02.06.2016/16:25

Nowoczesna: Rząd przeprowadza zamach na międzynarodowe sieci handlowe

Klub poselski Nowoczesna zorganizował w czwartek 2 czerwca w Sejmie własne konsultacje ws. podatku handlowego. W spotkaniu uczestniczyło kilkanaście osób, w tym posłowie różnych klubów poselskich, ekonomiści, przedstawiciele dużych i małych sieci handlowych. Reprezentanci partii Ryszarda Petru po wysłuchaniu głosów wszystkich zainteresowanych zapowiedzieli, że w najbliższym czasie wypracują własne stanowisko w sprawie daniny forsowanej przez obóz Prawa i Sprawiedliwości. Zarys tego stanowiska zaprezentowali jednak już teraz.

- Zauważyliśmy, że mimo iż [podatek handlowy] ma ewidentnie cel fiskalny, to pojawia się dużo oczekiwań co do tego, że on zarazem załatwi bardzo dużo spraw, m.in. że wzmocni polskie przedsiębiorstwa i sieci, wzmocni małe i średniej wielkości sklepy, a zarazem załatwi też takie kwestie, jak więcej polskich produktów w sklepach - podsumował czwartkowe konsultacje Paweł Rabiej z Nowoczesnej.

Jego zdaniem trudno jest oprzeć się wrażeniu, że planowany przez PiS podatek "to jest taki mocny zamach na międzynarodowe sieci handlowe; rodzaj krucjaty, którą rząd Prawa i Sprawiedliwości ma zamiar prowadzić". Rabiej stwierdził też, że odnosi wrażenie, iż rząd zamiast wzmacniać słabych - czyli polskie przedsiębiorstwa - "podkłada tutaj nogę dużym".

Posłanka Nowoczesnej, Paulina Henning-Kloska, zwróciła uwagę na to, iż rząd nie zrealizuje celu fiskalnego, jaki sobie początkowo założył, planując wprowadzenie podatku handlowego. W budżecie na rok 2016 zapisano 2 mld zł wpływów z tej daniny, tymczasem Ministerstwo Finansów zakłada, że do końca roku uda się ściągnąć od firm handlowych "jedynie" nieco ponad 600 mln zł - a i to tylko wtedy, gdy danina zacznie obowiązywać już 1 lipca. Według Henning-Kloski, doświadczenia związane ze ściągalnością podatku bankowego pozwalają sądzić, że rzeczywista wysokość wpływów do budżetu z tytułu podatku handlowego może wynieść jeszcze mniej, np. 400 mln zł.

Komentując drugi cel podatku handlowego deklarowany przez rząd PiS, czyli poprawę konkurencyjności polskich przedsiębiorstw względem podmiotów międzynarodowych, Henning-Kloska zasugerowała, że Rada Ministrów powinna poszukać innych rozwiązań niż te, które proponuje obecnie. - Jeżeli rząd chciałby wzmocnić pozycję polskich handlowców, polskich sieci i sklepów osiedlowych, powinien wybrać inną drogę preferencji, a nie robienie trochę tego tylnymi drzwiami, czy też przez wyłamanie drzwi, poprzez wprowadzanie podatku dodatkowego dla dużych, który w perspektywie [czasu] może objąć wszystkich w równej mierze, ponieważ wiemy, że Unia Europejska nie zgadza się na progresję - oznajmiła posłanka Nowoczesnej.

Parlamentarzystka stwierdziła, że podatek handlowy nie przyczyni się do poprawy sytuacji polskich przedsiębiorstw. - Mamy obawy, że duże sieci handlowe nie będą na tyle osłabione, żeby wzmocniło to pozycję małego sklepu osiedlowego, bo wychodzimy z założenia, że jeżeli szybszego sprintera spowolnimy w wyścigu, to wolniejszy nie pobiegnie z tego powodu szybciej - wyjaśniła. Henning-Kloska spodziewa się także, że na wprowadzeniu podatku handlowego w wersji zaproponowanej przez Ministerstwo Finansów ucierpią dostawcy sieci handlowych, jak również polscy konsumenci.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Smik 03.06.2016

    Wszyscy widzą wszędze zamach. Jak można używać takiej retoryki.................

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.