08.11.2017/12:52

Od stycznia ceny w małych sklepach mogą mocno wzrosnąć

Wzrost minimalnego wynagrodzenia najmocniej odczują najmniejsze firmy handlowe, które wzrost kosztów będą próbowały zrekompensować wzrostem cen. Z kolei zakaz handlu w niedziele, jeśli wejdzie w życie, może zmniejszyć konkurencję i skłaniać drobny handel do podwyżek. Jeśli wziąć pod uwagę znakomitą koniunkturę w detalu, taki zabieg może się opłacać – uważa analityk Gerda Broker.

– Jeśli procedowany obecnie zakaz handlu w niedziele rzeczywiście wejdzie w życie wraz z początkiem 2018 r., zakup produktów spożywczych pierwszej potrzeby będzie możliwy jedynie w małych osiedlowych sklepach. Czy ich właściciele wykorzystają brak konkurencji do podwyższenia cen? – zastanawia się Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

Zdaniem analityka, zarówno przesądzona już kwestia wzrostu od początku 2018 r. minimalnego wynagrodzenia z 2000 do 2100 zł miesięcznie oraz stawki godzinowej z 13 do 13,7 zł, jak i będąca obecnie w fazie prac sejmowych ustawa o zakazie handlu w niedziele, będą mieć wpływ na działalność małych sklepów. Podwyższenie płacy minimalnej będzie najmocniej odczuwalne dla małych firm, w tym sklepów, gdzie średnie wynagrodzenie jest najniższe. To właśnie one, a nie duże przedsiębiorstwa, będą musiały przede wszystkim podwyższyć płace, a więc i ponieść wyższe koszty z tym związane. Należy się więc liczyć z tym, że ich właściciele będą bronili się przed skutkami tego zjawiska, podnosząc ceny. Przy obecnych warunkach silnego wzrostu gospodarczego i dobrej sytuacji na rynku pracy, a więc rosnących dochodów, a także nasilającej się inflacji, przerzucenie wyższych kosztów na klientów sklepów nie będzie raczej stanowiło problemu.

– Tendencję wzrostu cen w małych sklepach w oczywisty sposób nasili wprowadzenie ograniczeń handlu w niedziele, szczególnie w pierwszym okresie obowiązywania nowych zasad. Wyeliminowanie możliwości dokonywania zakupów w dużych sklepach w niedziele, skieruje w te dni klientów do małych placówek – prowadzonych przez właścicieli lub wyjętych spod zakazu poprzez wyjątki – które będą w stanie ich obsłużyć. Każde, nawet czasowe ograniczenie dostępności jakichkolwiek dóbr czy usług, przy jednoczesnym dużym popycie, z którym obecnie z pewnością mamy do czynienia, będzie okazją do podwyższenia cen, z której indywidualni handlowcy nie omieszkają skorzystać – mówi Roman Przasnyski.

Ryzyka związane z wprowadzeniem zakazu w niedziele są coraz mocniej dostrzegane również przez samo społeczeństwo. Pokazują to chociażby wyniki najnowszego badanie Kantar TNS – 76 proc. badanych nie chce zamykania sklepów w niedziele, natomiast popiera propozycję zagwarantowania pracownikom co najmniej dwóch wolnych niedziel w miesiącu, bez konieczności wprowadzania zakazu handlu. Takie rozwiązanie zaproponowała już w czerwcu polska branża handlowa (reprezentowana m.in. przez PRCH, PIH, POHiD, FPH oraz Lewiatan).

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.