28.11.2018/07:59

Rosną ceny na stacjach benzynowych

Według Polskiej Izby Paliw Płynnych, w ostatnim roku ceny paliw na stacjach wzrosły o kilkadziesiąt groszy na litrze. Najbardziej poszły w górę LPG i olej napędowy, który dodatkowo stał się droższy od benzyny 95-oktanowej. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek na polskim rynku, ale jednak stanowi zaskoczenie dla ekspertów. Dla zwykłego Kowalskiego nie były to też podwyżki, po których musiałby zastanawiać się, czy czasem nie ograniczyć jazdy samochodem. Wahania bardziej odczuła gospodarka, ponieważ w dużej mierze opiera się właśnie na dieslu.

W ciągu roku ceny paliw na stacjach zmieniły się znacząco, co potwierdzają dane PIPP. 29 września 2017 roku detaliści płacili średnio za litr ON 4,40 zł, za Pb 95 – 4,61, a za LPG – 2,12. 5 października br. olej napędowy był już droższy od benzyny. Ostatniego dnia października statystyczne stawki wyniosły odpowiednio 5,24 zł i 5,07 zł. Z kolei na autogaz trzeba było wydać 2,55 zł/l. 

– Pewnie wszyscy się spodziewali, że w tym roku będzie trochę drożej niż w ubiegłym, bo sytuacja na rynkach międzynarodowych w zasadzie się ziściła. Mam na myśli relacje amerykańsko-irańskie czy też amerykańsko-chińskie. Jednak liczyliśmy, że to będą wzrosty rzędu 5-6%, a były większe. Po dziesięciu miesiącach tego roku, w stosunku do średnich cen z roku poprzedniego, benzyna 95 podrożała o 7%, a olej napędowy o 10%. To przekłada się na 33 gr/l dla benzyny i 42 gr/l dla ON. Sytuacja jest dynamiczna, do końca roku może się jeszcze zmienić – mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku paliw z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Z kolei ekonomista Marek Zuber stwierdza, że same podwyżki na stacjach nie są wielkim zaskoczeniem. Ekspert nie spodziewał się natomiast, że za olej napędowy trzeba będzie płacić więcej niż za benzynę. Fakt ten wynika przede wszystkim ze złego oszacowania popytu na ON i mniejszej produkcji tego paliwa. Po prostu na rynku znalazło się za mało diesla. W mniejszym stopniu jest to związane z wydobyciem ropy naftowej.

– Droższy diesel od benzyny nie jest nową sytuacją. Mieliśmy z nią do czynienia już w 2006 roku, a później w latach 2008, 2012, 2013, 2014 i 2015. Możemy mówić więc o pewnej regularnej powtarzalności, choć nigdy do tej pory nie notowano aż tak dużej różnicy cenowej. Na rynku europejskim było to widoczne we wrześniu, a na naszych stacjach nieco później. To, co się stało ostatnio, jest konsekwencją popytu na paliwa, mniejszego po sezonie na benzynę, a silnego na oleje – wyjaśnia Urszula Cieślak, ekspert rynku paliw z BM Reflex.

Jak przekonuje Marek Zuber, wzrost cen w analizowanym okresie nie wywołał  blokady psychologicznej u kierowców. Zdaniem ekonomisty, taką granicą wciąż pozostaje 6 zł. W przeszłości paliwo już kosztowało powyżej tego poziomu i to stanowiło problem. Wówczas w portfelach Polaków znajdowało się mniej pieniędzy niż w ostatnich miesiącach. Środków przybyło nie tylko ze względu na wzrost wynagrodzeń, ale też dzięki różnym programom, w tym 500+.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.