01.12.2020/00:14

Sieć Sfinks szuka nowych źródeł przychodów. Firma wprowadzi dania gotowe do dużej sieci sklepów spożywczych

Sfinks Polska, właściciel sieci gastronomicznych Sphinx, Chłopskie Jadło i Piwiarnia, w trzecim kwartale 2020 r. systematycznie odbudowywał sprzedaż po wiosennym lockdown, dzięki czemu w lipcu przychody porównywalnej sieci restauracji były niższe od tych sprzed roku o 24 proc., w sierpniu o 21 proc., a we wrześniu o 17 proc. Równocześnie wynik EBTDA na koniec września 2020 r. wyniósł, po oczyszczeniu z wpływu MSSF16, -5 mln zł wobec 4 mln zł w 2019 r. Drugie tegoroczne zamknięcie branży gastronomicznej, które nastąpiło 24 października, ponownie spowodowało załamanie obrotów, skutkując utratą 47 proc. przychodów w tym jednym miesiącu.

Mimo trudnych warunków spółka Sfinks Polska realizuje plan, który ma doprowadzić do ustabilizowania sytuacji. Sfinks kontynuuje rozwój sprzedaży w dostawie i na wynos. Przygotowuje się też do uruchomienia nowych źródeł przychodów: sprzedaży dań gotowych w ogólnopolskiej sieci sklepów spożywczych we współpracy z Eurocash oraz oferty cateringowej. Jednocześnie spółka szuka szans na poprawę sytuacji korzystając z przepisów w ramach rządowych tarcz antykryzysowych dla przedsiębiorców.

- Trendy sprzedaży i wyniki na poziomie EBITDA z początku roku, generowanego przez sieć, napawały optymizmem. Niestety lockdown kosztował nas bardzo dużo: EBITDA w okresie wiosennego zamknięcia była ujemna i wynosiła -3,8 mln zł, a po dziewięciu miesiącach roku wynik ten, oczyszczony z wpływu MSSF, pokazuje poziom niższy o 70 proc. To przekłada się na 11 mln zł utraconej gotówki z sieci w ujęciu rok do roku, a o wiele więcej przy założeniu kontynuacji choćby połowy trendu z pierwszych dwóch miesięcy – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

W styczniu i w lutym br. sieć zwiększyła przychody średnio o 18 proc. r/r. Dobrze wyglądał też wynik EBITDA sieci (bez wpływu MSSF16), który w dwóch pierwszych miesiącach roku przewyższył poziom ubiegłoroczny. W tym okresie Sfinks miał też 900 chętnych osób do otwarcia restauracji we franczyzie. Trendy te pozwalały spółce liczyć na udany rok. Wiosenny lockdown zaprzepaścił te szanse, jednak po odmrożeniu gastronomii w połowie maja sieć zabrała się za odrabianie sprzedaży i wyniki osiągnięte w lipcu, sierpniu oraz wrześniu pozwoliły na częściowe zasypanie dwumiesięcznej luki przychodowej. Ponowne zamknięcie lokali gastronomicznych wprowadzone przez rząd pokrzyżowało plany dotyczące obrotów spółki w tym roku.

- W ciągu trzech letnich miesięcy pomiędzy zakazami nałożonymi na gastronomię udało nam się odrobić część utraconych przychodów. To w połączeniu z dobrymi trendami z początku roku dowodzi, że nasz biznes operacyjny ma zdrowe podstawy i to jest grunt, na którym możemy opierać nasz plan odbudowy. Warto przy tym pamiętać, że wyniki Sfinksa powinny być oceniane przez pryzmat wszystkich danych i informacji, a nie tylko na podstawie samego wyniku netto, na który zresztą wpływa wiele elementów księgowych oraz garb w postaci długu zaciągniętego jeszcze przed 2009 przez poprzednie władze spółki, a który do tej pory spłacamy – mówi prezes Sfinksa.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także