25.08.2020/09:31

Nowy minister zdrowia chciałby opodatkować wszystkie produkty sprzyjające otyłości

Podatek od słodyczy oraz profilaktyka mogą stać się głównymi punktami kadencji nowego ministra zdrowia – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Po raz pierwszy od 16 lat resortem zdrowia będzie kierował człowiek bez dyplomu wydziału lekarskiego. Jak podaje „Rzeczpospolita” Adam Niedzielski jest wielkim przeciwnikiem cukru – znany jest jego wkład w procedowany właśnie podatek cukrowy (nakładający wyższą daninę na napoje z wyższą zawartością cukru), a marzy mu się opodatkowanie wszystkich produktów sprzyjających otyłości i chorobom metabolicznym.

W pierwszej kolejności jednak nowy minister zdrowia będzie musiał zmierzyć się z drugą fala koronawirusa połączoną z jesiennym wzrostem zachorowań na grypę.

Więcej w „Rzeczpospolitej”

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Mateusz 26.08.2020

    Pis boi się podnieść podatek dochodowy i VAT to wprowadza mnóstwo podatków pośrednich, za które i tak wszyscy płacą. Ale aparatczycy pisowscy zarabiający miliony w spółkach skarbu państwa nie muszą się przejmować wzrostem cen.

  • fryc 26.08.2020

    nie chodzi o otyłość tylko o kasę.

  • Młody Polak 25.08.2020

    Otyłości sprzyja nadwyżka kaloryczna, za którą odpowiedzialne jest obżarstwo, a nie tylko w cukier. Równie dobrze można narzucić wyższy podatek na telewizory, które sprawiają, że ludzie są mniej aktywni.
    Może lepiej warto pomyśleć o piętnowaniu promocji otyłości w przestrzeni publicznej, gdzie można trafić na akcje w stylu "body positivity", mające na celu przekonanie nas, że nadmiar tkanki tłuszczowej jest ok. Może i te kobiety ładnie wyglądają, ale z pewnością nie są zdrowe.

  • słodko-gorzko 25.08.2020

    Ciekawa jestem w jaki sposób niby wybiorą tego typu produkty. Słodycze, chipsy - to oczywiste pierwsze strzały. Ale produktów "sprzyjających otyłości" może być o wiele więcej. Czy pan minister weźmie się chociażby za tłusty boczek? Albo makaron pszenny?
    Rozumiem, że niby podatek od takich artykułów (który naturalną koleją rzeczy miałby wpływ na wzrost ich cen) miałby zniechęcić ludzi do ich kupowania, a finalnie (w mniemaniu pana ministra) przyczynić się do spadku otyłości? A co z osobami szczupłymi, zdrowymi, prowadzącymi aktywny tryb życia, które lubią sobie czasem wsunąć batonika czy tez opędzlować paczkę chipsów i popić piwem przy wieczornym seansie? Są osoby ze sprawnym metabolizmem, którym takie produkty w rozsądnych ilościach nie szkodzą. Może zamiast wyciągać kolejne pieniądze z naszych portfeli lepiej by było zachęcać do zdrowego żywienia, np. obniżając podatki na warzywa, owoce czy inne produkty kojarzone z jedzeniem "fit". Zrobić jakąś kampanię medialną, serię warsztatów kulinarnych (nawet on-line), podczas których będzie można poznać fajne przepisy na zdrowe posiłki, czy w jakikolwiek inny sposób próbować edukować.
    Ale tu przecież nie chodzi o zdrowie obywateli! Tylko o to, żeby wyciągnąć kolejną kasę, bo przy takim poziomie rozdawnictwa obecnego rządu, skądś na 500+ i podwyżki dla siebie trzeba wziąć...

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także