22.09.2017/10:15

Skład produktów obowiązkowo drukowany na paragonach? Posłanka PiS podsuwa pomysł

Obowiązkowe drukowanie składu produktów spożywczych sprzedawanych na wagę na paragonach sklepowych – to sugestia, z jaką zgłosiło się do posłanki Iwony Arent „grono osób zainteresowanych problematyką zdrowego odżywiania”. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości zdecydowała się na złożenie interpelacji w tej sprawie i czeka na odpowiedź ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

– Pomimo tego że konsument ma prawo, aby pytać o skład kupowanego produktu spożywczego, który sprzedawany jest bez opakowania, w praktyce kupujący często rezygnują z dodatkowych pytań, gdyż te nierzadko wywołują irytację ekspedientów, a także innych osób oczekujących w kolejce – uzasadnia posłanka w interpelacji.

Aby zlikwidować ten problem, osoby które zgłosiły się do biura poselskiego Arent sugerują wprowadzenie „obowiązku drukowania przy zapłacie za zakupy, na paragonie dodatkowym, składu produktu spożywczego kupowanego na wagę bez oryginalnego opakowania”. W opinii posłanki PiS, takie rozwiązanie przyczyniłoby się do wzrostu świadomości kupujących.

W interpelacji zawarta została sugestia, aby zaproponowane rozwiązanie wprowadzić w pierwszej kolejności jedynie w sklepach wielkopowierzchniowych. To dlatego, że wdrożenie pomysłu wymagałoby wymiany kas fiskalnych bądź przynajmniej ich przeprogramowania. – Dopiero w późniejszym czasie, po zbadaniu reakcji konsumentów i ocenie pomysłu, mógłby zostać wprowadzony również do mniejszych sklepów – napisała Iwona Arent.

Interpelacja w tej sprawie została wysłana do Ministerstwa Zdrowia 4 września. Zgodnie z prawem, resort ma 21 dni na udzielenie odpowiedzi (termin liczony jest od dnia otrzymania interpelacji przez adresata).

Rozwiązanie, o które pyta posłanka Arent, nie podoba się Maciejowi Ptaszyńskiemu, dyrektorowi generalnemu Polskiej Izby Handlu. – Nie wyobrażam sobie wdrożenia takiego pomysłu. Może w wielkich sieciach hipermarketów, które mają duże działy IT, dałoby się to zrobić, ale na poziomie małego sklepu z dwiema kasami, niekoniecznie ze sobą połączonymi i niekoniecznie podłączonymi do komputera? Byłoby to niemożliwe – ocenia Ptaszyński w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl.

Jak dodaje, bardzo problematyczną kwestią byłaby implementacja omawianego pomysłu. – Nie wiadomo, kto miałby wymagane dane wprowadzać. Aby wpisać do systemu informacje o składzie kilkuset produktów, pracownik musiałby dodatkowo siedzieć w sklepie nocami – podkreśla Ptaszyński. Dyrektor generalny PIH zauważa też, że paragony znacznie by się wydłużyły, nawet gdyby skład produktów drukowany był na nich niewielką czcionką.

Maciej Ptaszyński negatywnie ocenia także pomysł fazy pilotażowej, polegającej na wdrożeniu rozwiązania tylko w hipermarketach. – Doświadczenie uczy nas, że ograniczenie, które dziś zostanie wprowadzone, w przyszłości zostanie rozszerzone. Nie komplikujmy po razu kolejny ludziom biznesów – apeluje w rozmowie z naszym portalem.

Dodaj komentarz

9 komentarzy

  • Baner 21.09.2017

    Jeżeli chcę znać skład to przed zakupem! Niech koszty poniosą producenci wyrobów. Odpiszą od podatku. Każdy z nich wydrukuje kartę produktu, według tego samego wzoru (strona formatu A4, zdjęcie, skład, jednozdaniowy opis). Producent ma o obowiązek wysłać albo inaczej udostępnić, do ustalenia, hurtowniom lub sklepom. W sklepach, chociażby w segregatorze, karty są wyeksponowane w dostępnym miejscu ( lada, stojak, taboret, skrzynka, cokolwiek). Jak nie ma to ma jakiś mały mandat i będą. Wydatki przedsiębiorców na pewno będą niższe niż te poniesione przez sklepy (zmiany w kasach fiskalnych, które zawsze były wielkim wydatkiem). Dużo zamieszania. Koszty dla sklepów=0. Może godzina pracy z dziurkaczem biurowym.

  • ewa 20.09.2017

    obowiązek powinien być, opisy dostarcza producent, ale nie na paragonie, co mi po tej znajomości po zakupie, ja chcę podjąć decyzję przed. Teraz kupuję pakowane sery, bo lubię przeczytać skład

  • Martin751 19.09.2017

    haha, klasyczna ilustracja powiedzenia: Musztarda po obiedzie... na paragonie, to można się przez okno odwołać, tym bardziej, że produktów na wagę nie można oddać. Popieram za to obowiązkowe umieszczenie składu w widocznym dla klienta miejscu.

  • toms 19.09.2017

    świetny pomysł! Zawsze ludzie w kolejce krzywo się patrzą jak pytam o skład wędlin.

  • Herot 19.09.2017

    Tylko nawiedzona PISówka mogła coś takiego wymyślić. Wyciągajmy z tego wnioski zanim będzie za późno dla Polski

  • Mimi 19.09.2017

    Chore po co mi wiedziec po zakupie co kupilam? I tak juz tego nie wyrzuce. Wystarczy czytac etykiety przed zakupem. Masakra co za idiota to wymysla?

  • werka 19.09.2017

    (do dociekliwy klient) Masz swobodny wybór sklepu, jak się nie podobają zasady w jednym idź do drugiego. Adres producenta znajdziesz w na produktach w Społem.

  • dociekliwy klient 18.09.2017

    Lepiej żeby na produktach zawsze była informacja, kto wyprodukował dany towar. Na towarach LIDLA nie ma często informacji gdzie towar wyprodukowano a nie wierzę, że wszystkie fabryki Lidla mieszczą się w Tarnowie Podgórnym... Dlaczego taki dyskont ukrywa przede mną, konsumentem, pełne dane producenta?

  • Tifi 18.09.2017

    Nie dziwię się że to ktoś z Pisu zgłasza taki pomysł

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.