Eksperci są zgodni, że mimo napiętej sytuacji geopolitycznej Polacy nie powinni przed świętami odczuć gwałtownych podwyżek cen. Proces przenoszenia kosztów w handlu detalicznym trwa zazwyczaj kilka tygodni lub miesięcy, dlatego wpływ drożejącej energii i paliw nie będzie natychmiastowy. Jednocześnie analitycy wskazują, że rosnące ceny ropy i gazu będą miały realny wpływ na koszty produkcji i transportu żywności. To oznacza, że presja cenowa już się buduje, choć jej pełne skutki pojawią się z opóźnieniem.
Wpływ wojny na Bliskim Wschodzie na ceny paliw i żywności
– Drożejąca ropa podnosi koszty transportu żywności. Droższy gaz oznacza rosnące ceny nawozów, a to finalnie zwiastuje, że szok energetyczny nie zamknie się w kilka tygodni. Scenariusz wartości ropy trwale powyżej 100 dolarów za baryłkę zmienia całą ścieżkę inflacyjną w Polsce i może odwrócić trend dezinflacyjny. Skala podwyżek w sklepach będzie zależała od dalszych zmian cen surowców energetycznych i polityki fiskalnej w Polsce – wskazuje Piotr Arak, główny ekonomista Velobanku.
Ekspert podkreśla, że szybkie wzrosty cen ropy i gazu, sięgające nawet 50 proc., mogą w najbliższym czasie przełożyć się na ceny podstawowych produktów, takich jak pieczywo, mięso, artykuły cukiernicze czy chemia gospodarcza.
Jak ceny paliw wpływają na inflację i handel?
O wpływie paliw na szeroką inflację mówi także Michał Pronobis, dr Michał Pronobis z Uniwersytetu WSB Merit. – Jeśli napięta sytuacja potrwa dłużej, możliwy będzie wtórny impuls inflacyjny, wynikający z przenoszenia wyższych kosztów energii i transportu na ceny kolejnych produktów i usług. W kontekście cen w sklepach najszybciej mogą reagować kategorie silnie zależne od transportu i energii, takie jak żywność, produkty importowane, a także część artykułów przemysłowych. Jednak skala i tempo tych zmian przed samą Wielkanocą nie będą raczej skokowe. Proces przenoszenia kosztów w handlu detalicznym zwykle trwa kilka tygodni lub miesięcy – mówi ekspert.
Ekspert szacuje, że sam wzrost cen paliw może podnieść inflację o około pół punktu procentowego już w marcu, co pokazuje skalę potencjalnego oddziaływania na rynek.

