19.09.2013/18:30

Sieci handlowe uciekają fiskusowi?

Większość międzynarodowych sieci handlowych nie płaci w Polsce podatku dochodowego – podała Fundacja Republikańska.

Z danych pochodzących ze sprawozdań finansowych wybranych sieci wynika, że w 2011 roku podatek dochodowy zapłacił tylko właściciel Biedronki. Firma oddała fiskusowi niemal 241 mln zł. Lidl i Kaufland odprowadziły podatek CIT w zerowej wysokości, a Carrefour otrzymał nawet 14 mln zł zwrotu. Eksperci, których poprosiliśmy o komentarz, nie są tym faktem zdziwieni.



Podatki rażąco niskie, zważywszy na skalę działalności

Niskie podatki płacone przez zagraniczne sieci handlowe to temat, wokół którego narosło wiele emocji i mitów. Niewątpliwie faktem jest, że wysokość tych opłat wygląda na rażąco niską w stosunku do przychodów i wszechobecności wielkich sklepów na polskim rynku. Zasadniczo polityka podatkowa większości przedsiębiorstw zmierza do ograniczenia wysokości płaconego podatku dochodowego CIT. W równym stopniu, jak sieci handlowych, dotyczy to spółdzielni mleczarskich czy firm odzieżowych, które również wykazują niewielki dochód. W efekcie, wpływy do budżetu z podatku CIT są mniejsze, niż marzyło się ministrowi finansów. W odniesieniu do operatorów spożywczych, płaceniu ograniczonych podatków sprzyja stosunkowo niska rentowność ich działalności – w przypadku dyskontów wynosi ona około 2,5 proc., a w odniesieniu do hipermarketów jest zdecydowanie niższa. Musimy mieć też na względzie, że większość sieci intensywnie inwestuje w rozwój, dotyczy to zarówno liczby placówek (np. Biedronka), jak i ich jakości (np. Tesco czy Carrefour). Wiele sieci przez kilka lat prowadzi politykę „zdobywania terenu”, licząc się w tym okresie z dużymi wydatkami. Nie zapominajmy przy tym, że korporacje handlowe realizują strategię wieloletniego rozwoju w skali globalnej. Nie stanowi dla nich zatem większego problemu fakt, że w Polsce sieć przez rok, dwa czy trzy lata nie przynosi dochodów. Trzeba też pamiętać, że nowo uruchamiane sklepy próg rentowności osiągają zwykle po roku czy dwóch, a to dodatkowo obniża łączny dochód firmy. Co więcej, w trudnych dla handlu czasach, praktycznie wszystkie sieci posiadają część placówek przynoszących straty. Elementem polityki podatkowej może być transfer dochodów za granicę, z reguły do kraju macierzystego. Teoretycznie może się to odbywać poprzez zawyżanie tzw. cen transakcyjnych. W przypadku dyskontów jest to jednak procedura ograniczona, gdyż większość produktów jest pochodzenia krajowego. Nie ma też większego uzasadnienia transfer dochodów z Polski (19­‑proc. podatek CIT) do krajów, gdzie wysokość tego podatku jest wyższa. Poza tym, organa podatkowe różnych krajów bacznie przyglądają się relacjom handlowym, również w skali międzynarodowej, tzw. podmiotów powiązanych. Większe pole do popisu na obniżanie podatków jest w zakresie kreowania kosztów marketingowych, transferu do Polski know­‑how czy różnego rodzaju wyposażenia. Te kwestie najtrudniej jest skontrolować organom podatkowym, również z tego względu, że ceny są tu trudniej mierzalne, niż w przypadku np. produktów spożywczych. Miejmy też na uwadze, że w korporacjach handlowych podatkami zajmują się wysokiej klasy, dobrze opłacani fachowcy, którzy stosują matematykę podatkową, niezwykle trudną do rozszyfrowania dla pracowników fiskusa.






Poziomem rentowności można łatwo sterować
Średnia marża supermarketu spożywczego, należącego do sieci, przekracza 20 proc. Oczywiście składają się na nią wszystkie produkty, począwszy od tych, które mają marżę jednocyfrową, a skończywszy na takich, dla których przekracza ona 50 proc. Uwzględniając udziały poszczególnych produktów w obrocie, daje to ponad 20 proc. Średnie koszty funkcjonowania sieci, aczkolwiek uzależnione od wielu elementów, oscylują wokół 16­‑18 proc. wartości obrotów. Proste wyliczenie pokazuje, że przeciętna zyskowność sieci powinna wynosić około 3­‑5 proc. od obrotu, i od tej kwoty powinien być naliczony podatek. Jeśli dany operator przez długi czas nie przynosi zysków, można oczywiście tłumaczyć to względami rynkowymi, trudną sytuacją, ale fakty są takie, iż bardzo trudno jednoznacznie określić przyczynę tego stanu rzeczy. Przy tak niewielkiej rentowności obrotu, można w bardzo łatwy i legalny sposób na nią wpływać, pokazując dodatni lub ujemny wynik, chociażby poprzez zakupy wewnątrz grupy kapitałowej. Dodatnia rentowność oznacza podatek dochodowy w kraju, w którym sieć prowadzi działalność. Ujemna to brak podatku, co w praktyce często oznacza podatek dochodowy w kraju macierzystym, ewentualnie innym, w którym stawki są bardziej atrakcyjne.







09_WH128

(ATE)

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (128) Wrzesień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.