27.11.2020/12:17

Restart galerii handlowych szansą dla najemców, ale wiele firm ma problem z finansowaniem

Przedłużenie częściowego lockdownu dużych obiektów handlowych na grudzień zmniejszyłoby ich obroty o 12 mld złotych. Niektórzy najemcy w ostatnim miesiącu osiągają 30 proc. rocznego utargu.

Jesień to tzw. wysoki sezon w handlu detalicznym. W tym roku ograniczenie możliwości działania galerii handlowych tylko w samym listopadzie przyniosło branży stratę obrotów w wysokości około 8 mld zł. Wydłużenie lockdownu na grudzień spowodowałoby nawet 12 mld zł utraconych obrotów – tak wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Takiej kwoty nie udałoby się uzyskać w sprzedaży internetowej. Pomimo ogromnego w tym roku rozwoju, e-commerce stanowi tylko 20 proc. średniej sprzedaży. Dlatego decyzja rządu o pełnym restarcie sklepów w galeriach od 28.11 jest tak ważna dla gospodarki. Grudniowy „szał zakupowy” to szansa na wyrównywanie strat poniesionych wcześniej z powodu pandemii. Zniesienie blokady zmniejsza ryzyko upadłości dla wielu firm handlowych, pozwoli też uchronić przed masowymi zwolnieniami pracowników.

Niektórzy najemcy w ostatnim miesiącu roku osiągają 30 proc. rocznego utargu. To zarobek nie tylko sieci handlowych i mniejszych najemców, ale i dostawców towarów i usług do sklepów w galeriach. Hurtownicy też obawiali się, że zostaną z niesprzedanym towarem i bez pieniędzy. Teraz mogą liczyć na zamówienia z centrów i uratowanie wysokiego sezonu handlowego w tym roku. Niestety często słyszą, że na pieniądze muszą poczekać nawet kilka miesięcy.

Działa to często tak: prowadzący hurtownię (np. ubrania, wyroby skórzane, zabawki) dostarcza towar do sklepu w galerii. Właściciel oczywiście chce za towar zapłacić z opóźnieniem - po grudniowym sezonie zakupowym, podczas którego liczy na dużą sprzedaż. To logiczny argument, ale hurtownik nie może czekać na pieniądze do stycznia, ma swoje zobowiązania i listę przelewów do wykonania, a jego pracownicy czekają na wypłatę przed świętami. Oczekiwanie stawia niektórych przedsiębiorców w trudnej sytuacji finansowej i sprawia, że mogą stać się niewypłacalni.

– Hurtownik na kredyt raczej nie może liczyć, bo dla banku w dalszym ciągu, pomimo restartu galerii, jest ryzykownym partnerem. Trafia do nas wiele takich firm, które nie znalazły zrozumienia w bankach. Widzimy ogromny wzrost liczby kierowanych do nas wniosków, w październiku wypłaciliśmy prawie trzykrotnie więcej środków finansowych niż rok wcześniej. W sytuacji kiedy banki regularnie odmawiają kredytowania faktoring jest dla wielu małych firm realną możliwością. To przekłada się na ogromne zainteresowanie faktoringiem w drugim półroczu tego roku. W takim modelu finansowanie jest możliwe, bo tutaj ocena ryzyka odbywa się na innych zasadach niż przy kredycie. Decydujące są perspektywy na przyszłość – jeśli hurtownik ma podpisane umowy z najemcami sklepów w galeriach, to z finansowaniem faktoringowym nie powinien mieć problemu. Za fakturę, którą właściciel sklepu z galerii chce zapłacić z odroczeniem, otrzyma pieniądze od razu – mówi Marek Sikorski, dyrektor sprzedaży Finea.

– Trafia do nas coraz więcej mikroprzedsiębiorców, którzy do tej pory nie korzystali z faktoringu, także tych zajmujących się handlem. Są jednak ostrożni i nie chcą przekazywać do finansowania całych pakietów faktur. My to rozumiemy i dopasowując się do obecnych potrzeb małych firm dopuszczamy finansowanie pojedynczej faktury. W sytuacji, kiedy najemcy i dostawcy centrów handlowych mają małe szanse na „wakacje kredytowe” w bankach, przyspieszenie ruchu pieniądza poprzez finansowanie faktoringowe jest dla nich jedną z niewielu lub jedyną metodą na utrzymanie płynności i „ucieczkę do przodu” – ocenia Mateusz Skowronek, dyrektor sprzedaży eFaktor.

Taki model pozwala na funkcjonowanie całego rynku - galerie działają, najemcy sprzedają, a hurtownicy nie musza czekać na zapłatę miesiącami.

Wg danych Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług podczas pierwszego lockdownu w miesiącach marzec-maj 2020 r. branża centrów handlowych w Polsce odnotowała spadek obrotów netto o ponad 17,5 mld zł. Teraz jest szansa na niższe spadki, tym bardziej, że coraz lepiej znane są i wykorzystywane nowe modele finansowe, takie jak faktoring, ratujące płynność i zmniejszające gotówkową lukę. Popyt na faktoring utrzymuje się mimo pogorszenia sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów zanotowały po 9 miesiącach 2020 r. wzrost obrotów o 1,1 proc. względem 3 kwartałów ub. r. Nabyły wierzytelności wynikające z faktur wystawionych przez krajowych przedsiębiorców o łącznej wartości blisko 208 mld zł. Rok temu kwota ta sięgała 205,7 mld zł. Z usługi korzysta obecnie w Polsce prawie 17 tys. firm. Przekazały one do sfinansowania 13,3 mln faktur. Faktoring w 2020 roku urósł jako jedyny z produktów oferujących finansowanie dla firm.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Nick 27.11.2020

    A czy dla najemcy/ franczyzobiorcy, który ma duże spadki obrotów i brak zniżek w galerii faktoring jest możliwy?Do pandemii sklep działał poprawnie, mam jeszcze jakieś środki ale jak obroty będą spadać lub będą kolejne zamknięcia nie udźwignę kosztów pracowników i czynszu

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także