04.04.2017/15:37

Podwyżki w Biedronce poniżej oczekiwań pracowników

Firma Jeronimo Martins Polska, poinformowała 3 kwietnia o planowanych podwyżkach płac dla pracowników ponad 2700 sklepów sieci Biedronka. Związkowcy bardzo sceptycznie odnoszą się do zapowiadanych podwyżek podkreślając, że „firma stosuje PR, z którego niewiele wynika” zaś sami wzrost płac odbiega od oczekiwań pracowników.

5 kwietnia mają się odbyć negocjacje płacowe pomiędzy zarządem Jeronimo Martins Polska właściciela sieci Biedronka i organizacją związkową NSZZ Solidarność. Tymczasem 3 kwietnia pracodawca poinformował media o decyzji dotyczącej podwyżek płac dla pracowników.

- Rzeczywiście płace wzrosną, ale  w stopniu znacznie odbiegającym od oczekiwań pracowników. Ponadto wprowadzono inne zmiany w systemie wynagrodzeń, na których znaczna część pracowników straci – mówi Piotr Adamczak, przewodniczący Solidarności w Biedronce.

Minimalna płaca pracownika Biedronki na stanowisku kasjer-sprzedawca została podniesiona w Biedronce do poziomu 2450 zł brutto. - Jednak 350 zł z tej kwoty to nagroda za 100 proc. frekwencji pracownika w danym miesiącu. Nie jest to więc podwyżka zasadniczego wynagrodzenia. Znaczna część pracowników naszej firmy to matki wychowujące małe dzieci. Dla nich ta nagroda będzie często nieosiągalna – mówi przewodniczący.

Jak wskazuje, podwyżek nie dostaną wszyscy pracownicy – Będą one uzależnione od oceny pracy. W ten sposób pracownicy są podwójnie karani, bo od tego wskaźnika uzależnione jest również przyznanie pracownikowi nagrody rocznej – podkreśla Adamczak.

Od 1 kwietnia w sieci Biedronka wzrosły również minimalne płace dla pracowników ze stażem pracy wynoszącym co najmniej 1 rok i 3 lata. Jednocześnie jednak pracodawca zlikwidował obligatoryjny wzrost wynagrodzeń dla pracowników, którzy przepracowali w firmie 5 i 10 lat. - Doświadczeni pracownicy zamiast zyskać stracą, a to oni są motorem napędowym tej firmy i zasługują na to, aby być docenieni przez pracodawcę – zaznacza Piotr Adamczak.

Od stycznia w sieci Biedronka wprowadzono bez konsultacji ze związkami zawodowymi nowe zasady dotyczące miesięcznych premii, które są znacznie mniej korzystne dla pracowników. - Zostało to skonstruowane w taki sposób, że mało kto będzie w stanie dostać premię. Np. gdy do danego sklepu nie dojedzie cały zamówiony towar, pracownicy nie zrealizują planów sprzedażowych i stracą premię. Takich absurdów jest znacznie więcej – tłumaczy przewodniczący zakładowej „S”.

Jak podkreśla, brak realnego wzrostu wynagrodzeń w sieci Biedronka doceniającego przede wszystkim pracowników z dłuższym stażem powoduje, że w sklepach sieci coraz bardziej brakuje rąk do pracy. - Choć pracodawca chwali się w mediach podwyżkami, ludzie wiedzą jak naprawdę wygląda praca w Biedronce i nie garną się do niej. Z kolei „starzy” pracownicy, którym ciągle dodawane są nowe obowiązki, nie wytrzymują fizycznie oraz psychicznie i zwalniają się z pracy. Pracodawca zamiast rozmawiać ze związkami zawodowymi o tym, jak zatrzymać ludzi w firmie i przyciągnąć nowych pracowników woli stosować piarowskie sztuczki w mediach – mówi Piotr Adamczak.   

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • Rudzielec 12.02.2018

    W naszym rejonie rejonowa mści się więc dużo pracownikom dała ocenę poniżej oczekiwań i jest to strasznie krzywdzące co do podwyższenia płacy to podnieśli tylko o 100

  • Brat 08.04.2017

    Nareszcie jakiś uczciwy artykuł o oszustach z Biedry. PR mają opanowany a ludzi tam pracujących za niewolników.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.