21.04.2017/16:30

Prawdziwych dyskontów już nie ma

Ani Lidl, ani Biedronka nie mieszczą się już w definicji dyskontu, która mówi, że jest to sklep zaspokajający podstawowe potrzeby konsumenta. Chyba że za artykuł pierwszej potrzeby uznamy… ośmiornicę.

Trudno dokładnie wskazać moment, kiedy Biedronka i Lidl zaczęły się upodabniać – przynajmniej pod względem oferty – do delikatesów. Na pewno proces, który można nazwać „premiumizacją”, odbywa się w tych placówkach od kilku lat. Przebiega stopniowo, a nie skokowo, więc duża część klientów nie zwraca uwagi na to, że z roku na rok w tych sklepach przybywa towarów z wyższej półki. Czasem dzieje się to pod pretekstem dni tematycznych (Lidl), kiedy np. w dziale z nabiałem pojawiają się drogie francuskie sery, albo bez okazji, gdy do stałej oferty Biedronki wchodzi mrożona ośmiornica.

Brandy uwiarygodniają marki własne

Podwyższanie jakości to także wprowadzenie lady z mięsem i wędlinami na wagę, pieców do odpieku pieczywa, a przede wszystkim produktów brandowych. W dyskontach wciąż dominują marki własne, lecz proporcje miedzy nimi a artykułami markowymi wciąż się zmieniają na rzecz tych ostatnich. Andrzej Faliński, wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), przyznaje, że koncept dyskontu bardzo ewoluuje, zmierzając w stronę rozwiązań supermarketowych. Jednocześnie podkreśla, że nie traci on swojej tożsamości. – Dobra własna marka parasolowa, obejmująca nawet kilkadziesiąt wartościowych artykułów danej kategorii, dynamizuje sprzedaż produktu brandowego i odwrotnie. Uwiarygodnia to całościową ofertę sklepu. Do takiej placówki klienci wracają – tłumaczy Faliński.

Dyskont premium

W Polsce działa około 3800 dyskontów, na każdy z nich przypada więc statystycznie około 10 000 klientów. Eksperci szacują, że na rynku jest miejsce dla około 4500 placówek tego typu. Jak mówi agencji MondayNews Viktor Riemer z firmy badawczej Information Resources Inc. (IRI), dyskonterzy nadal będą otwierać w Polsce sklepy, ale w mniejszym zakresie i zmienionej formie. Jego zdaniem upodobniły się one już do supermarketów, poprzez poszerzenie asortymentu, dlatego teraz mogą rozwijać nowe koncepty w ramach tego kanału, np. oferując artykuły ekologiczne i regionalne, a także wprowadzając drobną gastronomię (np. kawę, lekkie posiłki). Riemer przypomina jednak, że wciąż jest duża grupa konsumentów, którzy nie mogą zrobić zakupów tam, gdzie chcą. Po prostu liczą się z każdym groszem. Oni zawsze wybiorą najtańszą ofertę na rynku. Ceny są obniżane we wszystkich kanałach, ale dyskonty mają najlepsze podstawy operacyjne do bardziej agresywnej walki cenowej. – Kluczem do sukcesu jest takie zarządzanie asortymentem i promocjami, aby w koszykach klientów znalazły się zarówno produkty z niską marżą, jak i te, na których można więcej zarobić. Pierwsze dają pozytywny wizerunek cenowy sieci, zaś drugie kreują przekonanie o jej innowacyjności oraz otwartości na nowe trendy i potrzeby klientów – opisuje sytuację Faliński.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.