24.08.2016/13:17

Pojawiają się zupełnie nowe, czasem nieco szalone koncepty sklepów detalicznych

Zakupy online i omnichannel mocno zmieniły świat detalu. Często są to zmiany negatywne dla handlu stacjonarnego, ale są przedsiębiorcy, którzy w zmieniającej się sytuacji widzą szansę, by swój sklep wymyślić na nowo

Jak słusznie zauważa Cate Trotter, specjalistka z firmy Insider Trends, e-commerce skutecznie konkuruje z handel stacjonarnym jako kanał sprzedaży, jednak nie może się równać z fizycznie istniejącymi sklepami pod względem relacji międzyludzkich, zaufania i doświadczenia zakupowego. Z kolei zjawisko omnichannel zwiększa możliwości i potencjał sklepów stacjonarnych. Skoro w sklepie nie trzeba już gromadzić całych ton zapasów, skoro mogą być łatwo zamówione i dostarczone z magazynu za pomocą mobilnych systemów POS, przestrzeń sali sprzedaży można wykorzystać w inny sposób. A jeśli detalista dysponuje informacjami, czego poszukują klienci online i mobilni, może w sklepie stworzyć im lepsze warunki do kupowania.

Coraz więcej sklepów zamienia się w przestrzenie „mniej sklepowe”. Niektóre zaczynają nawet przypominać wnętrza mieszkalne. To na razie bardziej eksperymenty, stosowane w ekskluzywnych butikach z towarami luksusowymi – odzieżą, obuwiem, perfumami czy winami – jednak często bywa tak, że ekscentryczne pomysły przestają być marginalną ciekawostką, a stają się ważnym trendem. Choćby dlatego warto przyjrzeć się mechanizmom, które stoją za tymi pomysłami.

Skoro w sklepie niepotrzebne są jasne światła, rzędy regałów i kas, niektórzy detaliści próbują zamienić salę sprzedaży w przestrzeń rozrywki i wypoczynku. Mieszczący się przy Oxford Street w Londynie butik Topman's Personal Shopper wygląda bardziej jak nowoczesny apartament niż sklep. Personel przynosi klientom ubrania do przymierzenia, dlatego ekspozycja odzieży nie jest konieczna.

Nowojorska firma Lululemon, oferująca odzież sportową, przeznaczyła całe piętro na organizację przeróżnych imprez, od zajęć fitness aż po wystawy dzieł sztuki. Są też miejsca, gdzie można coś zjeść czy wypić. Za to na całym piętrze nie ma ani jednego towaru na sprzedaż! Klienci są zachęcani do wizyt w tym miejscu w celach rozrywkowych, dzięki czemu chętnie przychodzą do sklepu, odwiedzając także jego część handlową.

Inni detaliści eksperymentują w ten sposób, że przekształcają salę sprzedaży w rodzaj przestrzeni ekspozycyjnej. Firma Jack Erwin's, oferująca obuwie dla panów, w swoim nowojorskim salonie nie ma nic na sprzedaż. Nie ma półek z towarem, a więc nie ma też potrzeby organizowania dostaw czy nawet utrzymywania systemów POS. Obuwie jest eksponowane na eleganckich regałach, a w szufladach schowane są różne rozmiary danego wzoru. Klienci oglądają, przymierzają, a gdy się zdecydują na zakup, asystent kompletuje zamówienie na iPadzie i organizuje dostawę do domu klienta.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.