firm w Polsce sięgająca już 60 proc. podmiotów branży handlowej, w ramach badań koniunktury GUS - wylicza ekspert Coface.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

  • Mir 03.03.2018

    Artykuł wyssany z palca. Nic nie wnosi. Sucha opinia ekonomiczna. Ten co siedzi daleko od sieci powinien wstrzymać się od głosu. Poza tym jest duży nacisk sieci na zakłady. Cena i cena. Zakłady nie są na tą chwilę wydolnego. To duże sieci wiedzą i dokupują produkty poza granicami wspierając własne korzenie. Młodzi dlatego nie pracują bo wynagrodzenia za niskie. 2000 PLN to nie wypłata. Nadgodziny śmieszne kwoty. Nikt normalnie myślący nie pozostanie. Praca na nocy to nie te czasy. Emigranci też widzą co się dzieje i nie mają zamiaru ciężko pracować. Praca może ale po Włosku.

  • bakbar 25.10.2017

    ja przypomnę tylko, że jak w 2000 roku walmart na rynku niemieckim zaczał wojne cenowa i stosował predatory pricing (dumping) na co odpowiedział Lidl i Aldi to tamtejszy regulator (instytucje rzadowe) bardzo szybko wszczał śledztwo i oskrażył Walmart o stosowanie strategii predatory pricing "using ''unfair'' tactics to devastate smaller stores"

    Niemcy obroniły swój rynek przed stosowaniem przez podmioty (zagraniczne) strategii cen drapieżnych : jej skuteczność i skutki dla konsumentów ponieważ jej efekty byłby w długim okresie druzgocace dla całego rynku
    MOŻNA?!?!?!
    można... a u nas... wystarczy przejrzeć oferty JMD i stwierdzić, że prowadza ANALOGICZNA strategie predatory pricingu 1:1 do tego co wyprawiał Walmart w niemczech = dumping cen popularnych produktów

  • MPK 21.10.2017

    - Większość przedsiębiorców uważa że wzrost bortów wyleczy wszystkie choroby ich firmy ... większa sprzedaż to lek na wszelkie choroby? ... Nieeeeee!!!! ... podstawą jest efektywność organizacji i dobra dopasowana do sytuacji rynkowej strategia, zgodna z aktualnymi trendami, stylem i sposobem funkcjonowania Klientów, jeżeli firma jest nieefektywna, działa poza rynkiem, a Pracownicy i sami Właściciele korzystają z propozycji konkurencji to większe obroty generują często większe straty ... pierwszym etapem jest doprowadzenie do rentowności tego co jest i opracowanie nowej strategii rynkowej, a potem jej wdrożenie skuteczne, zaangażowanie wszystkich pracowników w jej realizację, tak aby byli ambasadorami działalności przedsiębiorstwa ... wymaga to niestety największych zmian wśród Właścicieli, bo ryba psuje się od głowy, a Ci często myślą że to nie Oni doprowadzili do tego stanu a ich leniwi Pracownicy ... patrz ostatni odcinek Kuchennych Rewolucji ... Chcesz zmian zacznij od siebie ...

  • gija888 20.10.2017

    Tak to prawda, nie ma ludzi chętnych do pracy, Pokolenie X i Y to ludzie bez chęci pracy, żyją tym co po pracy. Nie znają odpowiedzialności, zaangażowania, rzetelności wypełniania wspólnej umowy o pracę, przecież to nic innego jak join venture pomiędzy pracodawcą i pracownikiem. Wspólny biznes, jeden potrzebuje siły pracowniczej, drugi chce kasy na życie. Dzisiaj pracownik jest mocno roszczeniowy, ustawiony na problem, podpierający się na każdym małym kroku kodeksem, regulaminem, prawem. Ok, ma do tego prawo, ale jest jeszcze pojęcie wzajemnej odpowiedzialności za biznes. Sklepy będą się zamykać, pracowników będzie przybywać, tych co prowadzili sklepy i tych co w nich pracowali. W końcu skończy się się to i pracodawca też pójdzie do pracy za 2000-4000. Płace znów spadną bo podaż pracowników będzie spora. Przetrwają najwytrwalsi. Stracą Ci którym się zdawało że są niezastąpieni.

  • kknd 19.10.2017

    Zawsze zastanawiałem się na ile wydzielenie z JMD segmentu C&C miało na celu ominięcie zapisu od 40% udziale w rynku bo w takim układzie już by to przekroczyli i ceny stosowane przez taki podmiot musiałyby wykazywać cytuję z ustawy "zysk" tj. marże powyżej kosztów operacyjnych = skończyły by się promocje z dumpingiem cenowym (predatory pricing) w stylu np. aktualna OLEJ 1L po 2,49zł. Chyba nikt nie ma watpliwości, że jest to promocja podpadajaca pod predatory pricing. Przypomnijmy, że JMD nawet w Portugalii został ukarany za takie praktyki. W Polsce... hulaj duszo piekła nie ma

  • bakbar 19.10.2017

    1) demografia gus=od lat w rynek wchodzi mniej konsumentów,
    2) demografia gus=od lat z rynku wychodzi coraz więcej konsumentów (emeryci zakupowi),
    3) od lat brak konsolidacji mniejszych i średnich sieci (jedynie Eurocash korzysta z sytuacji),
    4) zaniechania UOKiK przy wprowadzaniu regulacji UE = przyjęcie 1:1 zapisu z UE o 40% udziale w rynku podmiotu powyżej którego to udziału nie można nadużywać pozycji i stosować predatory pricingu tzn. nie uwzględniono specyfiku specyfiki rynku FCMG PL = tradycja miała ok 50% udziału=przejmowanie rynku przez zachodnie sieci poprzez dumping=predatory pricing,
    5) zaniechanie przez dostawców blokad dostaw przy stosowaniu przez największe sieci predatory pricing=ciche zezwolenie na tego typu praktyki,
    6) prowadzenie przez dostawców różnych strategii cenowych dla brandów na jednym rynku (w jednym kanale sprzedaży) tzn. różnice dla podobnych podmiotów sięgaja kosmicznych i absurdalnych 10% -20% na kontraktach i często się pogłębiaja,
    TYLE I AŻ TYLE

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.