21.06.2020/21:10

Pandemia nie zabije lad mięsnych w sklepach. Stoiska z obsługą wciąż dają zarobić

W ostatnim czasie wśród części obserwatorów branży handlowej można było usłyszeć opinie, że tradycyjne lady mięsne w sklepach mogą stracić na znaczeniu na rzecz rosnącej popularności produktów paczkowanych, co miałoby mieć związek przede wszystkim z tym, że wyroby konfekcjonowane są postrzegane jako bezpieczniejsze. Postanowiliśmy sprawdzić, co sądzą o tych prognozach producenci mięsa i wędlin oraz wiodący detaliści.

W połowie marca, po ogłoszeniu przez premiera zasad „nowej rzeczywistości”, wiele sklepów, które dysponują zarówno ladami tradycyjnymi, jak i bonetami, zwiększyło zamówienia do tych drugich. Jak wskazuje Zdzisław Kunicki, prezes ZMB Białystok, tak było chociażby w przypadku sieci Auchan.

– Znacząco spadła w niej sprzedaż z lady tradycyjnej, a jednocześnie wzrosła sprzedaż produktów z bonet. Jednak teraz wszystko wraca do normy. Niemniej tak długo, jak istnieje ryzyko związane z koronawirusem, nie przewiduję zdecydowanego wzrostu sprzedaży produktów z lad tradycyjnych – zaznacza ekspert. Jego zdaniem, choć trudno jest przewidzieć jak zmienią się trendy po zakończeniu pandemii, to wydaje się prawdopodobne, że część klientów na stałe zrezygnuje z zakupu produktów z lady. – Myślę też, że wybór pomiędzy produktem pakowanym a tym z lady tradycyjnej, często uzależniony jest od grubości portfela konsumenta – dodaje Kunicki.

Oczekiwania rosną

Na zakupach mięsa i wędlin kwestia ceny zawsze ma duże znaczenie, aczkolwiek dla większości konsumentów jeszcze ważniejsze jest dziś bezpieczeństwo. Ewa Matysiak, prezes firmy Artek, zwraca uwagę, że może być ono różnie rozumiane.

– Stoiska tradycyjne nadal cieszą się dużym zaufaniem klientów. Uważam, że w najbliższym czasie to się nie zmieni. Wiele sklepów oferuje możliwość pakowania zakupionego towaru w vacuum, co jest niewątpliwie ich dodatkowym atutem – wskazuje. Nasza rozmówczyni przyznaje jednak, że w dobie koronawirusa zmieniła się struktura sprzedaży. – Konsumenci ograniczają częstotliwość zakupów na rzecz ilości kupowanych asortymentów. Stąd wzrost wartości koszyka oraz wielkości jednorazowego zakupu poszczególnych asortymentów – akcentuje.

Co ciekawe, w przypadku niektórych sklepów sprzedaż produktów z lady nie tylko utrzymała się na dobrym poziomie, ale jeszcze wzrosła. – Od początku marca nasze sklepy własne, zlokalizowane poza pasażami marketów, głównie w niedużych miastach, odnotowały kilkudziesięciokrotne wzrosty – mówi Alicja Kosmala-Protorska, dyrektor w firmie Tako. – Taką samą tendencję widzimy u naszych klientów prowadzących indywidualne małe sklepy lub nieduże lokalne sieci – dodaje.

Z czego to wynika? Zdaniem ekspertki, przede wszystkim z unikania przez konsumentów dużych zgromadzeń, a także z niechęci do stania w kolejce w oczekiwaniu na wejście do Lidla czy Biedronki. – Ten czas dobrze wykorzystali właściciele osiedlowych sklepików, warzywniaków czy małych piekarni – ocenia Kosmala-Protorska.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.