23.08.2016/14:49

Otwarta wojna cenowa w sieciach handlowych

Zaostrza się rywalizacja na promocje w sieciach handlowych. Liczy się przy tym pomysł na przyciągnięcie uwagi klienta, bo zwykłe „20% taniej” przestaje przemawiać do odbiorcy. Od kilku tygodni widzimy coraz ostrzejsze zmagania i wymianę promocyjnych ciosów dwóch największych "dyskonterów" Lidla i Biedronki. Od kilku dni Lidl za zakupy na 100 zł daje bon na 20 zł. Biedronka odpowiada natychmiastowym rabatem na 25 zł za zakupy o wartości 199 zł. Dodatkowo firmy proponują punktowe promocje na pojedyncze produkty.

Ostatnie miesiące przyniosły zmianę w strategiach promocyjnych sieci handlowych. Sprzedaż jest coraz częściej wspierana bardzo krótkimi, punktowymi promocjami na określony produkt. Lidl zachwala na przykład jeden artykuł w cenie najniższej w historii, Biedronka robi promocje na 1-2 produkty, lub dodaje jakiś do zakupów za darmo.

– Jasno widać, że sieci wcale nie zaprzestają wojny cenowej, wręcz przeciwnie – wchodzą już w otwartą wojnę na wszystkich możliwych frontach, szukając ciągle nowych bodźców dla klientów – mówi Wojciech Walczak, Strategy Consultant & Partner w agencji Melting Pot.

Wskazuje, że według badań – zarówno marketingowych, jak i społecznych – konsument, który jest przez dłuższy czas w kontakcie z komunikatem (ekspozycją reklamową), np. 20% taniej, w pewnym momencie zaczyna go ignorować lub też, innymi słowami, uważa go za element stały oferty, w żaden sposób nie budzący emocji.

– Tak jest np. właśnie z „20% taniej” w Biedronce, które stało się elementem obowiązkowym oferty i skutecznie działa na terenie sklepu, ale nie ma już świeżości i wystarczającej perswazji do przyciągania klientów do punktu. Tym bardziej, że konkurencja nie śpi – najtańszy towar w historii Lidla to nowość łącząca dwa aspekty: cenę i zaskoczenie (czyli zakup okazyjny), a Polacy uwielbiają kupić coś okazyjnie. Najnowsza akcja Lidla „kup za 100 zł, odbierz bon na 20 zł” to nic innego niż zakupy z rabatem 20%, który potem można zdyskontować w tym samym sklepie – stwierdza Wojciech Walczak.

Wyjaśnia, że w tym przypadku mechanizm jest sprawdzony i prosty: firma daje upust, ale od razu zwabia klienta na kolejne zakupy, czyli zwiększa swój obrót podczas dwóch wizyt. – Proste i wymierne, a konsument dostaje tutaj to co lubi, czyli natychmiastową i finansową korzyść. To oczywiście także aspekt nie tylko konsumencki, ale też ten związany ze strategią działania firmy i jej bieżącymi potrzebami finansowymi, kontraktowymi czy logistycznymi – komentuje ekspert z Melting Pot.

Uważa, że to działania kosztowne i często bardzo pracochłonne, ale biorąc pod uwagę skalę działania sieci takich jak Lidl czy Biedronka, każda osoba która na większe zakupy, wybierze tą a nie inną sieć, a przy dużych obrotach oznacza to potężne wpływy do kasy.

– To wszystko oczywista walka o percepcję klienta (ceny, okazje) oraz krótkoterminowe zwiększanie ruchu w sklepach. Akcje czysto taktyczne, wspierające sprzedaż. Takie akcje wpisane są zresztą w strategie sieci od dawna, teraz przybierają jedynie nowe, zaskakujące i pobudzające klientów do działania formy – podsumowuje Wojciech Walczak, Strategy Consultant & Partner w agencji Melting Pot.

Jeśli ten artykuł był interesujący, zapisz się na codzienny, darmowy newsletter portalu wiadomoscihandlowe.pl. Bądź na bieżąco! Wystarczy kliknąć ten link i wpisać swój adres e-mail!

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Marketer 23.08.2016

    Autor zapoznałby się lepiej z mechanizmem promocji lidla. Nie 20 a 10 % rabatu. Bon można zrealizować przy zakupach za 100 zł.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.